wtorek, 26 marca 2013

ITASAKU - OBSESJA cz.III

8 komentarzy:


Zamknięte drzwi sypialni, w środku on, ona i brak możliwości ucieczki. Zimne, czarne oczy wpatrywały się w spłoszoną, niczym dzika sarna dziewczynę. Uchwycił spojrzeniem jej pięknie ukształtowane ciało i badał na odległość każdy ukryty pod odzieniem centymetr. W głowie ułożony miał plan, wiedział bowiem co będzie dla niej najgorszą karą za to że tu przyszła. 
Dlaczego była aż tak naiwna?
Czy na prawdę sądziła że on posunie się do zabicia jej przyjaciela?. Nie zrobił by tego, nie chciał mieć na głowie całej ścigającej go Wioski, z resztą za pewne nie tylko ta jedna pragnęłaby jego śmierci. Tymczasem ona tak łatwo dała wiarę jego słowom, jakie to było dla niego żałosne. Wszyscy ci ludzie z pragnieniami ratowania przyjaciół, poświęcając przy tym siebie byli dla niego żałośni.

Przybliżył się nieco do swojej ofiary, zauważył drżenie jej dłoni, jej wargi również się poruszały, zupełnie jakby chciała coś do niego powiedzieć, jednak nie usłyszał ani słowa. Zastanawiał się, dlaczego akurat taką a nie inną wybrał torturę względem tej delikatnej osóbki. Może wiedział że tym wyrządzi jej największą krzywdę?, nie, to nie było tylko to. Kolejne nieznane mu uczucie, przesądziło o jego decyzji, mimo iż nie potrafił kochać i nie wiedział czym jest miłość w żadnym jej słowa znaczeniu, pragnął zaznać czegoś innego, czegoś co nie wiązało się z żadną mentalną emocją. On pragnął jej ciała. Chciał posiąść ją w całości, miała należeć wyłącznie do niego i nie interesowało go jej zdanie na ten temat. Przecież zawsze dostawał to co chce, bez względu na cenę jaką przyszło zapłacić tej drugiej osobie. Ona najwyraźniej domyślała się co miał w planie, gdyż z przerażeniem zaczęła się cofać do tyłu i choć wiedziała że nie ma tam żadnej drogi ucieczki, to powstrzymała ją dopiero ściana, tarasująca dalszą trasę. Nie zdoła go od tego odświeżyć w żaden sposób, wiedziała o tym od chwili kiedy dotarło do niej czego mężczyzna chce, nie miała z nim najmniejszych szans w walce, jednak nie chciała bez żadnej próby ucieczki mu ulec. Zacisnęła dłonie w pięści i dopuściła do nich swoją chakrę, przez co błysnęły błękitnym kolorem. Przybrała pozycję do ataku i czekała na jego ruch.

-Sakura, twoje wysiłki nie mają sensu. Zmarnujesz jedynie chakrę.

-Wypuść mnie.

Po co w ogóle to powiedziała, przecież specjalnie po to ją tu ściągnął, nie było mowy o tym by teraz tak po prostu pozwolił jej odejść. Ona ze strachem w oczach zwracała uwagę na jego najmniejszy ruch, musiała być uważna, gdyż nie bez powodu już od dziecka nosił tytuł najbardziej uzdolnionego shinobi Wioski Liścia. Bez problemu odebrał życie swojemu bratu, a przecież nawet  walcząc z Sasuke miałaby nikłe szanse na wygraną. 

-Nie zdołasz wykonać najmniejszego ruchy, gdy ja już będę cię blokował. Warto to utrudniać?

Dla niej było warto, liczyło się to że będzie miała świadomość iż próbowała go powstrzymać. Nie poddała się. Błękitna poświata powiększyła swoje rozmiary, dziewczyna ruszyła w jego kierunku i.... stało się to co powiedział. Zablokował jej atak, jeden jego gest i na nowo stała się bezbronna. Bez słowa pchnął ją na łóżko i przygniótł ciężarem swojego ciała. W swojej lewej dłoni zacisnął jej nadgarstki, by nie próbowała się wyrwać. Krzyki, którymi podjęła próbę ratunku na nic się tu zdały, w odległości kilku kilometrów nie było ani żywej duszy która przyszłaby jej z pomocą. Itachi przejechał językiem po jej szyi aż dotarł do ucha.

-Nie szarp się, a nie będzie tak bolało.

Skąd on wiedział że ból w jej przypadku jest nieunikniony? Skąd mógł wiedzieć że jest dziewicą?. Mimo wszystko nie przestała wierzgać, za wszelką cenę walczyła o swoją wolność, która w tym momencie stała pod wielkim znakiem zapytania. Nie przeszkadzało mu to że starała się bronić, przeciwnie, jej zachowanie jeszcze bardziej motywowało go do działania, pożądanie stało się jeszcze bardziej intensywne do tego stopnia że chciał mieć ją natychmiast, dlatego przestało mu przeszkadzać jej górne ubranie, skupił się na dolnych partiach. Kilka szarpnięć a cienki materiał spodenek ustąpił i zjechał w dół opadając na podłogę. Nie szarpał się z jej koronkową bielizną, zwyczajnie odsunął ją na bok by mieć dostęp do jej wnętrza. Nie zamierzał się również patyczkować z samą dziewczyną, rozpiął i opuścił spodnie  po czym  brutalnie wdarł się w jej ciało, pokonując natychmiastowo blokujący opór. Krzyknęła znacznie głośniej, bardziej zrozpaczonym głosem niż wcześniej, nie miał litości, poruszał się szybko i równomiernie nie bacząc na krew spływającą po jej udach, ani na ogromny ból jaki jej zadaje. Świadomość że był jej pierwszym mężczyzną podwoiła jego podniecenie, pierwszy raz w życiu czuł się tak dobrze i chciał więcej, chciał ją mieć zawsze kiedy tylko sobie za życzy. Po chwili jej krzyki przestały być słyszalne, obróciła głowę w bok tak, by na niego nie patrzeć, nie przejął się tym, dla niego Sakura stała się zwykłą rzeczą, którą miał w swoim posiadaniu. 

Czuł że zbliża się do punktu erotycznego uniesienia, nie kontrolując już swojej siły ścisnął jej nadgarstki tak mocno że było słychać jak przeskakują w nich kości, jednak nawet wtedy ona nie wydała z siebie żadnego jęku, czekała aż skończy chcąc jak najszybciej wrócić do domu i zmyć z siebie jego zapach oraz brud w postaci nasienia które w tym momencie rozpłynęło się w jej pochwie. Nie zdawała sobie sprawy, jak błędne jest jej myślenie, jak bardzo w tym momencie się myliła. Itachi bynajmniej nie miał zamiaru pozwolić jej odejść, ani teraz, ani nigdy. 

Zmęczony opadł całym ciężarem na tą kruchą, skrzywdzoną istotę, dyszał ciężko zarówno od wysiłku jak i orgazmu który był pierwszym w jego życiu. Wcześniej nie miał czasu na tak błache sprawy jak sex, teraz postanowił to sowicie wykorzystać, zwłaszcza iż już od pierwszego razu ten stan mógł uzależniać. Podźwignął się na łokciach do góry i spojrzał na zapłakaną twarz Haruno, policzki miała czerwone a wargi spierzchnięte od słonych kropli, ten widok zamiast go przerazić usatysfakcjonował jego kamienne serce, znów jego ciało przeszyło gorąco, znów chciał w niej zasmakować. Musiał jednak się powstrzymać, przynajmniej na chwilę. Za nim znów zaspokoi swoje pragnienie najpierw musi z niej wyjść by pozwolić na swobodne wypłynięcie swoich soków z jej ciała. Tak też zrobił, dostrzegł na swoim posłaniu sporą ilość krwi pomieszaną z białą mazią, musiał sprawić jej olbrzymi ból skoro tak obficie krwawiła, jednak zupełnie go to obeszło. Wstał i zmusił ją do wykonania tej samej czynności. Skuliła się z bólu przy tak nagłym ruchu, ale nie pozwolił jej odpocząć. Ściągnął z niej bluzkę i rzucił w kąt, nie musiał się śpieszyć, postanowił że będzie pozbywał się po jednej rzeczy z jej ciała po każdym kolejnym stosunku.

-Proszę. Nie rób mi tego.

Błagalna prośba z nikłą nadzieją w głosie wypłynęła z jej ust. Na nic się jednak zdała, nawet nie musiał jej odpowiadać by zrozumiała że on nie skończył, on dopiero zaczyna.

-Czeka cię długa, bolesna noc. Księżniczko.

6 miesięcy. Tyle czasu minęło odkąd straciła swoje życie, teraz należało do Itachiego i nawet nie starała się kwestionować podjętej przez niego decyzji. Od swojego pierwszego razu, nie uśmiechnęła się, była niczym żywy trup. Mało jadła, prawie w ogóle nie spała gdyż męczyły ją co noc koszmary. Czasem  gdy budziła się z krzykiem leżąc u boku bruneta, pragnęła by choć raz ją objął i powiedział  jedno ciepłe słowo, oczywiście nie darzyła go miłością, w sumie to nie miała żadnych uczuć względem niego, nawet go nie nienawidziła, był jej obojętny. On jednak nie zwracał na to uwagi, ignorował to co się z nią działo. Przecież była mu potrzebna wyłącznie do jednego, do tego by mógł zaspokoić swoje potrzeby. Wegetowała, zupełnie jak roślinka, wszystko straciło dla niej sens, wszystko widziała w ciemnych barwach a o swojej przyszłości nawet nie odważyła się marzyć. Teraz to co się z nią stanie, zależy wyłącznie od niego.

Przyjaciele odwrócili się od niej gdy dowiedzieli się co  łączy ją z brunetem. Nawet Naruto przestał z nią rozmawiać. Do pracy nie było sensu już chodzić, gdyż wszyscy pacjenci od niej odeszli bojąc się Uchihy. Została sama, zdana wyłącznie na siebie. Tsunade, jej mentorka która przypominała jej matkę, również odwróciła się plecami, a tak bardzo jej potrzebowała, pragnęła usłyszeć jej porady, pragnęła choćby na jedną małą chwilę wrócić do tamtych czasów gdy widziała radosny uśmiech Hokage skierowany w jej kierunku, na darmo. Czasu nie można cofnąć, wspomnień, zwłaszcza tych bolesnych nie da się wymazać. 

Odkręciła wodę w kranie by napełnić wannę do kąpieli. Itachi dziś wraca z kilkudniowej misji, za pewne nie da jej w nocy zbyt dużo czasu na sen. Siedząc na wannie i przyglądając się kryształowej cieczy naszła ją nieodparta ochota oderwania się od tego wszystkiego, zasnąć i już nigdy się nie obudzić. Zupełnie jakby jakaś dziwna siła w tym momencie zadecydowała o jej losie i poprowadziła ją w kierunku małej szafeczki gdzie znajdowały się medykamenty i... kunai do przecinania bandaży. Nie myśląc zbyt wiele wzięła go do ręki, dotarło do niej że jest tylko jeden sposób by uwolnić się spod jego niewoli, przy tym musi się poświęcić. To był prosty wybór, szybka i najskuteczniejsza w jej wypadku ucieczka od cierpienia w jakim co dzień tkwiła budząc się i zasypiając. Zakręciła kurek i weszła do wanny nie zdejmując z siebie ubrania, usiadła zanurzając się po szyję w ciepłej wodzie, która przyjemnie opatuliła jej ciało. Spokój wypełnił ją od środka po czym nastąpiły dwa szybkie cięcia, przez które woda przybrała czerwony kolor. Pierwszy raz od tak dawna uśmiech zawitał na jej ustach, była szczęśliwa, była wolna. Nim obraz przed jej oczyma zrobił się czarny wypowiedziała dwa, ostatnie zdania.

-Jest coś nad czym nie masz władzy Itachi. Jest śmierć której nie jesteś w stanie pokonać.

Oddech ustał, ale uśmiech nie zniknął. 

Kiedy wrócił do domu udał się wprost do sypialni. Czuł że pod jego nieobecność coś się wydarzyło, wiedział że to ma związek z Sakurą. Nie wiedział skąd ale był tego pewien. Wchodząc do pomieszczenia ujrzał światło dochodzące z łazienki, wszedł tam więc bez zbędnego pukania. Widok jaki ukazał się jego oczom nie zrobił na nim żadnego wrażenia, natomiast wściekłość była nie do opanowania. Uciekła mu, pozbawiając się życia po prostu uciekła, do tego nie był przyzwyczajony, tego nie przewidział. Usiadł na skraju wanny i przyglądał się jej spokojnemu licu, na ustach widniał delikatny uśmiech, co jeszcze bardziej go zdenerwowało. Ściągnął ze stop buty i wszedł do zimnej już wody, siadając za nią i opierając jej głowę na swoim torsie. Wziął w dłoń kunai i zrobił to samo co Haruno przed kilkoma godzinami, objął jej ciało w pasie i przyciągnął do siebie najmocniej jak potrafił po czym nachylił się nad jej uchem.

-Przede mną się nie ucieka Sakura. Tu czy tam, nie ważne gdzie, zawsze cię znajdę, przecież powiedziałem ci że jesteś moja, że do mnie należysz. Czasem śmierć nie jest dobrym rozwiązaniem, zwłaszcza że tam czeka cię wieczność u mego boku.

Więcej nic nie powiedział, opanowany jak to miał w zwyczaju,, czekał na swój rychły koniec i na ponowne spotkanie ze swoją własnością.

Dwa dni po tym wydarzeniu, kiedy ich ciała znalazły się głęboko pod ziemią i spoczywały obok siebie, do wioski wrócił spokój. Nie było już bowiem nikogo w kraju Ognia kto mógłby zagrozić ludziom tu mieszkającym. Wraz z Haruno i Uchihą zostały pochowane obawy, strach i inne negatywne emocje osób zamieszkałych Wioskę Liścia. Nikt nie odwiedzał ich grobu, prócz jednej osoby, głupawego blondyna który uważał się za jej przyjaciela a mimo wszystko opuścił ją, gdyż wybór jakiego dokonała nie spodobał mu się. To ile dobrego zrobiła ta młoda dziewczyna dla reszty mieszkańców nie miało znaczenia, wymazali ze swoich myśli te wspomnienia odkąd dowiedzieli się z kim Haruno jest związana. Teraz stał wpatrując się w wyryte na kamiennych tabliczkach imiona i nazwiska dwóch osób. Kobiety i mężczyzny, którzy razem postanowili opuścić żywych, by cieszyć się wspólną wiecznością. Takie było jego myślenie, bo niby po co mieliby się oboje zabijać?. 

-Sakura, Itachi. Jak bardzo musieliście się kochać skoro zdecydowaliście się podjąć taki krok. Zapewne mieliście dosyć ludzi źle wam życzących. Cóż nic innego już nie mogę zrobić jak tylko życzyć wspólnej, wspaniałej wieczności. Mam nadzieję że mimo tego co przeżyliście tutaj, tam jesteście szczęśliwi.

Młody chłopak po tych słowach opuścił okoliczny cmentarz i udał się do swojego domu. Nawet nie zdawał sobie sprawy w jak ogromnym błędzie był mówiąc te słowa. Czasem w nocny, śniłam mu się zapłakana przyjaciółka, wyciągająca w jego stronę szczupłe dłonie i błagająca go wzrokiem o pomoc. Uchiha trzymał ją w swoich silnych ramionach tuląc do swej piersi, widział wtedy uśmiech na jego twarzy, przynajmniej tak mu się zdawało. Kiedy się budził, tłumaczył sobie te sny poczuciem winy i szybko o nich zapominał, aż pewnej nocy przestała mu się śnić, zniknęła na zawsze, dając mu spokój. Nigdy więcej, nie zobaczył Sakury Haruno.

-Mówiłem ci Księżniczko, przede mną się nie ucieknie. Zawsze podążę za swoją obsesją.





Jest trzecia i ostatnia część partówki. Bardzo przepraszam za tak wielkie spóźnienie, ale jestem w trakcie przeprowadzki i mam masę spraw na głowie a zero czasu na przyjemności. Mam nadzieję że zakończenie się spodoba, chociaż mogło być lepsze, w każdym razie miłego czytania. ( Wybaczcie mi błędy ortograficzne )

Pozdrawiam. 


niedziela, 24 marca 2013

Kobieta - idealna podpora każdego związku (część 2)

3 komentarze:


Kroczyłem bez pośpiechu schodami. Miałam  iść do wuja, nikogo innego, a do niego nie musiałem się śpieszyć. Zawsze siedział w swoim miejscu licząc pieniądze. Dla niego musiał się zgadzać każdy mały grosz. Dla mnie to było nie znaczące. Tysiąc jeden czy w drugą stronę. To było nie do pomyślenia, abym takimi małymi szczegółami się martwił. Zarabiałem więcej od Niego, choć miał burdel, to ja miałem firmy, które kwitły coraz bardziej.
Idąc omijałem stoliki, w których siedzieli mężczyźni wraz z kobietami, które ich zabawiali. Niektóre osoby kłaniali się, gdyż znali moją osobę. A kobiety przegryzali wargi widocznie pragnąc mnie?. Czy to nie powinno być na odwrót?  To ja powinienem pragnąć każdą kolejną i je zaciągać do łóżka. Cóż, w tym momencie nie mam zamiaru żadnej dzisiaj wziąć ze sobą, lub zaciągnąć w jakiś kąt by zrobić sobie przyjemność. Dla mnie był całkowicie inny cel. Zobaczymy jak zareaguje.
Minąłem kolejny stolik, na który nawet nie spojrzałem. W oddali zauważyłem różowo włosom, która obsługiwała gości. Dzisiaj był całkowicie duży ruch, a to z pewnością jest związane z Nią. To o Nią chodzi, teraz ona spowodowała taki oficjalny ruch w tym miejscu. Dzięki temu Kwiatu, mój wujaszek zarabia coraz więcej pieniędzy. Daje mu po prostu orzeźwienie i radość. Cóż, może się tego pozbędzie a może nie. Jeśli tego nie zrobi wykorzystam swoje tajne środki. Zobaczy jak to jest zadzierać ze swoim starszym bratankiem.
Zapukałem do drzwi. Nikt mi nie odpowiedział, więc sam wszedłem. Nikogo nie było. Może też się poszedł zabawić? Trudno, poczekam na niego bądź poszperam sobie w jego rzeczach. Usiadłem za biurkiem i spojrzałem na dokumenty, które były dosyć grube a były dosyć spore. Otworzyłem je, była to jakaś kobieta. Chciał ją wywalić? Oj zbankrutuje. Zamknąłem teczkę i czekałem cierpliwie na wujaszka. Patrzałem się przez okno na bawiących ludzi. Jedni się całowali, jeszcze inni kroczyli do jakichś opustoszałych sal.
Moje oczy z tego tłumu wyrwały jedną dziewczynę. Uśmiechała się delikatnie. Wyglądała ślicznie. Zacisnąłem dłonie w pięść. Tak, to co chce będzie należeć do mnie. To co chce zawsze jest moje. Tym razem pragnę mieć osobę. Zawsze dostanę to co chcę. Nawet jeśli to dla niektórych staje się nie możliwe, to dla mnie wszystko jest do wykonania. Drzwi cicho zaskrzypiały. Uśmiechnąłem się delikatnie i obróciłem się w stronę drzwi. Sączyłem dalej whisky.
-Itachi? - usłyszałem baryton ciemnowłosego, który zamknął za sobą drzwi. - Co ty tu robisz? Znaczy się co Cię do Mnie sprowadza?
-Jest taka tyci mała sprawa. Na pewno się zgodzisz. - uśmiechnąłem się pewnie. Musiał się zgodzić. Wiedział, czym na boku się zajmuje. Zawsze tez nosiłem z sobą broń z dwiema lufami, które sam wykonałem. Wstałem , a on patrzał na mnie. - Potrzebuje kobiety do nocnych zabaw.
-Jesteś tu przecież mile widziany. - powiedział grzecznie.
-Tak. Wiem. - patrzałem na niego przez cały czas. Przejrzałem kolejną teczkę, którą okazała się Sakura. Hm… Ciekawe, ona naprawdę zarabia wiele pieniędzy. - Ile ta dziewczyna od ciebie zarabia? Całkiem nieźle jej idzie. - debil ze mnie. Po co mu to mówię?
-Dosyć sporo. Połowę tego co wyciągnie od mężczyzn jest jej. Co Cię do mnie sprowadza? - naciskał nadal.
-Ach tak... Zapomniałbym. Tak jak mówiłem potrzebuję kobiety do zabawy. Ma być idealna, potrafiąca mnie zrozumieć.- zaczął szeptać pod nosem. Wiedziałem, że to było na mój temat ale nic nie powiedziałem. Jedynie podszedł do jednej szafki wyciągając papierowe teczki kładąc na biurko. - Chciałbym ją od Ciebie kupić. - stwierdziłem. Przeglądałem każdą po kolei, żadna nie przypadła mi do gusty. Wujas patrzał na mnie jakbym miał się ośmieszyć. - Z chęcią wezmę… - patrzałem na wszystkie i mój palec wylądował na zdjęciu różowo włosej. - tą.
-Co? - zapytał mnie ciemnooki. - Ona nie jest do wzięcia. Dopiero zaczęła tutaj pracę.
-Widzę, że idzie jej dobrze w tym fachu. Dlatego kupię Ją od Ciebie, wujku. Za więcej niż jest warta. - mówiłem. Patrzał na mnie niedowierzaniem. Wpatrywałem się dokładnie w zdjęcie dziewczyny. Wtedy wyglądała na siedemnaście lat. Cóż jest już bardziej doświadczona, może spełni moje oczekiwania.
-Ona przecież mnie wzbogaca, dlaczego ona? Nie ma innych? - pytał mnie.
-Nie ma. Chcę tą. - popatrzałem na niego zimnym wzrokiem. Westchnął ciężko. Widocznie nie chciał oddawać swojego najcenniejszego „skarbu”, który trafia się raz na parę lat.
-Nie oddam Ci jej.
-Nie chcę ją sobie wziąć, tylko kupić. Milion wystarczy? - zapytałem. Patrzał na mnie zdziwiony - Za dużo? - zapytałem pewnie. Chciałem już zmienić cenę na tańszą, ale od razu zareagował. Czyli dla niego naprawdę są pieniądze ważniejsze? Co za debilstwo. Ten świat na tym polega. Można siebie kupować w każdych okolicznościach. Gdybym  mógł wziął bym każdą w obroty, ale teraz chciałem mieć Sakure.
-Dobra.. - powiedział - Dlaczego Ci na tej dziewczynie tak zależy? Dawać aż milion? To jest nie do pomyślenia. Żaden mężczyzna nie dałby za dziewczynę lekkich obyczajów. Ona się oddawała każdemu a ty chcesz ją tak sobie wziąć? - zapytał mnie.
-Tak - wyciągnąłem komórkę. Odeszłam do okna i czekałem jak moja prawa ręka odbierze. Zawsze odbierał. Musiałem jeszcze raz zadzwonić, by odebrał. W końcu to nastąpiło. - Co tak długo?
-Wybacz szefie, zabawiałem się. - często to było, że zabawiał się z kobietami w swojej sypialni. Usłyszałem głos kobiety za nim.
-To musisz się pozbierać teraz i przyjechać do burdelu. Z mojego sejfu wyciągnij milion, i przywieź z innymi. Nie mam ochoty słyszeć, że ktoś was napadł.
-Zrozumiałem. Będę za parę minut. - rozłączyłem się. Wujek spojrzał na mnie i dalej zaczął przeszukiwać szafki. Nie sadziłem, że aż tak się za to weźmie. Naprawdę czasami mam bardzo dobry wpływ na ludzi. Robią szybko, jakby gdzieś się śpieszyli. Przygotował wszystkie dokumenty i położył na biurku. Usiadłem na miękkim fotelu czekając na moich podwładnych. Usłyszałem zatrzymujące się samochody. A po chwili głosy kobiet, które z pewnością spoglądały na mężczyzn.
Drzwi się otworzyły. Obróciłem się na fotelu. Stał w nich mój najlepszy zwolennik. Wszedł do środka a za nim pozostała dwójka. W rękach trzymali po dwie walizki.  Byli w garniturach. Wstałem i kazałem im przekazać pieniądze mojemu wujowi. Jeden z nich otworzył pokazując zielone banknoty. Zamknął natychmiast, gdy chciał wziąć plik papierków.
-Musisz coś obiecać.
-Co..? - zapytał drżącym głosem.
-Nie będziesz chciał ją z powrotem. Jeśli tak zrobić będziesz musiał odpłacić mi pięć razy więcej pieniędzy. - zdziwił się. Nie wiedziałem co takiego powie, ale byłem zawsze stanowczy. Tylko kiwnął głową. Wziąłem dokumenty podając je mojemu  sprzymierzeńcowi. Wyszliśmy razem.
-Hidoi, te dokumenty zanieś do mojej sypialni.
-Dobrze.
-Dziewczyna od dzisiaj wieczór będzie z nami mieszkała. - powiedziałem do niego. Szedł ze mną posłusznie. Zatrzymałem się patrząc w dół. Zauważyłem ją, podawała mojemu bratu kolejne piwo. On się uchleje. - tamta dziewczyna. - powiedziałem do niego. Otworzył delikatnie buzię ze zdziwienia, a oczy wyrażały pociągniecie do jej osoby. Chrychrąłem cicho.
-Przecież to jest Sakura Haruno. Pan ją kupił? Ona jest najlepsza w swoim fachu.
-Spałeś z nią?
-Nie. Nie było mi dane tego doświadczyć. - powiedział. - Choć mówią, że mężczyzn swoim wdziękiem olśniewa i doprowadza do szaleństwa z każdą sekundą. Ciekawa z niej babka. - powiedział łagodnie. Z kieszeni wyciągnąłem paczkę najlepszych papierosów. Chwyciłem jednego i wsadziłem do buzi. - Tylko zastanawiam się nad jednym. - podpaliłem papierosa zaciągając się wypuszczając dym. - Po co Tobie ladacznica w domu? 
-Do zabawy. - zaśmiałem się. - Muszę mieć jakąś rozrywkę wieczorami. Ona mi ją da. Musi dać, choć jeśli to zdzira to będzie dawała co noc.
-Chyba Pan jej nie docenia. Dziewczyna się ceni. Ci, którzy z Nią byli powiedzieli, że ciało ma piękne i delikatne. Może wyciąga wiele kasy od mężczyzn, ale oni nie żałują że wydali tyle na taką dziewczynę. - byliśmy we dwoje i rozmawialiśmy. Popatrzałem na niego i na powrót na dziewczynę. Uśmiechała się słonecznie. Nie przeszkadzała jej taka praca? Chyba przyzwyczajenie. Choć chyba każda by się przyzwyczaiła do takich rozkosznych chwil. - Niektórzy nawet wracają do niej z uśmiechem. A ona przyjmuje każdego. Jest sprawdzona. Madara zrobił tak, że jest na telefon. Można po nią dzwonić od godziny szesnastej do pierszej nad ranem.
-Teraz dla nikogo nie będzie dostępna. - zaśmiał się cicho.
-Wiadomo. Szef dostaje to co chce.
-Masz rację. A tym razem moim celem była ona. - paliłem nadal papierosa zawiniętego w czarnej bibułce z napisem Devil. Mógłbym je palić non stop, lubiłem je. Teraz będę musiał polubić kolejny kąsek w moim domu. - z kim ty dzisiaj się pieprzyłeś?
-Z jej przyjaciółką. - powiedział do mnie - Ino Yanamaka. Miała na mnie poczekać. Ciekawe co by się stało jakby się spotkały? Ciekawi mnie to. Ostatnie mnie to ciekawi. Chyba zerwały swoją przyjaźń, bo Ino chciała być lepsza od niej, ale nie wychodzi widocznie. - zaśmiałem się. Cóż, to widocznie jest sama. A nie, jest jeszcze jej matka! Patrzałem na dziewczynę. Zaczęła się rozglądać. Wkrótce jej szmaragdowe tęczówki zwróciły się w moją stronę. Zauważyłem jakby się zawstydziła? Uśmiechnąłem się do niej. Zaciągnąłem się i wypuściłem dym z ust. Kroczyłem na dół schodami patrząc na dziewczynę, która obsługiwała gości jak najszybciej. Wszyscy nią się zachwycali, już na pewno ruchy w tym miejscu nie będzie gdyż Sakura będzie należeć do mnie i wszystko będzie jak najlepszym porządku.. Uśmiechnąłem się ponownie. Doszedłem do chłopaków, Sasuke już był na fazie. Skończył kolejne piwo.
-Gdzie się podziewałeś? Z kim to się kochałeś?
-Wiesz byłem na szybkim numerku - uśmiechnąłem się delikatnie. Tak bardzo mi się podobało. Ta, w myślach szybki numerek był załatwiony z panną Haruno. Ona teraz będzie moja, i nikt więcej jej nie dostanie. Bałem się jedynie, że Sasuke będzie z nią flirtował. Choć ona nie ma prawa się zakochać. Wszystkie dziwki nie mogą, choć zdarza się, że zdarzy się taki cud…
-Ty i szybki numerek? Nie rozśmieszaj mnie. Ty potrzebujesz dużo czasu by dojść. - zaśmiał się głośno. Do nas doszła Sakura, chciała postawić mu piwo, ale odebrałem od niej. Popatrzała na mnie. Nie wiedziała chyba o co chodzi.
-On nie będzie już pił. - powiedziałem do niej i postawiłem piwo Hidanowi. - Ale jak możesz złociutka, to przynieś mi whisky. - odeszła. Sasuke patrzał na mnie wściekły. Rozumiałem go, ale On nie potrafił się powstrzymać. Za niego zawsze ja myślałem. Usiadłem na fotel.
-Co to ma znaczyć?
-To, że nie będziesz więcej pił? Tak, to właśnie to znaczy. - zaśmiałem się. Sakura przyniosła trunka. Chwyciłem go delikatnie dotykając jej palców. Skóra delikatna. Popatrzałem na nią. Wydawała się być taka delikatna nawet teraz jak miała ubrania na sobie.
-Sakura. - usłyszałem damski głos. Była to czerwono włosa dziewczyna z okularami. Była mocno wymalowana - Szef Cię wzywa. Ma jakąś sprawę do ciebie. - uśmiechnęła się. Jakoś nie przypadła mi do gustu, ale mojemu braciszkowi owszem. Wstał i podszedł do kobiety szepcząc komplementy do ucha. To było takie żenujące. Czy zawsze mój braciszek musi być jak żigolo? Lubi oddawać się każdej, choć w pewnym stopniu ja też.  Tylko, że aż tak nie jestem od tego uzależniony. Choć, czasami na to wygląda. Jestem mężczyzną, który pragnie doskonałej kobiety.
Muszę dokładnie nad wszystkim pomyśleć. Nie wynająłem dziewczyny tylko kupiłem, a to jest wielka różnica. Kupiłem, wiec jest moją własnością i nikt nie będzie mógł jej dotknąć. Będzie tylko moją zabawką.
-Itachi, co ci jest? - zapytał Sasori.
-Nic. Zmykam do domu, czeka mnie mała niespodzianka.
-Niespodzianka? Jaka? -  pytał blondyn.
-Jutro przyjdź to się przekonasz. - wstałem i odchodziłem w stronę wyjścia. Ona jeszcze dzisiaj z pewnością przyjdzie po wykonanej pracy, a może jeszcze później? Kto tam wie, teraz będzie moją własnością.
Wyszedłem z budynku idąc do swojego domu. Miałem nadzieję, że szybko się w nim znajdzie. Choć musiałem przygotować dla niej pokój. Cóż to może jeszcze poczekać. Jej wizyta będzie dla wszystkich niezapomniana… W szczególności dla mnie. Kroczyłem wolno przez ulice. Kobiety na mnie patrzały. Może nawet lepiej. Choć nie sądzę by taka Haruno była zazdrosna o moją osobę.  Musiałby się zdarzyć prawdziwy cud. Po pół godzinnej wędrówce dotarłem do domu.
Wszedłem do środka. Zdjąłem buty i kroczyłem wolno do góry mijając służbę. Nie potrzebowałem pomocy pokojówek. Nic mi nie było potrzebne. Potrafiłem o siebie dbać, a  także o gości jeśli mieli się pojawić. Dzisiaj miał się pojawić wyjątek – moja osobista księżniczka. Z nią spędzę więcej czasu niż z każdą inną osobą. Będzie musiała ze mną zamieszkać na resztę życia. Zabawa przyda się każdemu mężczyźnie podczas nocy. Skoro mówią, że jest taka perfekcyjna to się przekonamy z czasem. Na pewno jej nie odpuszczę – będzie zarabiać w sposób jaki zarabiała u wuja.
Otworzyłem jeden z pokojów, gdzie panował porządek. Był idealny dla kobiety, która zajmowała się seksem co wieczór. Hm.. Choć ta czerń tutaj nie odpowiada. Nie ważne, może zostać. Zamknąłem drzwi.
Uśmiechnąłem się do siebie.
Spojrzałem na wyświetlacz komórki. Po trzeciej nad ranem. Jutro po południu do pracy. Usłyszałem dzwonek dobiegający z dołu. Czyby już przyszła? Wuj szybko z nią się uporał, choć mogła być innego zdania do przyjęcia ją tutaj? Stanąłem przy schodach.
-Proszę chwileczkę poczekać. Zaraz powiadomię.. – zatrzymał się patrząc na schody, gdzie schodziłem.  Nie spojrzałem na dziewczynę. Znalazłem się na dole blisko salonu. Staliśmy naprzeciwko siebie. Patrzała z zdziwieniem na moją osobę.
-To ty?!


~*~
Kolejna część jednopartówki. Mam nadzieję, ze nie było zbyt dużo błędów -.-‘’ w moim wykonaniu już po sprawdzeniu jest to możliwe.

Etykiety:

FugaMiko (4) Hinata (1) Itachi (7) ItaSaku (55) ItaSasu (1) KakaAnko (1) KakaSaku (2) MadaSaku (2) MadaSakuIta (2) Minakushi (2) Naruto (1) Sakura (8) Sasosaku (2) SasuIno (1) Sasuke (5) SasuSaku (2) yaoi (1) Zamówienie (25)
layout by Sasame Ka