środa, 6 lutego 2013

Kobieta - idealna podpora każdego zwiazku (część 1)



Gdybym wiedział, że moje życie zmieni się tak nagle, jak będę szanowanym biznesmenem, to nigdy bym nie został. Praca mnie wykańcza, ale nie mógłbym nikomu odpuścić. Mam też inną robotę, którą pochwalam. Zawsze tak będzie, i będę tak chwalił ją. Chociaż zarabiam więcej pieniędzy niż codziennie siedzieć przy biurku i wypełniać głupie papiery. Nie znosiłem tego, ale jak mój ojciec chciał tak zrobiłem. Dla niego musiałem stać się kimś ważnym w mieście, inaczej by mnie wydziedziczył.
Jedno jest pewne. Nie wie czym się dodatkowo zajmuję. Tak jest najlepiej, a w dodatku jeśli znów do mnie przyjdzie i będzie stękał, to go uduszę. Raz w życiu chcę odpocząć od ich nagłych rozterek z moją osobą. Oni nic nie rozumieją moje zapotrzebowania na życie. Towarzyskiego i seksualnego. Czego się dziwię? Oni są już starzy i przeszli swoje, wiec chcą mnie ustabilizować. Nie będzie tak łatwo. Jestem jeszcze zbyt żywy, i aż tak bardzo nie jestem w formie do małżeństwa. Do tego na pewno mnie nie zmuszą. Jestem jeszcze zbyt energiczny do takich rzeczy. Nie ustabilizuje się chyba do czterdziestki. Zaśmiałem się cicho ze swoich myśli.
Do czterdziestki co? No to długo jeszcze potrwa. Może potrafię prawić komplementy, i mam pełno swoich dziewczyn, które by chciały abym z nimi spędził resztę życia. To jakoś mnie nie kręci. Wolę się zabawiać. Dobrze, że żadna o tym nie wie co robię nocami. Bądź co bądź to dzięki moim kumplom stałem się taki zaborczy na wszystko, a moje „byłe” by chciały wziąć mnie w każda inną stronę, czyli tylko dla siebie. Mają szczególną nadzieję, że którąś z nich bym wybrał na żonę?
Każda dziewczyna, była oddana, ale całe szczęście, ze nie były zarażone niczym. Choć zawsze było robione z elastyczną prezerwatywą. Nie zaraziłbym się niczym, gdyż po każdym wspólnej nocy, może nawet południu chodziłem do ginekologa bądź innego lekarza. Musiałem być zdrowy, inaczej rodzice by podejrzewali.
Kurczę, to naprawdę dziwne, mam straszny pociąg do niektórych kobiet, który ubierają się wyzywająco. Zaczęło się to od czasów liceum. Tamta dziewczyna, była inna od wszystkich wyróżniała się. Nikt może jej nie lubił, ale mnie pociągała. Po pół roku zniknęła jak makiem zasiał.  Nie wiedziałem co mogło się stać, ale nie mogłem się tym przejmować. Byłem całkowicie czym innym zajęty. Myśli o kobiecie?
Nie, dla mnie one Ne były. Każda jest inna, a w dodatku nie rozumiałem tej egzystencji istnienia. Nie są wcale tak potrzebne, choć jestem teraz od nich uzależniony. Bez nich chyba świat by się zawalił? One nam dają przyjemność, która sprawia, że świat staje się bardziej energetyczny dzięki płci przeciwnej. Maja swoją grację i te ruchy, dzięki nim możemy szaleć w każdych chwilach naszego życia.
Mój ojciec wkurzyłby się. Chyba wiedział co czasami w moim domu się dzieje. Może urządzam huczne imprezy, na których są moi kumple wraz z panienkami lekkich obyczajów. Inne dziewczyny i mężczyźni też towarzyszą, aby było całkiem sympatycznie.   Taka impreza kończyła się… Łóżko plus dziewczyna równa się szybkie wejście. Ta… Już za tym tęsknię. Nienawidzę  tego wszystkiego. Najbardziej swojej chorej pracy, która nigdy się nie skończy. Monotonność, która nigdy nie zniknie z mojego życia. Gdyby coś było inaczej byłbym zadowolony z takiego efektu.
Jestem od siedmiu lat biznesmenem, mam w tym momencie dwadzieścia pięć lat. Mam dłuższe, czarne włosy związane w kitkę. Po obu stronach opadała grzywka od czasu do czasu zakrywając oczy po przez wiatr. Oczy ciemne niczym czerń z otchłani nie liczącej dna. Jestem jednym z najlepszych biznesmenów, robię wszystko dla ojca by był dumny, lecz nie znają mojej drugiej natury. Dobrze, że nie obserwują mnie inaczej nie mógłbym tak szaleć jak robię to w niektórych momentach. Nazywam się Uchiha Itachi. Mam swoje pragnienia, a najbardziej teraz chcę wyrwać się na spotkanie towarzyskie z chłopakami. Mogło by się przydać, moglibyśmy razem powariować.
W spodniach poczułem wibrowanie. Westchnąłem głęboko. Kto tym razem się do mnie dobija? Jaka kobieta? Oby tylko nie one, bo naprawdę zwariuję dzisiejszego dnia, przepraszam wieczoru. Spojrzałem na wyświetlacz. Odetchnąłem z ulga. Dzwonił to mój najbliższy przyjaciel.
-Słucham.
-Co tak oficjalnie? - zapytał rozbawionym głosem. Nie mogłem się na ten temat odezwać. On zawsze robił jakieś sceny. Cały On! Deidara, był mężczyzną, który wzrokiem rozbierał kobiety. Widział jej ponętne walory w swoich myślach, i jednak tak trafiało. Wszystko o danej dziewczynie wiedział. Miał ją na celowniku, więc przyszła wtedy kolej na „dziewczynę z jego marzeń”. Szczerze? On o każdej się tak wyrażał. - Dobra. Nie ważne. Słuchaj, masz może dzisiaj czas?
-Zawsze mam go pełno. Sam dobrze wiesz, ze wieczorami siedzę tylko przed biurkiem patrząc na pieprzone papiery. - powiedziałem zażenowany. Siedziałem w fotelu popijając whisky z lodem. Lubiłem od czasu do czasu wypić, aby zaspokoić swoje zmysły.
-Piepszone powiadasz.. Chyba ktoś dawno tego nie robił.
-Deidara, zamknij jadaczkę. - westchnąłem kolejny raz. - Sam wiesz, że nigdy nie miałem czasu. Zawsze w głowie miałem pracę. Tylko to się liczyło przez ostatni czas. - powiedziałem do niego. Nie miałem na nic ochoty, a najbardziej na pracę. Choć naprawdę rozrywka się przyda na dzisiejszy wieczór. Ten dom i tak jest pusty, tylko służba obsługuje i sprząta, a i jeszcze moi poplecznicy?. Nikogo więcej tutaj nie ma. Mój brat mieszka z rodzicami, i całe szczęście. Mam spokój, nie jęczy nad głową. Mogę w spokoju odpoczywać…
-Dobra... - przeciągnął słowo. - To wracając do sprawy. Ochotę na pewno masz iść. Hidan i reszta mają iść do Domu Rokoszy. Idziesz? - Wypiłem jednym łykiem alkohol, który smakował mi bardzo często.
-Jasne. Będę tam za pół godziny. Czekajcie na naszym miejscu, w  środku. Dojdę. - uśmiechnąłem się delikatnie. Rozłączyłem się z lekkim uśmiechem. Może dzisiaj trochę się zabawię. Muszę, w końcu tego bardzo długo nie robiłem. Chciałbym się rozluźnić, czuć się w każdej chwili inaczej. Rozkosz rozlewająca się po całym ciele, jęki i ekstaza. Choć nie czułem tego od wielu miesięcy, to gdy się z jakąś kochałem to nie było to czego oczekiwałem. Może nie mięłam tej frustracji, ale było całkiem co innego. Nie czułem takiego spełnienia do kobiety… trudne to było.
Wszedłem do swojej ekskluzywnej sypialni. Szafa rozsuwana z wieloma rzeczami. Była wmontowana w ścianę i spokojnie mogłem do niej wejść. Łóżko stało przy ścianie, rozmiarów na sześć osób. Spokojnie mogłoby się zmieścić wiele panienek. Po oby dwóch stronach były dwa duże okna balkonowe, które prowadziły na balkon. Wszędzie były szafki, i na nich stały czerwone róże, które uwielbiałem. Ten zapach koił moje nerwy. Kolory były ciemne. Bordo, a na nich, po rogach jasnego beżowego koloru wzory drzew. Wyglądało to nawet ładnie.
Z szafy wyciągnąłem czystą  koszulę, ciemne jeansy, pasek, z srebrnym zapięciem na którym pisało sexy. Rzuciłem także skórzaną kurtkę z znakiem swojej rodziny. Przebrałem się szybko. Założyłem wszystkie rzeczy. Jeansy przełożyłem pasek zapinając go, założyłem czarne buty, ciemno fioletowa koszulę. Poprawiłem włosy by wyglądały bardziej elegancko. Odpiąłem dwa guziki od koszuli, było mi delikatnie widać umięśniony tors. Uśmiechnąłem się do dużego lustra widząc swoją sylwetkę.
Czy naprawdę jestem aż tak seksowny jak mówią moje ostatnie dziewczyny? Mówiły wiele rzeczy, że sprawiam im przyjemność do granic możliwości. Sam nie byłem tego pewien. Mogły kłamać, choć po ich oczach widziałem wiele rzeczy. Pierwszym z nich było większe pożądanie wobec mojej osoby.
Zatrzasnąłem za sobą drzwi biorąc kluczyki do samochodu. Chciałem pic, więc musze wziąć ze sobą szofera. Zaczepiłem go po drodze i poszedł ze mną. Wsiedliśmy razem do samochodu. Tym razem ja kierowałem. Pędziłem szybko, bo nie chciałem się spóźnić na to nasze spotkanie. Mogłem widzieć wiele panienek, które na pewno by się na mnie rzuciły. Choć to do nich trzeba podchodzić, lecz ze mną to na pewno nie będzie możliwe.
Zatrzymałem się. Wyciągnąłem parę rzeczy spod schowka. W tym największej klasy papierosy, gumę i komórkę. Podałem jeszcze potrzebne informację szoferowi. Wyszedłem. Zamienił się miejscem i odjechał ze wszystkim oprócz z dowodem i różnymi kartami. Bramkarz od razu mnie wpuścił do środka, gdy tylko zobaczył. Byłem bratankiem właściciela tego burdelu. Nie musiałem nic płacić, jedynie moi kumple.
W pomieszczeniu znajdowała się na środku mała scena, stoliki, niektóre były we wnękach paliły się małe świeczki wraz z lampami czerwonymi, bądź niebieskimi. Zależało od wnętrza pomieszczenia. Gdzie niegdzie były także rury, gdzie tańczyły dziewczyny rozbierając swoje ubranie. Także tańczyły za pieniądze. Wiedziałem wszystko jak co działa. Dokąd prowadzą różne korytarze. Niektóre do ekskluzywnych sypialni, bądź innych sekretnych miejsc by się pieprzyć z ladacznicą.
Było także drugie piętro, gdzie mogło wszystko się dziać. Od zamawiania drinków, po wynajdzie dziewczyny na całą godzinę lub noce. Słyszałem, ze w tym domu jest tylko jedna taka, która od bogaczy potrafi wyciągnąć od dwóch do piętnastu tysięcy jenów za godzinę. Dzięki niej wuj zarabia sporo kasy, i to go cieszy. Gdyby nie było tej dziewczyny chyba zbankrutowałby szybciej niż mu się zdaje.
Zatrzymałem się koło filaru, gdzie wisiał plakat, z dziewczyną w wyzywającym stroju. Możliwe, że to właśnie ona tyle zarabia? Dzisiaj ma obsługiwać gości. Cóż to naprawdę zaszczyt dla niektórych. Ona tylko będzie podawać jedzenie i napoje? No cóż, przeżyje się. Na pewno nie poszedłbym z nią. Jeśli tak wyłudza, to niby czemu musiałbym na taką wydawać? Niektóre z nich to wyłudzaczki.
Weszłam w jedną wnękę, gdzie siedzieli kumple z panienkami lekkich obyczajów. Patrzałem na nich. Każda była z nimi, i masowała ich po udach, lub w intymnym miejscu. Jak to było z Hidanem...  Srebrno włosy miał jeden kolczyk w uchu, i dużo żelu nałożone na włosy by mu się dobrze układały. Jedna z nich szeptał blondynowi miłe słówka do ucha. Sasori i Kisame nic nie robili tylko siedzieli. Usiadłem na wolnym fotelu.
-Itachi… - zaczął Deidara. - Dzisiaj będzie najlepsza z panienek Tylko ciebie na Nią stać, zamierzasz zaryzykować? - dopytywał. Nie mam zamiaru tracić na taką zdzirę pieniędzy. Ona na pewno tylko chce pieniądze, a nic nie daje w zamian. Usłyszałem gwizdanie z strony mężczyzn. Nawet się nie obróciłem. Muzyka dawała o sobie znać.  Gdzie niegdzie było można słyszeć jęki wraz z westchnieniami.     
-Nie mam zamiaru. Nie kręcą mnie takie. - westchnąłem cicho. Kurde, ze dałem im się namówić, aby wpaść tutaj w te strony. Mój wuj, na pewno będzie zadowolony. Wydam na niego trochę kaski, którą tak dokładnie zbiera. Grosz do grosza!  
-Jak tam sobie chcesz, gdybym ja miał tyle kasy co ty od razu na nią się rzucił. Dzisiaj chyba jest przydzielona do kelnerowania tylko. Co za szkoda... - westchnął zrezygnowany. Uśmiechnąłem się słysząc jego głos. To sprawiało przyjemność. Patrzałam na kobiety, które od czasu do czasu wpatrywali się we mnie. Byli tu także faceci, którzy oddawali się kobietą. Oj mój wuj wie jak zrobić ludziom dobrze. 
-Sakura! - usłyszałam przytłumiony głos kobiety dobiegającej z góry. - Przyjdź tutaj na chwilkę. - skądś znałem to imię, ale teraz to chyba w każdym kraju jest popularne. Więcej się nie odezwała. Uśmiechnąłem się. Do nas na pewno nie podejdzie. Moi kumple jeszcze niczego nie zamówili? Co za dziwna sprawa.
-Cześć bracie.. - usłyszałem baryton z boku. Popatrzałem w tamta stronę. Był to mój ukochany braciszek i uśmiechał się delikatnie. Oddychał trochę ciężej. Już się z kimś pieprzył? No cóż, On zawsze był szybki. Przysiadł się do nas. - I jak? Przyszedłeś się dzisiaj zabawić? Nie dziwię się, skoro jest taka piękna kobieta każdy by z nią chciał, ale wujas ostrzegał.
-Przed czym?
-Nie można ruszać kelnerek. A ona jest teraz kelnerką, co mnie bardzo wkurza. Specjalnie wyciągnąłem od rodziców sporą sumę pieniędzy by się dzisiaj zabawić kolejny raz z nią. Gdybyś wiedział jaka dobra jest… - zaśmiał się cicho. Czyli mój braciszek z nią się już przespał? Dała mu aż tyle przyjemności? Była prawdziwą kochanką? Czuła, namiętna? Mnie na pewno by nie zaspokoiła.
-Rodzice wiedza gdzie jesteś?
-Chory chyba jesteś. Gdyby wiedzieli dostali by szału. - powiedział z uśmiechem. - przecież wiesz jak by zareagowali. Z agresją, ze przesiaduje w burdelu u wuja. Gdyby złapali ciebie wyszedłbyś na tym jeszcze gorzej. Straciłbys zaufanie ojca a także prace.
-Prace bym miał. Tylko zaufanie by legło. Przypominam ci, że firma jest moja. Sam na nią zarobiłem. Nic bym nie stracił. - powiedziałem pewnie. Zrobił nie zadowoloną minę. Teraz wiedział z pewnością, że nie kłamię. Popatrzałem przed siebie w naszą stronę szła kelnerka. Westchnąłem. Sasuke uśmiechnął się delikatnie...
-Czy mam coś podać? - zapytała kelnerka. Spojrzałem na nią. Wy chyba sobie jaja ze mnie robicie? To jest Ona! Miałem się nią nie przejmować, ale teraz, gdy Ją widzę rozumiem. Jej matka była ciężko chora i zarabiała na jej operację? Czyżby zeszła do tak drastycznych środków, aby siebie oddawać? To nie logiczne. Uśmiechnąłem się chytro. Nawet dla mnie lepiej.
Ma długie różowe włosy sięgające do pośladków zakręcone delikatnie. Zielone oczy lekko wymalowane. Czerwona szminka podkreślała jej usta. Na włosach ciemne okulary, na uszach większe kolczyki w formie kółek. Czarny stanik ozdobiony cekinkami. Było widać jej sporą część piersi. Na to ciemno czerwona tunikę sięgającą do ud z pewnością zaczepioną z tyłu. Miała spory dekolt, co odsłaniało jej stanik i kawałek brzucha. Lekko było można zauważyć jej majteczki w koronkę koloru czerni. Do tego miała czarne pończochy kabaretki, u góry z koronką. Buty, czarne na dziewięciu centymetrowym obcasie. Patrzałem na nią zahipnotyzowany. Teraz to z Wojasem sobie pogadam.   
-Jak byś mogła to siebie - powiedział brat.
-Dzisiaj nie ma takiej opcji, kochaniutki. - uśmiechnęła się.  - Dzisiaj szef chce sprawdzić ile beze mnie dziewczyny zarobią. Czyli masz wiele innych panienek. - zrobił naburmuszoną minę. - Więc chłopacy? Zamawiacie coś? - zapytała z uśmiechem.
-Osiem piw. - powiedział Hidan. Dobrze, ze dla mnie nic nie zamawiali.
-Dla mnie to samo - powiedział Sasuke.
-I podwójne Whisky z lodem. - powiedziała zapisując. Odeszła. Chwila, skąd ona wie co lubię? Wszyscy na mnie spojrzeli wraz z Sasuke. Cóż, sam byłem zdziwiony, ze to wiedziała. Teraz tylko zostało znać jej imię i nazwisko.
-Skąd Sakura wie co lubisz? - zapytał mój brat
-Nie wiem. Nawet jej nie znam.
-Cóż może ty jej nie znasz, Itachi - powiedział Sasori - Haruno wszystkich zna, co lubią. Zawsze często obserwuje swoje kolejne ofiary. Może kiedyś ciebie miała na muszce, lecz odpuściła? Zawsze tak mogło być. - zaśmiał się czerwono włosy. Zamyśliłem się. Cóż tak mogło być, przecież oddaje się mężczyzną najbogatszym. Sasuke miał forsę więc się oddała. Taka kobieta, a sprzedała swoje ciało? Cóż, wszystko jest możliwe jak są potrzebne pieniądze na dobra materialne, bądź uratowania życia. Deidara zaczął szperać w komórce? W takim momencie? Jaki debil! Przekazał mi komórkę.
-Czytaj. - polecił. Wziąłem sprzęt i czytałem każde słowo o dziewczynie zwanej Sakura Haruno. No proszę ma tyle pieniędzy by chodzić na studia? Właściwie to kończy bo poszła na dwuletnie. A w wieku osiemnastu lat skończyła liceum. Ale jak? Przecież zrezygnowała ze szkoły! Czytałem dalej. Prywatni nauczyciele zobowiązani przez mojego wuja!! Z tym się spotkam pierwszy raz. Mu nigdy na tym nie zależało. Wszystko dokładnie przeczytałem. Ciekawa z niej kobieta. Zrezygnowała ze szkoły, ale i tak dalej się uczyła. Miała bardziej ciekawie ode mnie. Oddałem mu komórkę. -Ciekawe nie? Jej cały szef pomógł we wszystkim i musi mu odpłacać. Takie jest moje zdanie. - uśmiechnął się. Jego szyja została obdarowywana pocałunkami przez kobietę. Do nas przyszła różowo włosa. Podała wszystkim po piwie. Mi ostatniemu podała szklankę z whisky z kostkami lodu.
-Sakura, naprawdę nie masz ochoty?
-To nie do mnie w tym momencie. Idź do swojego wuja, może ci pozwoli. - wstałem z szklanką alkoholu. Minąłem ją patrząc przez ułamek sekundy. Musiałem właśnie iść do  wujka. Z nim o wszystkim porozmawiam.  Oby się zgodził. Miałem sporo pieniędzy, wiec to nic takiego nie będzie. On chciał posiadać jak najwięcej zielonych papierków, więc zgodzi się. Jestem pewna.
-Ha! Nareszcie sobie poszedł. - usłyszałem ripostę brata. Zauważyłem jeszcze jak Sakura od nich wychodzi. Popiłem trunku. Był o wiele lepszy niż ten co sam sobie robiłem. Jeśli to ona robiła, to musiała się nauczyć dawniej. Szybko idzie się nauczyć robienia drinków. Bez zastanowienia ruszyłem schodami do góry.




PS. Partówkę pot tytułem "Męskie pożądanie  (MadaSaku)" Dokończę w najblizszym czasie, a tu macie coś innego, tak aby nie było, że wogóle nie piszę ;) bo pisze cały czas. Proszę o szczerą opinię każdego kto czyta  ;))

5 komentarzy:

  1. Wow
    Kimi jesteś geniuszem w parach ItaSaku.
    Czytasz i czytasz a tu nagle koniec notki i chcesz więcej
    To jest trudny efekt do uzyskania a ty to robisz wydaje się, że z łatwością.
    Czekam na kolejną cześć jak najszybciej!
    Pozdrawiam~!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam sie z Karcią - IS wychodzi Ci perfekto, jednakże, o zgrozo!, czytać sie tego nie da. Zdania ułożone są w sposób dla mnie niepojęty i mnie osobiście sie czytało to okropnie. Aczkolwiek wierzę że to tylko chwila słabości doprawiona lenistwem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. żebys wiedziała. Miałam to poprawić, ale musiałam szybko wypad zrobić. Więc nie wszystko poprawiłam ;/ następny raz będzie inaczej. tak myślę ;))

      Usuń
  3. świetna notke, nie moge sie doczekac kolejnej z tej jednopartówki ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jejku, tego też nie czytałam *.* Dobrze, że zrobiłaś ten spis jednopartówek, bo chyba nigdy bym na to nie trafiła :o Niesamowity pomysł!
    Biorę się za kolejne części ^^

    OdpowiedzUsuń

Etykiety:

FugaMiko (4) Hinata (1) Itachi (7) ItaSaku (55) ItaSasu (1) KakaAnko (1) KakaSaku (2) MadaSaku (2) MadaSakuIta (2) Minakushi (2) Naruto (1) Sakura (8) Sasosaku (2) SasuIno (1) Sasuke (5) SasuSaku (2) yaoi (1) Zamówienie (25)
layout by Sasame Ka