poniedziałek, 25 lutego 2013

ITASAKU - OBSESJA cz.II


Cztery dni. Tyle czasu minęło odkąd widział ją ostatni raz, tamtego dnia go leczyła a on odwdzięczył się jej za okazaną pomoc słowami pełnymi bólu, które uderzyły w nią niczym potężnej mocy piorun. Miał ponownie się z nią spotkać za tydzień, licząc od pierwszej wizyty, tym czasem chodząc po domu z kąta w kąt nie mógł przestać o niej myśleć. 

Czy kiedy opuścił budynek ona płakała? Czy nadal jest smutna? Czy może uśmiecha się w ten sam sposób w jaki robiła to przy nim?. Oczywiście domyślał się jaka była jej reakcja, ale chciał mieć pewność, wiedzieć że tak właśnie było.

Ciekawość jego stawała się coraz bardziej natarczywa. On,  potężny shinobi który na sumieniu nosił setki swoich ofiar, nie był w stanie stawić  czoła tak błachej emocji. Teraz, w rok po jego przybyciu odzywa się w nim potwór który został stworzony właśnie przez to uczucie, monstrum to przybierało każdego dnia coraz bardziej intensywne kształty i w jego oczach, gdy patrzył w lustro stawał się coraz bardziej widoczny. A wszystko to za sprawą pojawienia się w jego marnym życiu Sakury Haruno. 

Usiadł na parapecie i przyglądał się widokowi za oknem, jak zwykle krajobraz świecił pustkami. Nikt o zdrowych zmysłach nie zapuszczał się w dzielnicę którą zamieszkiwał za dnia, a co dopiero mówić o nocy. Nie przeszkadzało mu to jednak, przywykł do spokoju jaki tu panował i szczerze powiedziawszy sam nie wiedział jakby zareagował gdyby nagle  z dnia na dzień ktoś mu ten spokój zakłócił. Cisza mimo jego woli stała się  jedyną przyjaciółką jaką do siebie dopuścił, nie zadawała zbędnych pytań, nie oczekiwała odpowiedzi, po prostu przy nim trwała nieugięcie prawie w każdej chwili jego bytu. Zegar tykał na ścianie, czas brnął do przodu a on jakby zamarł w swojej pozycji wyraźnie nad czymś głęboko myśląc. Po chwili poderwał swe ciało na nogi, chwycił w dłoń katanę i wyszedł z domu trzaskając za sobą drzwiami. Musiał nakarmić istotę która tak bardzo wyrywała się z jego wnętrza pragnąc wolności, nie musiał szukać ofiary, cel miał już obrany.

Pożegnawszy ostatniego pacjenta , usiadła na krześle i chwyciła w dłoń kubek z gorącą kawą. Przez ostatnie dni nie była tą samą osobą, nie mogła dojść do siebie po słowach Itachiego. Domyślała się że celowo powiedział jej to wszystko, miał w tym jakiś powód, chciał coś sprawdzić, tylko co? O co mu chodziło?. 
Był dziwnym mężczyzną, całkowicie obojętnym na wszystko co go otaczało. Zastanawiała się się czy w ogóle, cokolwiek leżało w geście jego zainteresowania. Tajemniczy, zimy i nieosiągalny dla nikogo, żył w świecie wykreowanym przez samego siebie i nie otwierał nikomu drzwi, jakby obawiając się skutków niosących ze sobą wtargnięcie do jego przestrzeni.  Obraz postawnego bruneta nie znikał z jej myśli, teraz żałowała że zdecydowała się mu pomóc, nie dziwiła się już Shizune i innym dlaczego nie chcieli mieć z nim jakiejkolwiek styczności. Samo przebywanie z jego osobą w jednym pomieszczeniu niosło ze sobą nieodwracalne skutki. Kilkoma słowami potrafił zniszczyć opanowanie człowieka i choć ona od jakiegoś czasu uważała siebie za twardą osobę, on zdołał w ciągu kilku sekund udowodnić jak bardzo się myliła. Teraz pragnęła jedynie w spokoju dotrwać do wieczora, iść do domu i położyć się spać by jutro na nowo przeżyć monotonię swojego dnia. Starając się zapomnieć o wszystkim co ją trapi postanowiła zająć sobie wolny czas i nadrobić zaległości w dokumentach.

Wypełniała ostatnią kartę pacjenta kiedy poczuła za sobą czyjąś obecność. Wiedziała kto to jest, przy nikim innym nie odczuwała takiego dyskomfortu. Ręce jej zadrżały, jednak starała się za wszelką cenę zachować spokój, on tylko czekał na to by dostrzec u niej strach. Nie zamierzała dać mu tej satysfakcji.

-Do wizyty kontrolnej zostało jeszcze trochę czasu, więc co tu robisz?

Ciche zapytanie wypełzło niczym wąż z jej ust i gdyby tylko posiadało jad powodujący natychmiastowy zgon, nie zawachałaby się go ugryźć. Przez jego postępek, który wprawił ją w stan smutku, od tamtego momentu czuła do niego wyłącznie niechęć, choć jednak nadal była ciekawa jego osoby.

-Nie zamierzasz mi odpowiedzieć? A może coś cię boli?

Wstała powoli i odwróciła się w jego stronę. Oparty ramieniem o ścianę przy oknie, przyglądał się jej. Jak zawsze opanowany, bez żadnego wyrazu, przypominał rzeźbę której tu wcześniej nie było. Zapanowała cisza, oboje jedynie wpatrywali się w siebie na wzajem, ona czekając na odpowiedź a on najwyraźniej bez celu, jakby chcąc sprawdzić ile zielonooka wytrzyma w takiej sytuacji za nim puszczą jej nerwy. Taki stan rzeczy trwał jakiś czas, postanowił jednak zrobić krok do przodu. Odezwał się.

-Co wtedy poczułaś?
-Słucham?

Czy on pytał o jej uczucia kiedy to oznajmił że Sasuke ją kochał? Czy to są jakieś żarty? Ten człowiek w ogóle nie miał zahamowań, teraz to do niej dotarło. Jakim trzeba być draniem żeby w tak bestialski sposób drwić z czyichś emocji.

-Pytałem co wtedy poczułaś.
-Jeśli uważasz że ci odpowiem to jesteś w błędzie. W ogóle jak możesz mnie o to pytać? Co ty sobie wyobrażasz!?
-Jestem ciekawy.

Ciekawy? Czy  dobrze usłyszała? Chce zaspokoić swoją ciekawość jej kosztem? To było według niej chore. Przekroczył granicę zdrowego rozsądku i jej cierpliwości.

-Wyjdź stąd, po prostu się wynoś.

Podeszła do drzwi i chciała je otworzyć by prędzej się pozbyć nie proszonego gościa, ułatwiając mu wyjście, niestety nie zdążyła nawet chwycić w dłoń metalowej klamki jak poczuła mocne szarpnięcie za ramię po czym wpadła na swoje biurko. Jego siła była tak mocna że po przeturlaniu się po blacie i ona i wszystkie dokumenty spadły na podłogę. 

-Zadałem ci pytanie i oczekuje odpowiedzi.

Stanął nad leżącą dziewczyną, ona jedyne co mogła zrobić to obdarować go swoimi zielonymi, przerażonymi tęczówkami i odpowiedzieć. Tak, bała się go, w tym momencie czuła się jak mała, przestraszona dziewczynka budząca się nocą z koszmaru którym aktualnie dla niej był Itachi Uchiha.

-Dlaczego to robisz?

Kucnął obok niej i brutalnie chwycił delikatną twarz Sakury, zmuszając jej wzrok do spotkania się z jego. Nie przejmował się że zadał jej ból, tym razem fizyczny. Nie interesowały go również jej łzy, które powoli napływały do jej oczu. Nie, on chciał zaspokoić swoją ciekawość, poprawka. On musiał zaspokoić ciekawość swojego monstrum, mieszkającego w jego ciele i umyśle. 

-Sakura. Wiesz że igrając z ogniem można się poparzyć?
-Czego ty chcesz?!
-Odpowiedzi.

Silnym ruchem ścisnął jej buźkę i podnosząc się do pionu zmusił ją by zrobiła to samo. Gdy już stanęła na nogach pchnął ją do tyłu aż oparła się o biurko. Umiejscowił swoje dłonie na drewnianym meblu, blokując dziewczynie drogę ucieczki. Mogła śmiało powiedzieć że prawie napierał swoim ciałem na jej, był tak blisko że na swoich wargach czuła jego gorący oddech. Był równomierny, spokojny jakby przed chwilą nic się nie stało. Jakby dopiero tu wszedł. A stało się, dla niej stało się zbyt wiele w ciągu tak krótkiej chwili.

-Ból.... rozpacz, złość. To czułam gdy powiedziałeś mi o Sasuke.

Przechylił delikatnie głowę w bok, bacznie wpatrując się w zieleń jej oczu. Odpowiedziała mu, wzbudzając w niej strach dostał to czego chciał, ale czy na tym chce poprzestać? Czy to mu wystarczy?. Nie, to zdecydowanie za mało.

-Powiedz mi. Czego w życiu najbardziej się boisz?

Po co zadaje jej te pytania? Dlaczego go to interesuje, przecież nigdy wcześniej nie zwracał na nią uwagi, była mu obojętna, dlaczego teraz to się zmieniło? Rozmyślała w tej chwili co mu odpowiedzieć. Jeśli zdradzi mu prawdę, może to wykorzystać przeciwko niej, ale jeśli go okłamie, a on to wyczuje to co wtedy? Zabije ją? Nie. On miał w planach o wiele gorszą dla niej karę, nie ważne czy powie prawdę czy spróbuje go oszukać. Znał odpowiedź na zadane jej pytanie, chciał jedynie zobaczyć jej reakcję, to jak się teraz zachowa. To był jedynie eksperyment, a on w tej chwili był naukowcem który go przeprowadzał.

-Boję się, straty przyjaciół.

Cóż, nie skłamała ale też do końca nie powiedziała prawdy. Haruno ma to do siebie że zawsze na pierwszym miejscu stawiała przyjaciół, a konkretnie jednego.

-Zwłaszcza Naruto, prawda?

Zaskoczył ją. Szeroko otworzyła oczy tym samym dając po sobie poznać że ma rację. Zdradziła się. Co jeśli on będzie chciał go zabić? Co jeśli go zabije?. Nie mogła do tego dopuścić, ten blondyn był dla niej niczym brat, zawsze jej pomagał, dbał o nią, chronił nawet przed największymi niebezpieczeństwami jak i błachymi drobnostkami, nie mogła go stracić.

-Proszę cię, nic mu nie rób.

To błaganie widoczne w jej oczach, przyniosło odwrotny skutek niż się spodziewała. Widziała jak w złości zagryza zęby, jak przymruża oczy i choć  z zewnątrz wyglądał na spokojnego to w środku aż wrzał. Nie chciał jej błagania, chciał by mu się postawiła, by walczyła a nie się poddawała. Jej postawa w pewnym sensie również go zaskoczyła, prędzej spodziewałby się wybuchu złości i próby ataku ze strony pupilki samej Hokage, która słynęła ze swojej brutalnej siły niż tego co tu zobaczył teraz. Słabość. To widział, strach, słabość i jej nic nie wartą próbę wybrnięcia w jakikolwiek sposób z tej sytuacji. Wyglądała jak zbity pies czekający na kolejną dawkę ciosów, on jednak nie zamierzał jej bić, był bardziej wyrafinowany w doborze odpowiednich tortur. Zbliżył swoje usta do jej ucha, po czym wyszeptał.

-Więc go uratuj.

Nie zdążyła nawet zareagować jak już go nie było. Zniknął niczym duch zostawiając ją całkowicie zdezorientowaną. Co miała w tym wypadku zrobić?, co on miał na myśli mówiąc by go uratowała?. Wiedziała że jeśli Itachi skrzywdzi Naruto, to będzie to wyłącznie jej wina, nie mogła na to pozwolić, musiała dowiedzieć się czegoś więcej, musiała dowiedzieć się czego Uchiha od niej oczekuje, jakiego posunięcia od niej wymaga i co miał na myśli mówiąc ostatnie zdanie.

Wrócił do domu, był pewny że tym razem dziewczyna nie odpuści że sama do niego przyjdzie. Przecież nie potrzebował świadków przy dokonywaniu zbrodni na tej panience, a tu w swoim domu jest nadzwyczaj bezpieczny. Wchodząc do sypialni postanowił że tu na nią zaczeka i wtedy pojawiło się zwątpienie. Przecież dziś już raz go zaskoczyła swoim zachowaniem, może tym razem nie okaże się na tyle głupia i nie pojawi się tu. Ciekawość, znów zbierała swoje żniwo. Zaczynała przeradzać się w niepewność, całkiem nowe dla niego odczucie, a co za tym idzie niebezpieczne. Czyżby potwór w jego skórze przybierał na sile?. Jeśli tak jest, to Haruno czeka nawet gorsza przyszłość niż jego wcześniejszą ofiarę obsesji. Dziecina nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, jaką bestię w nim obudziła. Postawił sobie  jedną, żelazną zasadę. Jeśli różowo-włosa dziś się nie pojawi, pozwoli jej na ucieczkę przed nim. Wcześniejsze takie samo postanowienie wobec niej złamał, nie dał jej wyboru pokazując to swoim dzisiejszym zachowaniem, to on w końcu nie wytrzymał i do niej poszedł, tym razem jednak da jej szansę.

Już przy pierwszych oznakach zachodu słońca usłyszał głośne stukanie w drzwi jego domu, w jego uszach brzmiał jej dźwięczny głos. W tych okolicznościach jej szansa wyzwolenia się z jego sideł prysnęła jak bańka mydlana.

-Itachi! otwórz, proszę!

Nie zamierzał schodzić na dół, domyślał się że po kilku chwilach i braku odpowiedzi z jego strony sama wtargnie na jego teren. Nie mylił się. Szukała go najpierw na dole biegając po wszystkich pomieszczeniach, gdy go tam nie zastała ruszyła po krętych schodach na górę. Jeden pokój - pusto, drugi - pusto, trzeci - pusto... Nie, tym razem odwracając się z zamiarem przeszukania kolejnych dostrzegła go stojącego przy ścianie, obok drzwi. Jej oddech był przyspieszony, biegła przez tą całą drogę nie bacząc na konsekwencje bycia z nim sam na sam, z daleka od mieszkańców Wioski, tu była zdana wyłącznie na siebie i jego litość. Litość? śmieszne, przecież w jego słowniczku nie istniało takie pojęcie.

-Jak, powiedz mi jak mam go uratować?
-Księżniczko. Nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak wielki błąd popełniłaś.

Zatrzasnął drzwi swojej sypialni, próbując ukryć przed światem zbliżające  się cierpienia niewinnej dziewczyny.



Na początku, dziękuje za tak miłe komentarze. Dzięki nim wzięłam się ostro do roboty i oto jest część druga którą dedykuję wam dziewczyny:). Tak jak za pierwszym razem mam nadzieję że się spodoba. Trzecia część pojawi się w ciągu kilku dni. 
Pozdrawiam i zapraszam do czytania i wystawiania komci oczywiście:]

5 komentarzy:

  1. Ohayo!
    O Matko... aleś namieszała. Nie często mam okazję czytać opowiadanie ItaSaku gdzie Itachi chce ją najprawdopodobniej zabić i to z wielkim okrucieństwem. Kurde.....
    Czekam na dalszy rozwój wydarzeń!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo ciekawa notatka :) i jeszcze w takim momencie skończona :) boskoo :)
    juz nie mogę doczekać się kolejnej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cuuuuudo <3
    Kiedy część III???
    Maykammi

    OdpowiedzUsuń
  4. https://www.facebook.com/pages/Opowiadania-o-Sakurze-i-Itachim/839205532766016

    Oto moja stronka. Niedlugo zaczna sie pojawiac notki.

    Daremyth

    OdpowiedzUsuń

Etykiety:

FugaMiko (4) Hinata (1) Itachi (7) ItaSaku (55) ItaSasu (1) KakaAnko (1) KakaSaku (2) MadaSaku (2) MadaSakuIta (2) Minakushi (2) Naruto (1) Sakura (8) Sasosaku (2) SasuIno (1) Sasuke (5) SasuSaku (2) yaoi (1) Zamówienie (25)
layout by Sasame Ka