sobota, 2 lutego 2013

ItaSaku


                                                                 DOTRZYMANA OBIETNICA

-To nie do pomyślenia - warknęła zdenerwowana Hokage - jak on śmie się o nią upominać, zwłaszcza że jest zdrajcą wioski!!!
Rada Starszych wschłuchiwała się w jej słowa, mimo jej agresji i oburzenia, wiedzieli że nic nie może na to poradzić. Złożona dawno temu obietnica, musi zostać dotrzymana, w przeciwnym razie rodzina ją składająca, straci swój honor.
-Po tylu latach, on jest bezczelny! - wykrzykiwała dalej swój gniew we wszystkie cztery strony ścian - co mam zrobić?!
-Tsunade, znasz przecież nasze prawo, nic na to nie poradzisz - odezwał się jeden ze starszych, Danzou - decyzja zapadła dawno temu, chyba nie chcesz pozbawiać dziewczyny i jej przodków honoru?
-Ja nie mogę na to pozwolić!!! Sprowadzić do mnie Sakurę Haruno, natychmiast!!! - krzyknęła do jednego z członków oddziału Anbu, trzymającego wartę przy drzwiach od gabinetu.
-Tak jest.
-Jeśli będzie trzeba, ukryję ją w innej wiosce, ten drań jej nie dotknie!

Od samego rana miała złe przeczucia co do dzisiejszego dnia, władał nią niepokój i co? I proszę, miała rację, jak zwykle. Stała na polu treningowym a naprzeciw niej widniała postać młodego mężczyzny, największego wroga i zdrajcy wioski, Itachiego Uchicha.
Przyglądał jej się ze spokojem co chwilę stawiając kolejny krok ku dziewczynie. Była odrętwiała, bała się go, bała się jego spojrzenia i każdego kolejnego kroku. Nic nie mówił do czasu aż znalazł się na odległość jednego metra od niej.
-Pora dotrzymać obietnicy.
Wyciągnął dłoń przed siebie z zamiarem dotknięcia jej twarzy, jednak odsunęła się.
-Jakiej obietnicy, o czym ty mówisz?
Wiedział że ona o niczym niewie, ale nadeszła pora by poznała całą prawdę oraz swoje przeznaczenie.
-Nasze klany przyjaźniły się ze sobą w przeszłości, prowadziły razem interesy. kiedy miałem 5 lat, ty się narodziłaś. Cała nasza rodzina z tej okazji dostała zaproszenie do twojego domu, to była wielka chwila dla nich i dla naszej przyszłości, wtedy jednak jeszcze o tym nie wiedziałem. Wszyscy się tobą zachwycali, miałaś jasne różowe włoski i soczyście zielone oczy, domyśliłem się że będziesz wyjątkową kobietą w przyszłości. Wtedy to też przy kolacji, nasze klany rozmawiały o przyszłości swoich dzieci, o Tobie, o mnie i o Sasuke, który przyszedł na świat kilka miesięcy przed tobą. Nasze rodziny miały wielkie wpływy w wiosce i nie mogły sobie pozwolić na nieznaną przyszłość dla nas. Wtedy mój ojciec złożył propozycję twojemu. Zaproponował małżeństwo, twoje ze mną. Miałaś zostać moją żoną gdy skończysz 16 lat. Wszyscy byli tym zachwyceni, również twoi rodzice, więc twój ojciec dał słowo , złożył obietnicę, na znak zgody. Co prawda, wszystko poszło inaczej niż sobie wyobrażali, ale obietnica, pozostaje obietnicą i jeśli zechcesz ją złamać stracisz honor, jak również cały twój klan.
-Nie wierzę...
Łzy napłynęły do jej oczu, nie wiedziała co ma zrobić, nie wiedziała czy on mówi prawdę, ale po co miałby kłamać? Z resztą, pojawił się w wiosce, bez dobrego powodu nie narażał by swojego życia.
-Życie to nie bajka, moja droga księżniczko. Czasem trzeba się poświęcić.
-Dlaczego? Dlaczego po mnie przyszedłeś? mogłabym złamać obietnicę, gdybyś tylko ty tego chciał...
-Gdybym tego chciał, nie pojawił bym się tu w 2 dni po twoich 16-tych urodzinach, nie sądzisz?
-O co ci tak naprawdę chodzi?
-Dziś w nocy, uczynię cię swoją, staniesz się kobietą klanu Uchicha.
Była przerażona jego słowami, dokładnie nie rozumiała ich znaczenia, domyśliła się jedynie że chyba dziś chce ją wziąć za żonę.  Nie chciała tego, ale czy warto poświęcać dla siebię dobre imię swej rodziny? Nie, nie mogłaby ich zchańbić.
-Tsunade będzie chciała mnie powstrzymać i nie dopuścić do ciebie, masz kilka sekund na decyzję, zbliża się jej odsiecz.
Za nim dokończył zdanie, Sakura była już przy nim, stała gotowa na wszystko ze łzami w oczach i spuszczoną głową, a jedyne pytanie jakie nasuwało jej się na myśl to: 'Co teraz ze mną będzie?'
Objął ją w pasie i zniknął, zostawiając jedynie smugę dymu.

-Co?!!!!
Wpadła w szał kiedy została poinformowana przez wysłannika, że Haruno zniknęła, a w miejscu gdzie się znajdowała, wyczuwalna była chakra Itachiego Uchichy, nie mogła znaleźć sobie miejsca, jedynie krążyła z jednego kąta w drugi.
-Jak ona mogła być tak lekkomyślna! Czy nie wie co to za człowiek?  Nie obchodzi mnie że poszła z nim dobrowolnie, znajdźcie ją i sprowadźcie z powrotem, bez względu na cęnę.
-A co z Uchichą?
Zadał pytanie kapitan oddziału, który miał zająć się poszukiwaniami dziewczyny.
-Zabić...Zabić za wszelką cenę!!!  Gdy zniknie Uchicha, zniknie obietnica.

Znajdowała się w wiosce piasku, a raczej na jej uboczu w drewnianym domku blisko lasu. Wewnątrz panowały ciemne kolory, nawet zasłony na oknach były czarne. Jedynie symbol klanu Uchicha na ścianie w sypialni odznaczał się jaśniejszymi barwami. Usiadła na brzegu łóżka, była sama i była przerażona. Jej przyszły mąż, poszedł na jakieś spotkanie, nie wiedziała z kim. Podeszła do drzwi znajdujących się na przeciw łóżka, uchyliła je i weszła do środka. Była to dość sporych rozmiarów łazienka. przekręciła kurek w zlewie a z kranu pociekła czysta jak kryształ woda. Zamoczyła ręce i nachyliła głowę by obmyć twarz po słonych łzach. Powtórzyła tę czynność kilka razy i zakręciła kran, po czym podniosła twarz i spojrzała w lustro wiszące nad zlewem. Zamarła. Stał za nią i przyglądał się jej ruchom, bez żadnego słowa, poprostu patrzał. Zimny dreszcz przewędrował całe jej ciało, mimo iż miał zostać jej mężem, nadal się go bała.
Obie swoje dłonie położył na jej ramionach i gładził delikatnie jej skórę. Czuł drżenie jej ciała, widział w jej oczach strach. Swoim gestem próbował dać jej do zrozumienia że nie zamierza jej skrzywdzić, jednak jej strach nie mijał. Obrócił ją do siebie przodem. Była o głowę niższa i w dodatku spoglądała w dół, chwycił jej podbródek i uniósł ku górze by spojrzeć w jej oczy. Po sekundzie zobaczył to co chciał. Unikała jednak jego czarnych tęczówek rozglądając się na boki.
-Spójrz na mnie.
Wypełniła jego prośbę od razu. W jego oczach dostrzegła smutek, nie wiedziała tylko z jakiego powodu. Czy to przez nią?
-Chodź.
powiedział i pociągnął ją za sobą do sypialni. Podszedł z nią do łóżka, zatrzymał się przed nim i wziął ją na ręce, by po chwili położyć jej drobne ciało na miękkiej, satynowej pościeli.
-Co robisz?
Zapytała gdy dotarło do niej że zdejmuje z siebie płaszcz.
-To o czym mówiłem ci wcześniej, dziś uczynię cię swoją.
-C..Co?
Dopiero teraz dotarło do niej, że nie chodziło mu wtedy o ślub. On chce jej ciała. Usiadła w szybkim tempie na łóżku, przywarła plecami do zimnej ściany i podkuliła nogi pod samą brodę.
Zdjął koszulkę i spojrzał na nią. Miała zamknięte oczy, a pozycja którą przybrała w danym momencie, świadczyła o jej przerażeniu. Nie usłyszał jednak sprzeciwu, jedynie pytające słowo 'co?'. Wszedł na łóżko i usiadł na przeciw dziewczyny.
-Nie zrobię ci krzywdy, obiecuję.
Uchyliła powieki, był tak blisko w dodatku pół nagi, nie potrafiła powstrzymać rumieńców, które pojawiły się na jej policzkach.  Wsunął prawą dłoń z tyłu pod jej włosy i delikatnie, opuszkiem palca pogładził jej kark, by po chwili rozwiązać supeł i zdjąć z jej włosów ochraniacz z symbolem Wioski Liścia.
-To nie będzie ci już potrzebne.
-Proszę nie.
Wpatrywał się w nią.
-To jedyne co mi po nim zostało, po moim domu.
Przeniósł wzrok na tak ważną dla niej rzecz, po czym odłożył ją na szafkę obok łóżka.
-W porządku.
Powrócił do dziewczyny by tym razem zasmakować jej ust. Wolno zetknął ich wargi w jedną parę i choć miał utrudniony do nich dostęp przez jej kolana opierające się o jego tors, nie przeszkadzało mu to. Wymusił swoim językiem by uchyliła wargi, poczuła jak pieści wnętrze jej jamy ustnej, jak zachęca jej język do wspólnej zabawy. Nie znała się na tym, nie wiedziała jak się zachować, w końcu to był jej pierwszy pocałunek. Spanikowała kiedy zmusił ją by mocniej rozchyliła usta, a jego pocałunki stawały się mocniejsze. Położyła swoje dłonie na jego ramionach, z zamiarem odepchnięcia go od siebie, jednak on wykorzystał to w inny sposób. Jedną ręką złapał za jej kolano, zmuszając ją tym gestem do rozkroku, drugą chwycił pośladek przyciągając do siebie jej ciało, przez co znalazła się w pozycji leżącej. Tym zagraniem zyskał dwie rzeczy na raz. Ona leżała pod nim, a on na niej, mając tym samym swoje biodra między jej nogami. Pisnęła ze strachu, ale on nie przestawał. Całował jej szyję i dłonią jeździł po udzie. Już od dość dawna nie był z kobietą, ale nie sądził że ta młoda osóbka, doprowadzi jego ciało do takiego wrzenia. Pragnął jej, jeszcze nigdy nie czuł takiej żądzy, podniecenie zaczynało nad nim górować, a on zaczynał się obawiać że straci nad sobą kontrolę i ją skrzywdzi.
-Itachi...przestań, proszę.
Przerwał na chwilę swoje pieszczoty i zaszczycił ją spojrzeniem. Jego oddech był przyspieszony a bicie srca o wiele mocniejsze niż zazwyczaj. Pogłaskał dłonią jej policzek.
-Sakura, dobrze wiesz że nie przestanę. Chcę żebyś ty również odczówała przyjemność. Więc proszę cię, zaufaj mi.
Jego słowa zaskoczyły ją, nigdy by się po nim niespodziewała zdolności do takich gestów. Śądziła że jest człowiekiem zimnym, bez uczuć, bez skrupułów i wiecznie opanowanym. Tymczasem prosi ją o zaufanie, w dodatku jego opanowanie zniknąło. Świadczył o tym jego sposób wymowy, bardziej sapał niż mówił. Wiedziała już na pewno że nie uniknie wspólnej nocy z nim, wiedziała że musi ulec, w przeciwnym razie zrobi sobie jedynie krzywdę. Zrobiła tak jak postanowiła, choć było to dla niej trudne, zamknęła oczy i pozwalała mu na wszystko.
Powrócił do poprzedniej czynności, widział jak dziewczyna chwyta w dłonie powłoczkę kołdry, widział jak zamyka oczy. Najwyraźniej zrozumiała że jej upór w niczym nie pomoże, że on nie ma zamiaru grzecznie wypuścić jej z objęć. Uśmiechnął się delikatnie i zassał się na jej szyi, językiem zjeżdżał coraz niżej aż dotarł do dekoltu. Powolnym ruchem zaczął rozpinać zamek jej czerwonej bluzki, całując przy tym każdy nowo odsłonięty centymetr jej skóry, delektował się tym, jej zapachem i gładkością skóry. Językiem jeździł po jej brzuchu, do czasu aż zamek całkiem ustąpił. Przeniósł się z powrotem do jej ust, o dziwo coraz częściej zaczynała oddawać pocałunki, co przekonało go do podjęcia kolejnego kroku. Zaczął sunąć dłonią w górę, od uda, przez biodro i żebra aż dotarł do celu. Ścisnął jej pierś, co prawda miała na sobie stanik, ale to nie przeszkodziło jej w wydaniu z siebie cichego jęku podniecenia. Powtórzył ten ruch, po czym zsunął się niżej, odsłonił miseczkę stanika i chwycił jej sutka w swoje wargi, od czasu do czasu przegryzając bądź pieszcząc językiem.
Z początku była przeciwna temu co zamierzał z nią zrobić, teraz jednak zaczynała się czuć jakby jej ciało płonęło, z minuty na minutę coraz bardziej paliło ją we wnętrzu. Nigdy wcześniej nie miała okazji się tak poczuć, teraz kiedy właśnie się to dzieje, nie mia pojęcia jak się zachować. Z całych sił próbowała panować nad swoim ciałem, jednak z chwili na chwilę stawało się to coraz trudniejsze. Kiedy błądził językiem po jej piersi, myślała że oszaleje, wygięła się w delikatny łuk, on tymczasem kontynuował nieprzerwanie. Poczuła się mokra między nogami, wiedziała że to przez niego, przez to co z nią robi. Już nie chciała żeby przerywał. Kolejny jęk padł z jej ust kiedy drugą dłonią zjechał do jej kwiata i delikatnie go masował. Z początku przez materiał, jednak czując zbyt duży niedosyt, zsunął z niej do kolan krótkie spodenki wraz z koronkowymi majtkami, pozwalając jedynie lekko różowemu materiałowi przysłaniać jej kobiecość. Czuł jej soki na swoich palcach, udało mu się, doprowadził ją do podniecenia, teraz postanowił przejść do sedna sprawy. Była mokra i gotowa go przyjąć więc nie chciał dłużej czekać. Podniósł się i zaczął pozbywać się spodni a następnie bokserek. Wpatrywała się w niego z pół przymkniętymi oczyma i głośno dyszała, kiedy zobaczyła go zupełnie nagiego, natychmiast obróciła głowę w bok.
-Nie wstydź się, chcę żebyś na mnie patrzyła cały czas.
Klęknął między jej nogami i podciągnął cienki materiał na jej brzuch, ściągnął spodenki wraz z dolną częścią bielizny i odrzucił gdzieś w kąt, po czym nachylił się i zaczął językiem pieścić jej kobiecość.
-Itachi!!!
Krzyknęła, podciągnęła się na łokciach do góry, po czym wygięła swe ciało do tyłu. Teraz już nawet nie zwracała uwagi na swoje głośne jęki, czuła się jak wulkan zaraz po przebudzeniu, nie wiedziała jak długo jeszcze wytrzyma, była jednak pewna że wybuchnie.
Wsadził język do jej wnętrza. Natychmiast usłyszał jej kolejny jęk podniecenia, co zaczynało go doprowadzać do istnego szaleństwa. Nie chciał dłużej czekać, teraz chciał znaleść się w jej wnętrzu, poczuć jego gorąco. Przerwał swoją czynność i wygodnie umiejscowił się na niej. Całując jej usta, naprowadził swojego członka na otwór prowadzący do raju, po czym wolnym ruchem wszedł w nią. Zacisnęła oczy w momencie w którym on wyczuł opór, już zaczynało ją boleć, a przecież w tak wolnym tempie trochę minie czasu za nim zanurzy się w niej cały. Pchnął w przód...
-Itachi, boli.
-Spokojnie, rozluźnij się, zrobie to szybko.
W chwili w której delikatnie się cofnął, ona poczuła się swobodniej. Wykorzystał ten moment i jednym mocnym ruchem wszedł w nią przedzierając się przez zaporę bez większych problemów. Krzyknęła z bólu, ale on nie przestawał się poruszać, robił to z sekundy na sekundę coraz szybciej, wiedział że jeśli się zatrzyma to sprawi jej tym większy ból. Była ciasna, nawet bardzo w dodatku mocno krwawiła. Ten stan jednak był przejściowy i już po kilku minutach, jej ból minął a zastąpiła go rozkosz. Pragnął jej coraz bardziej, coraz mocniej, im bliżej był spełnienia tym bardziej jej pożądał. Poruszał biodrami w szybkim tempie, ruchy były silne i zdecydowane, a jej jęki odbierały mu dar logicznego myślenia. Jeszcze kilka pchnięć i jej głośny krzyk, po czym i on dołączył do niej. Nasienie Itachiego wypełniło wnętrze jego wybranki, ale nie przestał odrazu. Jeszcze kilka pchnięć i opadł zmęczony na jej ciało. Oboje byli wyczerpani tym przeżyciem, oboje cali mokrzy od potu głośno dyszeli na przemian. Uniósł się na łokciach i pocałował ją po raz kolejny tego dnia w usta, odwzajemniła się tym samym, wplątując przy okazji swoje smukłe palce w jego długie włosy. Zamruczał w jej usta, dając jej tym samym do zrozumienia że jest mu dobrze, po czym oderwał się od słodkich warg kochanki i spojrzał na nią. Wyglądała pięknie. Dorodne rumieńce na jej policzkach, twarz mokra od potu i usta czerwone jak malina. Ostatni raz pocałował ją w czoło i położył się obok dziewczyny, przyciągając ją do siebie. Leżeli chwilę w milczeniu, po czym Itachi wstał i wyciągnął dłoń w kierunku Sakury.
-Wydaje mi się że przydałaby nam się ciepła kąpiel.
Uśmiechnęła się delikatnie, po czym skorzystała z pomocy. Oboje udali się pod prysznic relaksując się przy ciepłych kroplach wody i wzajemnie nagich ciałach ocierających się o siebie przy każdym najmniejszym ruchu.
Noc minęła im bardzo spokojnie, przespali ją wtuleni w siebie co jakiś czas budząc się i sprawdzając czy ta druga osoba jest obok, po czym znów zasypiali.
Rano gdy się obudziła, jego nie było. Wstała, pościeliła łóżko i ruszyła do lodówki przygotowywać śniadanie. Tym razem nie tylko dla siebie. Nie zdążyła go nawet skończyć, gdy do domu wpadł zdenerwowany Itachi. Spojrzała na niego z lekkim strachem.
-Ubierz się, musimy zmienić miejsce pobytu.
-O co chodzi? Co się stało?
-Anbu zmierza do tej wioski, jeśli się nie pośpieszymy nie obejdzie się bez walki.
Na te słowa jak poparzona żuciłam się biegiem do sypialni, nie chciałam żeby przeze mnie ktokolwiek poniósł śmierć, a na pewno tak właśnie by się stało. Itachi nie pozwoliłby mnie im zabrać, zabiłby ich. Byłam gotowa w kilka minut. Chwycił moją dłoń i natychmiast wyruszyliśmy, nawet nie wiedziałam gdzie. Byłam przerażona faktem że od dziś właśnie tak może wyglądać moje życie, na ciągłych ucieczkach.
Biegli już jakieś 3 godziny, a odległość od wrogów nie zmniejszała się, coś było nie tak, coś go niepokoiło, złe przeczucia nachodziły jego myśli. Spojrzał na zmęczoną dziewczynę, była wykończona, nawet jeśli będą biegli dalej to dystans się nie zwiększy, najwyraźniej nie obejdzie się bez walki. Zatrzymał się w środku lasu na małej polance i spojrzał na Sakurę. Zadała mu pytające spojrzenie jednak nie odpowiedział, spojrzał tylko za siebie analizując wszystko co mu przyszło na myśl.
-Itachi, dlaczego stanęliśmy?
-Nie uciekniemy im, są coraz bliżej. Walka jest nieunikniona.
-Ale, spróbujmy, może się uda...
-Nie uda się Sakura, idą dokładnie naszym śladem. Najwyraźniej mają tropiciela. Cóż nie wiedziałem że Tsunade może być aż tak zawzięta.
-Zabijesz ich, prawda?
Chwycił jej twarz w dłonie i pocałował namiętnie jej usta.
-Nie dali mi wyboru księżniczko. Nie oddam im ciebie.
Wtuliła się w niego. Wziął ją na ręce i usiadł pod drzewem sadzając sobie dziewczynę na kolanach. Głaskał ją po włosach chcąc uspokoić, choć zdawał sobie sprawę że to z pewnością niewiele pomoże. Ten czas w ciszy zleciał im naprawdę bardzo szybko. Nawet kiedy Anbu znaleźli się naprzeciw nich z bronią w dłoni, jemu nie chciało się wstawać i jej puszczać z uścisku, ale niestety nie miał wyboru.
-Wreszczcie was znaleźliśmy.
-Zaczekałem na was.
Rozejrzał się wokół, była ich 6-tka, najlepsi shinobi Hokage Wioski Liścia, najlepsi w zabijaniu.
-Oddaj dziewczynę Itachi.
-Wiecie że tego nie zrobię.
Stała obok swojego przyszłego męża i wsłuchiwała się w to co do siebie mówili, nie chciała niczyjej śmierci, zwłaszcza przez jej osobę.
-Proszę przestańcie, jestem z Itachim z własnej woli, uszanujcie moją decyzję.
-Przykro nam, ale to rozkaz Hokage.
-Sakura, stań z tyłu za mną.
Zrobiła tak jak kazał Uchicha. Nim się spostrzegła, walka już trwała. Przyglądała się jak zadają sobie wzajemnie rany, ale nie była w stanie nic zrobić, Itachi by się wściekł gdyby się wtrąciła. Minuty mijały jak szalone, aż do chwili w której poczuła zimne ostrze noża przy szyi.
-To koniec Itachi, ona zginie.
Nie przewidział tego ruchu, obrócił się w jej stronę z zamiarem ratunku, jednak coś mu to uniemożliwiło. Spojrzał w duł. Z jego klatki piersiowej wystawała połowa katany, a po niej ciurkiem spływała jego krew. Dopiero teraz poczuł przeszywający ból i płonący ogień w ciele, trucizna, mógł się tego spodziewać. Sharinghan zniknął z jego oczu, a on sam upadł na kolana plując przy tym krwią.
-Nie!!!
Krzyczała i starała się wyrwać, ale trzymał ją mocno. Płakała, nie miała siły, nie była na to przygotowana. Jeszcze wczoraj, przed jego przybyciem do wioski i zabraniem jej, byłoby to dla niej obojętne, ale teraz? Czuła ból.
-Puść ją, on i tak zdechnie. Na tą truciznę nie ma antidotum.
Była wolna, podbiegła do niego i kucnęła. Jego oddech spowalniał, a puls był ledwo wyczuwalny.
-Itachi...
-Nie tak...widziałem naszą przyszłość...Sakura.
Wyciągnęła katanę z jego ciała i żuciła obok, upadł na plecy dławiąc się krwią.
-Weź to.
Wcisnął jej do ręki jakąś rzecz, nawet na nią nie spojrzała. Ważny był tylko on.
-Itachi, ja...
-Ciiii...wszystko będzie dobrze, zobaczysz. Nie płacz...to bezsensu.
Otarł jej łzy, pozostawiając na twarzy ślady swojej krwi.
-Zapamiętaj mnię.
To były ostatnie słowa za nim zasnął na wieki. Wtuliła się w martwe ciało swojego niedoszłego męża i płakała. Chcieli zostawić jego ciało, ale nie pozwoliła. Sprowadziła go do wioski, do jego domu, gdzie spoczął na wieki.
Kilka miesięcy minęło od tego zajścia. Spędziła z Uchichą praktycznie jeden dzień, ale chyba najszczęśliwszy dzień w życiu. Czy go kochała? Sama nie wie. Czy on ją kochał? Tego już się nie dowie. Jednak nie odszedł zupełnie z jej życia, pozostawił po sobie coś bardzo cennego. Pozostawił po sobie drugie serce, które w niej biło. Jednym słowem, Marzenia Uchicha się spełniły, w przyszłości klan ma szansę na odbudowę.
Chwyciła pudełeczko w którym znajdował się ostatni podarek od Itachiego. Otworzyła je i wyciągnęła wisiorek z symbolem klanu Uchicha. Dotknęła swojego Brzucha.
-To będzie dla ciebię Itachi..... synu Itachiego.
Z uśmiechem na ustach weszła do domu, kładąc się do łóżka i zasypiając ze spokojem na twarzy i wierząc że jutrzejszy dzień, będzie jeszcze lepszy.

Mam nadzieję że się pogoba.
Liczę na wasze wejścia i komcie:)
Pozdrawiam. 

5 komentarzy:

  1. świetne, czekam na newsa w twoim wydaniu ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. ZAJEBI***...!

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam takie zakończenia;) dobra robota!^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Normalnie poplakalam sie! Te uczucie Itachiego do Sakury *-* Świetnie piszesz. Te jednopartowki, ktore przeczytałam tez bylo świetne. Ogolnie uwielbiam Itasaku oraz Itasasu hehe xp. A kocham Itahina oraz Sasuhina(=*.*=)

    OdpowiedzUsuń

Etykiety:

FugaMiko (4) Hinata (1) Itachi (7) ItaSaku (55) ItaSasu (1) KakaAnko (1) KakaSaku (2) MadaSaku (2) MadaSakuIta (2) Minakushi (2) Naruto (1) Sakura (8) Sasosaku (2) SasuIno (1) Sasuke (5) SasuSaku (2) yaoi (1) Zamówienie (25)
layout by Sasame Ka