piątek, 1 lutego 2013

Świat Ninja 2


                Orochimaru wysłał go by odebrał zwój od szpiega w Kiri. Teraz czekał w jednej z mniejszych knajpek. Do jego stolika dosiadł się chłopiec na oko dziesięcioletni. Ubrany był w czarną kurtkę a na głowie miał kapelusz, który przysłaniał jego twarz. Maluch podał mu małe pudełko po cukierkach.
- Ma pan lizaki? – zapytał swoim dziecięcym głosem.
- Tak. Co do jednego. – powiedział podając mu trochę większe pudełko po lizakach w którym była kasa.
- Miło się z panem robi interesy. Do wiedzenia. – brunet nie odpowiedział tylko wyszedł drugim wyjściem. Następnie nie czekając dłużej wrócił do kryjówki. Podróż zajęła mu kilka godzin więc wrócił do kryjówki zanim zaczęło świtać. Od razu po wejściu do kryjówki poczuł dziwne mrowienie na karku. Skierował się do gabinetu Gada. Ma zamiar oddać mu zwój a następnie skrócić o głowę. Kiedy tylko otworzył drzwi wryło go w podłogę. Ciało Oro leżało na środku gabinetu a głowa na biurko. Całe pomieszczenie było pokryte krwią a obok jego nóg było ciało Kabuto. Kiedy ogarnął cała sytuację ruszył migiem do swojego pokoju. Pociągną za klamkę. Zamknięte. Uspokoił się nieco. Odkluczował drzwi i wszedł. Niestety nie było w nim Haruno. Zajrzał do łazienki. Tam też jej nie było. Na łóżku znalazł lewitującą karteczkę, która po chwili była już w jego rękach. Widniało na niej kilka słów.
‘Nie daruję Ci tego. Na Ciebie też przyjdzie czas.
Mam nadzieję że niespodzianka się podoba.
                                                                                                                               Shi’
Po przeczytaniu tych kilku słów kartka w jego ręce spłonęła w czarnym ogniu. Zdążył tylko dostrzec w rogu półksiężyc. Był zdenerwowany, ale nie dlatego że KOBIETA zabiła jego ‘mistrza’ tylko dlatego że uciekła. Przecież kazał Kabuto pilnować jej. Ale dupek ma za swoje.  Ale… Co on teraz będzie robił? Zastanawiał się długo nad odpowiedzią na to pytanie. Postanowił zabrać przydatne rzeczy i ruszyć w poszukiwaniu zielonookiej. Spakował więc kasą swoje zwoje, pudełko z którym się nigdy nie rozstaje i kilka rzeczy z gabinetu Gada. Kiedy uznał że wszystko ma, ruszył przed siebie.

                Tymczasem nasza bohaterka była już w budynku Hokage, a dokładniej przed wielkimi drzwiami. Pamięta wszystkie te chwile spędzone w wiosce. Treningi ze swoją drużyną, które przekształciły się w prywatne z Tsunade a nieraz również z Kakashi’m. Pamięta swoją pierwszą samotną misję jak i pierwszą ze swoją drużyną. Tak wiele wspaniałych wspomnień. Ale ten rozdział życia zostawiła już dawno za sobą, więc nie ma co wspominać. Weszła do pomieszczenia. Cicho, niedosłyszalnie. Tsunade właśnie nalewała sobie sake. Sakura za pomocą woli przystawiła obok drugą a sama siadła przed biurkiem. Mentorka nalała do obu szklanek. Podniosła swoją, druga szklanka otoczona czarną poświatą również znalazła się w górze a po chwili obie stukły się o siebie.
- Zdrowie. – powiedziała Tsunade biorąc porządnego łyka. Dziewczyna zrobiła to samo. – Co Cię do mnie sprowadza…? – zapytała dopiero teraz zerkając na osobę siedzącą przed nią.
- Interesy.  – odpowiedziała krótko i chłodno.
- Proszę, legendarna Shi, zjawiła się u mnie w biurze. Czuję się zaszczycona.
- A ja czuję się zaszczycona witać w Twoim biurze Tsunade.
- Czy nie za wcześnie by mówić sobie na Ty?
- Oczywiście że nie. – powiedziała ściągając kaptur. Spod niego wysypały się czarne kosmyki włosów.
- Kim jesteś i czego chcesz?
- Przyszłam tylko po informację. – odpowiedziała wstając i podchodząc do regału.
- Zostaw. – Tsu chciała wstać lecz uniemożliwiły jej to czarne nitki przywiązujące ją do krzesła. Chciała użyć chakry by się ich pozbyć. Niestety nic to nie dało. – Czego chcesz?!
- Tsunade, jak zwykle nerwowa. – stwierdziła dziewczyna przeglądając książki na półkach.
- Nie pogrywaj ze mną. – syknęła saninka.
- Powiedz, wciąż nie wiesz kim jestem? – bardziej stwierdziła stając do niej tyłem i kartkując jedną z książek. – O proszę. I wszystko mam. Interesy z Tobą zawsze były przyjemnością. – wzięła książkę i założyła kaptur.- Do zobaczenia. – nitki zniknęły a czarnowłosa wsiąknęła w podłogę.
- Kim Ty u diabła jesteś? – zadała sobie pytanie blond włosa nalewając sobie sake. Wtem podniosła się do pionu i spojrzała na półkę. Brakowało jednej księgi.
- Osz kuźwa.- szepnęła pod nosem. Wiedziała jakiej księgi brakowało. Zawierała ona wszystkie szczegóły powstania najsilniejszych klanów Konohy: Uchiha, Hyuga, Senju, Amburame i wiele innych.  Po chwili do jej pokoju wszedł Kakashi, jak to zwykł miewać – oknem. Tsunade odwróciła się do niego i spojrzała twardym wzrokiem.
- Co zabrała? – zapytał białowłosy siadając na parapecie.
- Shizoku. – odpowiedziała blondynka wpatrując się tępo w przestrzeń za oknem. Kątem oka zdołała zauważyć że jej towarzysz rozszerzył oczy ze zdziwienia. – Byłeś tu cały czas, przysłuchiwałeś się naszej rozmowie. Czyżby Cię nie wyczuła?
-  Nie sądzę. To coś innego. – wzrok zwrócił w stronę okna na wioskę – Coś poważniejszego. Powiedz ile mamy o niej informacji? – Hokage skierowała się do jednej z szuflad i wyciągnęła koperte podając ją mężczyźnie. Czarnooki otworzył ją ale to co tam ujrzał nie usatysfakcjonowało go. 
- Wiemy tylko tyle że nosi czarny długi płaszcz i jest przestępcą. Nic poza tym. Jak wygląda, kim jest. Nic! Jedno wielkie zero! Już nawet o Akatsuki wiemy więcej. – prychnęła pod nosem.
- Co dalej robimy?
- Nie wiem Kakashi. Nie mam pojęcia.


Tymczasem czarnowłosa stała już w progu drewnianej chaty niedaleko Konohy. Księgę miała chowaną pod płaszczem. Weszła do środka. Znalazła się w holu prosto były drzwi do salonu, skierowała się w tamtą stronę. Z salonu jedne drzwi kierowały do kuchni a schody na piętro gdzie były pokoje mieszkalne  z łazienkami. Jej celem była kanapa. Usiadła i wyciągnęła księgę. Kartkowała ją długie godziny, poznawała najmniejsze tajemnice każdego z klanów. Większość już wiedziała choć były szczegóły, które wydawały się małymi lecz tak istotnymi. Napomknęła na historię Klanu Uchiha. Dowiedziała się bardzo ważnych rzeczy. To nie Itachi wybił ich klan tylko Madara wraz ze starszyzną wioski. ‘Znów sprzątnę Sasuke sprzed nosa jego cel’ – pomyślała. Powróciła do kartkowania księgi. W końcu znalazła to, czego szukała. Klan Haruno, jej klan.  Nie było tego dużo, jedynie jego krótka historia, umiejętności, charakterystyka i genealogia.  Dziadkowie, rodzice, ona i…. ‘Koniec tego dobrego. Miarka się przebrała’- pomyślała zamykając książkę. Wstała z kanapy i skierowała się na piętro. Lewitowała kilkanaście centymetrów nad ziemią powodując że płaszcz delikatnie falował co dodawało uroku. Kiedy miała się przejść wolała się unosić, dawało jej to poczucie wolności. Skierowała się do jednych z mosiężnych drzwi. Jej oczom ukazało się pomieszczenie wypełnione księgami, zwojami i fiolkami z kolorowymi płynami i proszkami. Księga uniosła się w powietrze i wylądowała na jednej z wyższych półek. Dziewczyna ruszyła do pokoju po drugiej stronie korytarza odświeżyć się i odpocząć.


W tym czasie młodszy Uchiha założył swoją własną organizację, która ślepo podążała za jego celem. Zwana była Hebi a w późniejszym czasie Taka. Wypełniali oni misje, zdobywali zwoje, informacje i różne takie duperele. I coś tam jeszcze… O! Wiem! Uchiha miał swoją fankę nr1 czyli Karin. Nie lubił jej ale była przydatna. Suigetsu nawet lubił ale jego optymizm nie miał końca co go z lekka denerwowało, zaś Juugo był opanowany. Jak się wszyscy domyślacie organizacja zajęła stałe miejse w książce Bingo.


Powróćmy do zielonookiej Sakury przydomek Shi. Właśnie budziła się do życia… A właściwie to już była na nogach i podziwiała wschód Słońca. Od ostatniej wizyty w Konoha minęły dwa tygodnie. Przez ten czas nasza bohaterka szlifowała swoje umiejętności. Odpoczywała od życia zabójcy. Teraz przygotowywała się do wycieczki. Ściągnęła z siebie płaszcz. Na całej długości obu rąk miała po 200 zatrutych igieł i sztylet. Na udach miała kabury z shiruken’ami, kunai’ ami i innymi tego typu zabawkami. Na nogach miała długie buty bez obcasów z setkami przegródek, w których była najróżniejsza broń. Przy pasie miała poprzyczepiane zwoje, które miały długość ok. 3cm. Na plecach na krzyż były umieszczone jej katany. Ubrana była w krótkie bordowe spodenki, długie czarne buty i czarną bokserką siatkowaną na brzuchu. Sięgnęla jeszcze po mały plecak, w którym umieściła kilka ubrań na zmianę, jeszcze jeden płaszcz i trochę jedzenia. Założyła plecak i na ramiona zarzuciła płaszcz nakładając na głowę kaptur. Wyszła z chaty i skierowała się w stronę Suny.


Przenieśmy się do Akatsuki. Tam do gabinetu Lidera wchodził właśnie czarnowłosy z krukiem na ramieniu. Stanął przed biurkiem czerwono włosego.
- Nie znalazłem jej. – wypowiedział czarnowłosy.
- Kuso. Gdzie ona wsiąkła? – Pain zadał pytanie retoryczne – Dobrze, Itachi możesz iść odpocząć. – po tych słowach czarnooki zniknął w ciemnościach korytarza. Lider zastanawiał się gdzie się mogła podziać Shi.
- Konan, przynieś mi dwie tabletki na ból głowy. – powiedział do kobiety chowającej się w ciemnym kącie. Po chwili już była powrotem z tabletkami i szklanką wody.
- Po co Ci ona do organizacji?- zapytała niebiesko włosa.
- Ma szeroką wiedzę na przeróżne tematy od jutsu po wszystkie szczegóły w każdym zwoju. Jest silna. Pamiętasz jak ostatnio załatwiła Hidana?
- Nawet nieśmiertelny miał małe szanse na przeżycie. Sasori ledwo go odratował.
- Nie bez przyczyny nazywa się Shi. Konan mogłabyś mnie zostawić samego?
- Naturalnie. – kobieta rozpłynęła się pośród kartek papieru. Pain wyciągnął akta Shi. Nie było tego wiele. Zaledwie cztery zdania, które znał na pamięć i kilka jej zdjęć. Nikt nie wiedział kim jest, co ukrywa pod kapturem, jaki jest jej cel zabijania. Nic. Tak pogrążył się w rozmyślaniu że nie zauważył iż przed nim zmaterializowała się postać w czarnym płaszczu. Nikły blask lampki a biurku padał jedynie na rąbek falującego płaszcza. Mężczyzna siedzący na fotelu skończył swoje rozmyślania i spostrzegł iż nie jest sam. Spojrzał przed siebie. Stała tam postać w czarnym płaszczu, która po chwili już siedziała na krześle.
- Kim jesteś? – zadał pytanie czerwono włosy.
- Zgaduj. – odparła zimno zjawa.
- Shi. – stwierdził – Czemu zawdzięczam tę niespodziewaną wizytę?
- Chciałam po prostu zobaczyć jak się miewa…- tu podparła się łokciami na biurku a ich twarze dzieliło 20cm- … mój braciszek. – ostatnie słowa wyszeptała. Pain spojrzał na nią niezrozumiale.
- Nie wiesz że masz rodzinę, rodziców, rodzeństwo? – zapytała odsuwając się – W takim razie zajrzyj tu. – przed nim zmaterializowała się księga Shizoku – A ja idę się rozejrzeć.
- Mam rozumieć że chcesz dołączyć do organizacji?
- Nie, tylko zatrzymać się na troszkę. – posłała w jego kierunku ironiczny uśmiech.
- Poczekaj, Konan Cie oprowadzi i pokarze Twój pokój. – ta tylko kiwnęła głową.
-Powiedz, nadal nie wiesz kim jestem? – Pain nie odpowiedział, ta zaśmiała się cicho. Po chwili 1)sród kartek pojawiła się niebiesko włosa kobieta.
- Konan oprowadź ją i zaprowadź do pokoju. – powiedział wskazując na zjawę. Konan kiwnęła głową i odwróciła się. Ujrzała postać w płaszczu. Skierowała się do drzwi a po chwili obie wyszły. Konan oprowadzała ją po całej organizacji i wszystko krótko opisywała, co gdzie a czarnowłosa kroczyła za nią nie odzywając się. Na końcu pokazała korytarz z pokojami i zaprowadziła ją do jednych z drzwi.
- Ten jest Twój. Obok po lewo jest mój a naprzeciwko Paina. – czarnowłosa weszła nic nie mówiąc. Pokój był utrzymany w ciemnych kolorach, bez okien. Dopatrzyła jeszcze jedne drzwi za którymi była łazienka. Podeszła do szafy, która była częściowo zapełniona i zdjęła płaszcz oraz niepotrzebną broń. Chwyciła ubrania na zmianę nie zapominając o płaszczu skierowała się do łazienki. Po kilkunastu minutach wyszła. Czarnowłosa nie spotkała jeszcze nikogo ale najpierw musi iść po Kashi. Wyszła więc z pokoju i skierowała się do pokoju w którym wyczuła swojego kruka. Zapukała. Słyszała zbliżające się kroki a po chwili w drzwiach był już jej dawny przyjaciel. Teraz mogła się mu przyjrzeć. Zmienił się przez te 15 lat. Jest przystojniejszy i stał się mniej uczuciowy. Widziała jak świdrował ją wzrokiem a potem odsunął się z wejścia. Czarnowłosa jednak nie wkroczyła do pokoju. Na jej ramieniu usiadł ptak. Odróciła się na pięcie i kierowała do swojego pokoju. Lecz w połowie drogi wpadła na nią Konan z info o zebraniu za kilka minut. Skierowała się do Sali uprzednio zakładając kaptur. Doszła do drzwi. Pchnęła je a jej oczom ukazała się spora sala obradowa z prostokątnym stołem i krzesłami na których siedział już cały Brzask wraz z Liderem. Stanęła obok Paina który chwilkę potem również stał.
- Jak już zauważyliście, do naszej organizacji dołączyła nowa członkini.
- Moment, czy Ty jesteś Shi? – zapytał białowłosy Hidan
- Widzę że mnie pamiętasz. – czarnowłosa posłała mu ironiczny uśmiech
- ONA jest nową członkinią?! – wrócił się do Paina gwałtownie wstając – Przecież ona nas pozabija! Jeden po drugim wymorduje!
- Hidan. Zamknij się! – warknął okolczykowany – Kontynuując. To jest Shi. Wprawdzie zatrzymała się u nas tylko na chwilę ale uważam iż powinniście o tym wiedzieć. Mamy też jej akta. – pokazał na grubszą kopertę – Mogę się założyć że to już są stuprocentowe informacje o Tobie. – te słowa skierował w moją stronę. Wzięłam kopertę i zaczęłam kartkować jej zawartość.
- O! Sprawa z Kakashi’m… - zachichotałam cicho pod nosem – To wszystko na co was stać? – zapytałam z kpiną – Jesteście ciency. Po jeden: ja go wtedy nie uratowałam a prawie zabiłam, po dwa: to zdjęcie nie jest od jakiegoś Jawuashina tylko ja je im podrzuciłam, a po trzy: w całej tej kopercie znajduje się jedno zdanie, które jest zgodne z prawdą. Mianowicie: ‘Wiadomo iż jest to kobieta, która pokazuje się tylko w czarnym płaszczu a towarzyszą jej kruki i i płatki kwiatów wiśni.’ – wszyscy mieli oczy jak spodki prócz Itachi’ego.
- A mogłabyś chociaż pokazać nam swoją twarz? – zapytał Deidara. Odwróciłam się w jego stronę i ściągnęłam kaptur. Hidan zagwizdał.
- Ładna. – stwierdził – A jak się Piękna nazywasz?
- Dla Ciebie Shi. Możesz czuć się wyróżniony.
- Łiii! – Hidan się trochę podjarał.
- Pain?
- Liderze. – poprawił mnie mój braciszek, chyba jeszcze nie wie że jestem jego siostrą.
- Pain. Wszystko z nim w porządku?
- Naturalnie. Wszystko z nim w porządku. Przejdźmy teraz do spraw formalnych. Ponieważ jesteś członkinią naszej organizacji…
- Tylko chwilowo. – przerwałam mu spokojnie. Natomiast on groźnie się na mnie spojrzał.
- Ale jednak jesteś. Obowiązuje cię więc nasz znak rozpoznawczy. W swoim pokoju masz płaszcz i kapelusz, przy każdej misji musisz te atrybuty mieć przy sobie.
- Nie.
- Co?
- Pstro. Jeden zero dla mnie. Nie zgadzam się na płaszcz i kapelusz. – spojrzał niezrozumiale na mnie. – Znak firmowy owszem, ale na ten badziewny komplet się nie zgadzam.
- Ech… Niech Ci będzie. Ale chmurki Cie obowiązują. – pogroził mi palcem.
- Jasne, jasne.
- Przydzieliłem Ci również trenera.
- Bodyguard’a czy zabawkę do ćwiczeń?
- Trenera.
- Worek treningowy….
- Będzie to Itachi. To już wszystko. Ty pójdziesz ze mną. – skierowaliśmy się do jego gabinetu. Siadł sobie na fotelu.
- Zajrzałem do księgi. Nic nie znalazłem. – powiedział na wstępie.
- Starzejesz się braciszku. – otworzyłam księgę na jednej ze stron i pokazałam palcem pewne miejsce- Wiesz kto to?
- Nie.
- To nasza matka. To jest Twój ojciec  to mój. To jesteś Ty a to ja. Pamiętasz drzewo wiśni w naszym ogrodzie?
- Pamiętam.
- To właśnie tam zabito matkę. Twój ojciec po tym ciosie powiesił się, natomiast mój poderżnął sobie gardło.
- Kto ją zabił?
- Orochimaru. A pamiętasz małą różowo włosą dziewczynkę na którą wołałeś Wisienka?
- Tak.
- Ona jest Twoją siostrą i stoi przed Tobą. – na chwilę zamknął oczy by po chwili ponownie je otworzyć. Lustrował moją twarz bardzo dokładnie, każdy najmniejszy szczegół.
- Sakura… – uśmiechnęłam się lekko.

1 komentarz:

  1. Łii...!! Sakura siostrą Paina! Za ten wątek masz u mnie duuużego plusa ^_^

    OdpowiedzUsuń

Etykiety:

FugaMiko (4) Hinata (1) Itachi (7) ItaSaku (55) ItaSasu (1) KakaAnko (1) KakaSaku (2) MadaSaku (2) MadaSakuIta (2) Minakushi (2) Naruto (1) Sakura (8) Sasosaku (2) SasuIno (1) Sasuke (5) SasuSaku (2) yaoi (1) Zamówienie (25)
layout by Sasame Ka