wtorek, 26 marca 2013

ITASAKU - OBSESJA cz.III



Zamknięte drzwi sypialni, w środku on, ona i brak możliwości ucieczki. Zimne, czarne oczy wpatrywały się w spłoszoną, niczym dzika sarna dziewczynę. Uchwycił spojrzeniem jej pięknie ukształtowane ciało i badał na odległość każdy ukryty pod odzieniem centymetr. W głowie ułożony miał plan, wiedział bowiem co będzie dla niej najgorszą karą za to że tu przyszła. 
Dlaczego była aż tak naiwna?
Czy na prawdę sądziła że on posunie się do zabicia jej przyjaciela?. Nie zrobił by tego, nie chciał mieć na głowie całej ścigającej go Wioski, z resztą za pewne nie tylko ta jedna pragnęłaby jego śmierci. Tymczasem ona tak łatwo dała wiarę jego słowom, jakie to było dla niego żałosne. Wszyscy ci ludzie z pragnieniami ratowania przyjaciół, poświęcając przy tym siebie byli dla niego żałośni.

Przybliżył się nieco do swojej ofiary, zauważył drżenie jej dłoni, jej wargi również się poruszały, zupełnie jakby chciała coś do niego powiedzieć, jednak nie usłyszał ani słowa. Zastanawiał się, dlaczego akurat taką a nie inną wybrał torturę względem tej delikatnej osóbki. Może wiedział że tym wyrządzi jej największą krzywdę?, nie, to nie było tylko to. Kolejne nieznane mu uczucie, przesądziło o jego decyzji, mimo iż nie potrafił kochać i nie wiedział czym jest miłość w żadnym jej słowa znaczeniu, pragnął zaznać czegoś innego, czegoś co nie wiązało się z żadną mentalną emocją. On pragnął jej ciała. Chciał posiąść ją w całości, miała należeć wyłącznie do niego i nie interesowało go jej zdanie na ten temat. Przecież zawsze dostawał to co chce, bez względu na cenę jaką przyszło zapłacić tej drugiej osobie. Ona najwyraźniej domyślała się co miał w planie, gdyż z przerażeniem zaczęła się cofać do tyłu i choć wiedziała że nie ma tam żadnej drogi ucieczki, to powstrzymała ją dopiero ściana, tarasująca dalszą trasę. Nie zdoła go od tego odświeżyć w żaden sposób, wiedziała o tym od chwili kiedy dotarło do niej czego mężczyzna chce, nie miała z nim najmniejszych szans w walce, jednak nie chciała bez żadnej próby ucieczki mu ulec. Zacisnęła dłonie w pięści i dopuściła do nich swoją chakrę, przez co błysnęły błękitnym kolorem. Przybrała pozycję do ataku i czekała na jego ruch.

-Sakura, twoje wysiłki nie mają sensu. Zmarnujesz jedynie chakrę.

-Wypuść mnie.

Po co w ogóle to powiedziała, przecież specjalnie po to ją tu ściągnął, nie było mowy o tym by teraz tak po prostu pozwolił jej odejść. Ona ze strachem w oczach zwracała uwagę na jego najmniejszy ruch, musiała być uważna, gdyż nie bez powodu już od dziecka nosił tytuł najbardziej uzdolnionego shinobi Wioski Liścia. Bez problemu odebrał życie swojemu bratu, a przecież nawet  walcząc z Sasuke miałaby nikłe szanse na wygraną. 

-Nie zdołasz wykonać najmniejszego ruchy, gdy ja już będę cię blokował. Warto to utrudniać?

Dla niej było warto, liczyło się to że będzie miała świadomość iż próbowała go powstrzymać. Nie poddała się. Błękitna poświata powiększyła swoje rozmiary, dziewczyna ruszyła w jego kierunku i.... stało się to co powiedział. Zablokował jej atak, jeden jego gest i na nowo stała się bezbronna. Bez słowa pchnął ją na łóżko i przygniótł ciężarem swojego ciała. W swojej lewej dłoni zacisnął jej nadgarstki, by nie próbowała się wyrwać. Krzyki, którymi podjęła próbę ratunku na nic się tu zdały, w odległości kilku kilometrów nie było ani żywej duszy która przyszłaby jej z pomocą. Itachi przejechał językiem po jej szyi aż dotarł do ucha.

-Nie szarp się, a nie będzie tak bolało.

Skąd on wiedział że ból w jej przypadku jest nieunikniony? Skąd mógł wiedzieć że jest dziewicą?. Mimo wszystko nie przestała wierzgać, za wszelką cenę walczyła o swoją wolność, która w tym momencie stała pod wielkim znakiem zapytania. Nie przeszkadzało mu to że starała się bronić, przeciwnie, jej zachowanie jeszcze bardziej motywowało go do działania, pożądanie stało się jeszcze bardziej intensywne do tego stopnia że chciał mieć ją natychmiast, dlatego przestało mu przeszkadzać jej górne ubranie, skupił się na dolnych partiach. Kilka szarpnięć a cienki materiał spodenek ustąpił i zjechał w dół opadając na podłogę. Nie szarpał się z jej koronkową bielizną, zwyczajnie odsunął ją na bok by mieć dostęp do jej wnętrza. Nie zamierzał się również patyczkować z samą dziewczyną, rozpiął i opuścił spodnie  po czym  brutalnie wdarł się w jej ciało, pokonując natychmiastowo blokujący opór. Krzyknęła znacznie głośniej, bardziej zrozpaczonym głosem niż wcześniej, nie miał litości, poruszał się szybko i równomiernie nie bacząc na krew spływającą po jej udach, ani na ogromny ból jaki jej zadaje. Świadomość że był jej pierwszym mężczyzną podwoiła jego podniecenie, pierwszy raz w życiu czuł się tak dobrze i chciał więcej, chciał ją mieć zawsze kiedy tylko sobie za życzy. Po chwili jej krzyki przestały być słyszalne, obróciła głowę w bok tak, by na niego nie patrzeć, nie przejął się tym, dla niego Sakura stała się zwykłą rzeczą, którą miał w swoim posiadaniu. 

Czuł że zbliża się do punktu erotycznego uniesienia, nie kontrolując już swojej siły ścisnął jej nadgarstki tak mocno że było słychać jak przeskakują w nich kości, jednak nawet wtedy ona nie wydała z siebie żadnego jęku, czekała aż skończy chcąc jak najszybciej wrócić do domu i zmyć z siebie jego zapach oraz brud w postaci nasienia które w tym momencie rozpłynęło się w jej pochwie. Nie zdawała sobie sprawy, jak błędne jest jej myślenie, jak bardzo w tym momencie się myliła. Itachi bynajmniej nie miał zamiaru pozwolić jej odejść, ani teraz, ani nigdy. 

Zmęczony opadł całym ciężarem na tą kruchą, skrzywdzoną istotę, dyszał ciężko zarówno od wysiłku jak i orgazmu który był pierwszym w jego życiu. Wcześniej nie miał czasu na tak błache sprawy jak sex, teraz postanowił to sowicie wykorzystać, zwłaszcza iż już od pierwszego razu ten stan mógł uzależniać. Podźwignął się na łokciach do góry i spojrzał na zapłakaną twarz Haruno, policzki miała czerwone a wargi spierzchnięte od słonych kropli, ten widok zamiast go przerazić usatysfakcjonował jego kamienne serce, znów jego ciało przeszyło gorąco, znów chciał w niej zasmakować. Musiał jednak się powstrzymać, przynajmniej na chwilę. Za nim znów zaspokoi swoje pragnienie najpierw musi z niej wyjść by pozwolić na swobodne wypłynięcie swoich soków z jej ciała. Tak też zrobił, dostrzegł na swoim posłaniu sporą ilość krwi pomieszaną z białą mazią, musiał sprawić jej olbrzymi ból skoro tak obficie krwawiła, jednak zupełnie go to obeszło. Wstał i zmusił ją do wykonania tej samej czynności. Skuliła się z bólu przy tak nagłym ruchu, ale nie pozwolił jej odpocząć. Ściągnął z niej bluzkę i rzucił w kąt, nie musiał się śpieszyć, postanowił że będzie pozbywał się po jednej rzeczy z jej ciała po każdym kolejnym stosunku.

-Proszę. Nie rób mi tego.

Błagalna prośba z nikłą nadzieją w głosie wypłynęła z jej ust. Na nic się jednak zdała, nawet nie musiał jej odpowiadać by zrozumiała że on nie skończył, on dopiero zaczyna.

-Czeka cię długa, bolesna noc. Księżniczko.

6 miesięcy. Tyle czasu minęło odkąd straciła swoje życie, teraz należało do Itachiego i nawet nie starała się kwestionować podjętej przez niego decyzji. Od swojego pierwszego razu, nie uśmiechnęła się, była niczym żywy trup. Mało jadła, prawie w ogóle nie spała gdyż męczyły ją co noc koszmary. Czasem  gdy budziła się z krzykiem leżąc u boku bruneta, pragnęła by choć raz ją objął i powiedział  jedno ciepłe słowo, oczywiście nie darzyła go miłością, w sumie to nie miała żadnych uczuć względem niego, nawet go nie nienawidziła, był jej obojętny. On jednak nie zwracał na to uwagi, ignorował to co się z nią działo. Przecież była mu potrzebna wyłącznie do jednego, do tego by mógł zaspokoić swoje potrzeby. Wegetowała, zupełnie jak roślinka, wszystko straciło dla niej sens, wszystko widziała w ciemnych barwach a o swojej przyszłości nawet nie odważyła się marzyć. Teraz to co się z nią stanie, zależy wyłącznie od niego.

Przyjaciele odwrócili się od niej gdy dowiedzieli się co  łączy ją z brunetem. Nawet Naruto przestał z nią rozmawiać. Do pracy nie było sensu już chodzić, gdyż wszyscy pacjenci od niej odeszli bojąc się Uchihy. Została sama, zdana wyłącznie na siebie. Tsunade, jej mentorka która przypominała jej matkę, również odwróciła się plecami, a tak bardzo jej potrzebowała, pragnęła usłyszeć jej porady, pragnęła choćby na jedną małą chwilę wrócić do tamtych czasów gdy widziała radosny uśmiech Hokage skierowany w jej kierunku, na darmo. Czasu nie można cofnąć, wspomnień, zwłaszcza tych bolesnych nie da się wymazać. 

Odkręciła wodę w kranie by napełnić wannę do kąpieli. Itachi dziś wraca z kilkudniowej misji, za pewne nie da jej w nocy zbyt dużo czasu na sen. Siedząc na wannie i przyglądając się kryształowej cieczy naszła ją nieodparta ochota oderwania się od tego wszystkiego, zasnąć i już nigdy się nie obudzić. Zupełnie jakby jakaś dziwna siła w tym momencie zadecydowała o jej losie i poprowadziła ją w kierunku małej szafeczki gdzie znajdowały się medykamenty i... kunai do przecinania bandaży. Nie myśląc zbyt wiele wzięła go do ręki, dotarło do niej że jest tylko jeden sposób by uwolnić się spod jego niewoli, przy tym musi się poświęcić. To był prosty wybór, szybka i najskuteczniejsza w jej wypadku ucieczka od cierpienia w jakim co dzień tkwiła budząc się i zasypiając. Zakręciła kurek i weszła do wanny nie zdejmując z siebie ubrania, usiadła zanurzając się po szyję w ciepłej wodzie, która przyjemnie opatuliła jej ciało. Spokój wypełnił ją od środka po czym nastąpiły dwa szybkie cięcia, przez które woda przybrała czerwony kolor. Pierwszy raz od tak dawna uśmiech zawitał na jej ustach, była szczęśliwa, była wolna. Nim obraz przed jej oczyma zrobił się czarny wypowiedziała dwa, ostatnie zdania.

-Jest coś nad czym nie masz władzy Itachi. Jest śmierć której nie jesteś w stanie pokonać.

Oddech ustał, ale uśmiech nie zniknął. 

Kiedy wrócił do domu udał się wprost do sypialni. Czuł że pod jego nieobecność coś się wydarzyło, wiedział że to ma związek z Sakurą. Nie wiedział skąd ale był tego pewien. Wchodząc do pomieszczenia ujrzał światło dochodzące z łazienki, wszedł tam więc bez zbędnego pukania. Widok jaki ukazał się jego oczom nie zrobił na nim żadnego wrażenia, natomiast wściekłość była nie do opanowania. Uciekła mu, pozbawiając się życia po prostu uciekła, do tego nie był przyzwyczajony, tego nie przewidział. Usiadł na skraju wanny i przyglądał się jej spokojnemu licu, na ustach widniał delikatny uśmiech, co jeszcze bardziej go zdenerwowało. Ściągnął ze stop buty i wszedł do zimnej już wody, siadając za nią i opierając jej głowę na swoim torsie. Wziął w dłoń kunai i zrobił to samo co Haruno przed kilkoma godzinami, objął jej ciało w pasie i przyciągnął do siebie najmocniej jak potrafił po czym nachylił się nad jej uchem.

-Przede mną się nie ucieka Sakura. Tu czy tam, nie ważne gdzie, zawsze cię znajdę, przecież powiedziałem ci że jesteś moja, że do mnie należysz. Czasem śmierć nie jest dobrym rozwiązaniem, zwłaszcza że tam czeka cię wieczność u mego boku.

Więcej nic nie powiedział, opanowany jak to miał w zwyczaju,, czekał na swój rychły koniec i na ponowne spotkanie ze swoją własnością.

Dwa dni po tym wydarzeniu, kiedy ich ciała znalazły się głęboko pod ziemią i spoczywały obok siebie, do wioski wrócił spokój. Nie było już bowiem nikogo w kraju Ognia kto mógłby zagrozić ludziom tu mieszkającym. Wraz z Haruno i Uchihą zostały pochowane obawy, strach i inne negatywne emocje osób zamieszkałych Wioskę Liścia. Nikt nie odwiedzał ich grobu, prócz jednej osoby, głupawego blondyna który uważał się za jej przyjaciela a mimo wszystko opuścił ją, gdyż wybór jakiego dokonała nie spodobał mu się. To ile dobrego zrobiła ta młoda dziewczyna dla reszty mieszkańców nie miało znaczenia, wymazali ze swoich myśli te wspomnienia odkąd dowiedzieli się z kim Haruno jest związana. Teraz stał wpatrując się w wyryte na kamiennych tabliczkach imiona i nazwiska dwóch osób. Kobiety i mężczyzny, którzy razem postanowili opuścić żywych, by cieszyć się wspólną wiecznością. Takie było jego myślenie, bo niby po co mieliby się oboje zabijać?. 

-Sakura, Itachi. Jak bardzo musieliście się kochać skoro zdecydowaliście się podjąć taki krok. Zapewne mieliście dosyć ludzi źle wam życzących. Cóż nic innego już nie mogę zrobić jak tylko życzyć wspólnej, wspaniałej wieczności. Mam nadzieję że mimo tego co przeżyliście tutaj, tam jesteście szczęśliwi.

Młody chłopak po tych słowach opuścił okoliczny cmentarz i udał się do swojego domu. Nawet nie zdawał sobie sprawy w jak ogromnym błędzie był mówiąc te słowa. Czasem w nocny, śniłam mu się zapłakana przyjaciółka, wyciągająca w jego stronę szczupłe dłonie i błagająca go wzrokiem o pomoc. Uchiha trzymał ją w swoich silnych ramionach tuląc do swej piersi, widział wtedy uśmiech na jego twarzy, przynajmniej tak mu się zdawało. Kiedy się budził, tłumaczył sobie te sny poczuciem winy i szybko o nich zapominał, aż pewnej nocy przestała mu się śnić, zniknęła na zawsze, dając mu spokój. Nigdy więcej, nie zobaczył Sakury Haruno.

-Mówiłem ci Księżniczko, przede mną się nie ucieknie. Zawsze podążę za swoją obsesją.





Jest trzecia i ostatnia część partówki. Bardzo przepraszam za tak wielkie spóźnienie, ale jestem w trakcie przeprowadzki i mam masę spraw na głowie a zero czasu na przyjemności. Mam nadzieję że zakończenie się spodoba, chociaż mogło być lepsze, w każdym razie miłego czytania. ( Wybaczcie mi błędy ortograficzne )

Pozdrawiam. 


8 komentarzy:

  1. Trzecie część - super!
    Przedstawienie Itachiego jako bezwzględnego człowieka, który nie liczy się z nikim i niczym.
    Szkoda mi Sakury, dziewczyna musiała się tyle wycierpieć.
    Mogłabym mieć jedyną uwagę - czemu ich uśmierciłaś xD
    No cóż :D
    Czekam na kolejną partówkę :D
    Buziaki ;**

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie, no to było coś.. Może ja coś podobnego napisze?? He he
    żartuje, choć uwielbiam Itachiego bezwzględnego i zimnego to mnie nakręca!! Ciekawe co tym razem wymyślisz??

    OdpowiedzUsuń
  3. Treść opowiadania jest bardzo w ciągająca, jednak trudno mi sie czyta. Zdania są złożone w sposób do tej pory dla mnie nie odkryty i tym bardziej nieoswojony. Bardzo podobnie zdania w opowiadaniach składa Kimi-san a ja sie zastanawiam czy nie podchodzi to pod 'chwyt marketingowy' :D

    A poza tym to przecinki! Nie w tych miejscach je stawiasz, przez co wypowiedź traci sens. Raz jest ich za mało, a za drugim razem aż za dużo.

    A pomysł na partowkę bardzo sie podoba. I osobiście czekam na kolejne :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mystery bardzo dziękuję za wskazanie błędów w moim wykonaniu, aczkolwiek zapewniam że moja partówka, choć jest napisana w bardzo podobnym stylu do Kimi-san nie jest żadnym chwytem marketingowym:)
      Taki już mam styl.
      Dziękuję za twój komentarz i postaram się naprawić w następnej partówce problemy z przecinkami:)
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. szkoda, że mi nikt nie wytyka mi tego, że źle składam zdania. muszę się poprawić!

      Usuń
  4. Bardzo mi się spodobał pomysł jak i wykonanie, wciagnelo mnie niesamowicie. Poza tym ten smutek, którym była przesiąknięta ta jednopartówka jest rzadko spotykany, co jeszcze bardziej przypadło mi do gustu. No i te zakończenie- muszę przyznać, że bardzo zrobiło mi się smutno;) mam też mieszane uczucia co do Itachiego, z jednej strony jestem na niego cholernie zła a z drugiej jest mi go szkoda, chociaż tak właśnie to nie wiem jeszcze czemu. Pozdrawiam i gratuluję dobrej roboty! ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zakończenie wzruszyło mnie... Jak mogłaś napisać coś takiego?! To było tak cudowne, że się popłakałam...

    OdpowiedzUsuń

Etykiety:

FugaMiko (4) Hinata (1) Itachi (7) ItaSaku (55) ItaSasu (1) KakaAnko (1) KakaSaku (2) MadaSaku (2) MadaSakuIta (2) Minakushi (2) Naruto (1) Sakura (8) Sasosaku (2) SasuIno (1) Sasuke (5) SasuSaku (2) yaoi (1) Zamówienie (25)
layout by Sasame Ka