piątek, 1 lutego 2013

Męskie pożądanie [MadaSakuIta] Cz.1

Część 1

`Świat nie był taki jaki bym chciała. Wszędzie panowała anarchia. Wojna się toczyła po między wioskami i Akatsuki. Zjednoczyliśmy się by wygrać. Nie byliśmy w najlepszej sytuacji, każdy z nas odchodził wolno do wroga, gdyż sądzili, że to najlepsze wyjście. Moim zdaniem bali się konsekwencji jakie poniosą jak nie dołączą. A jeszcze Sharingan, najwyższy stopień, który właśnie ma ich przywódca. To nie do pomyślenia jak szybko ludzie wplątali się w takie piekło.
Wioska mogła w każdej minucie polec. Moje wszystkie pragnienia zostały dawno zniszczone, gdy dowiedziałam się kto przyłączył się do naszego ogólnego wroga. Lecz czy mogłam nazwać to pragnieniem? Raczej nie. Tylko chęcią współpracy. Robiłam wszystko dla przyjaciela. Swoja miłość..? Dawno straciłam. Nie mowa tu o Sasuke, o kimś innym. Nauczył mnie wiele i wiem jak korzystać z życia. Musze postawić na swoim i nie być słaba.
Słabość mówi najwięcej o człowieku.. Lecz czy o mnie może mówić, wszystko ukrywam. Zostałam z powrotem przyjęta do wioski. Każdy po kolei mnie nienawidził, a teraz dowiedziałam się, że jedyny przyjaciel mnie wspierał. Naruto Uzumaki. Najbardziej zwariowany ninja jakiego świat widział. Taki potrafi wypełnić panującą pustkę, lecz mojej już nikt nie wypełni.. Zostałam zraniona i to dogłębnie, nie przez mojego narzeczonego lecz przez Sasuke. On sprawił, że moje serce stało się jedna niewiadoma pustką. Lecz pamiętam jeszcze jego słowa przed śmiercią..


Sakura.. kochanie moje… pamiętaj, ze moja miłość do ciebie będzie wieczna. Obiecaj mi tylko, że ty w przyszłości znajdziesz sobie godnego męża. Lecz ja będę przy tobie czuwał, obiecuję.


Tak było, to teraz minęło. Zawsze czuję jego obecność w trudnych sytuacjach. Jest kochany… Zginął, ale mogę być pewna, że  czuwa nade mną tak jak obiecał. Chciałabym nie dopuścić do jego śmierci, ale teraz to nie możliwe… żyję jak żyję, z świadomością, że mogłam cokolwiek zrobić.
Spojrzałam na niebo, które z wolna przybierało kolory szarości. Zbliżał się zachód. Wojna zaczęła się o wschodzie. Shinobi nie mili już na nic siły. Bałam się najgorszego…. Rozległ się kolejny alarm, lecz dotyczący Tsunade. Nie możliwe! Nie w takiej chwili… teleportowałam się i znalazłam się na dachu ważnego budynku. Czułam na twarzy wiatr, który wirował mocno. Mógł pociąć każdego gdybym go użyła w tej chwili. Posłałam go w stronę Tsunade, by nikt nie mógł jej dotknąć. Każda broń się odbijała. Widziałam jednego bruneta z długimi włosami, lecz nie był nim Itachi brat Sasuke. Był o wiele gorszy. Madara uchiha. Podeszłam do Tsunade i sprawdziłam puls.
-Za późno. – westchnęłam. Dotknęłam dłonią jej głowy i ruchem ręki zamknęłam oczy by nie patrzała tymi białkami. Hokage nie żyję. Wykończyła się do końca… Teraz  każdy z wioski będzie się bał. Chwyciłam jej ciało i ruszyłam przed siebie. Musiałam jak najszybciej spalić, aby nikt nie wykrzesał z niej mocy, którą posiada. Stanęłam po środku wioski i patrzałam na ciało. Robiłam szybko pieczęcie wydmuchałam z swoich płuc ogromną ilość chakry nasączoną ogniem. Wszystko wspomogłam wiatrem. Przymknęłam powieki i poczułam w sobie jej chakre.. Ona oddała mi trochę?
-Wybacz Tsunade-sama. – powiedziałam do niej wystając. Sięgnęłam po kunai obracając się i rzucając w przeciwnika, którym nie był byle kto. Jeden z Akatsuki stał przede mną i się wpatrywał. Blond włosy delikatnie opadały na jedno jego oko.
-Sakura… – zaczął. – To koniec. Poddaj się z własnej woli. Będziesz miała lżej.
-Nie możliwe, bym właśnie tak miała. Była dziewczyna Itachiego miałaby lżej, u jego wroga? To nie możliwe, Deidara. Wolę już popełnić samobójstwo niż zostać w wiosce.
-Czy czasami nie powinnaś posłuchać siebie. Itachi nie był by szczęśliwy jakbyś to zrobiła. Byłabyś gorsza od niego. Nie doceniasz siebie, a  mówił ci abyś była silna. Czemu chcesz się temu przeciwstawić? To cię zgorszy. – powiedział. – Wiesz Madara nie jest zadowolony z tego powodu – pokazał na palące się ciało. – Chciał jej moc. Była jedną z legendarnych shinobi. Możesz ponieść konsekwencje. Nie boisz się?
-Nie mam czego. Jak to ma być koniec to będzie. Niech robi co chce. – powiedziałam do niego. Westchnął ciężko.
-Nic się nie zmieniłaś od tego czasu co odeszłaś. – powiedział. – Choć zadziwia mnie jedno.  Dlaczego Madara wie o tobie tyle rzeczy? Wszystko ma na papierkach. Musiał ciebie obserwować , także jak byłaś z Itachim. Każda sytuacja opisana szczegółowo. Tak jakby miał do ciebie jakiś konkretny plan.
-To już nie moja sprawa. – westchnęłam. – On i jego chore intencje mnie nie obchodzą.
-Jeszcze musze ci coś powiedzieć.. – powiedział. – przyłącz się do nas.
-Nie. Zrobiłam to raz, drugi raz nie ma szans. Już nikogo nie ma tam, do kogo mogę wrócić. Więc nie! – fuknęłam na niego. Skakałam po dachach, aby wydostać się z wioski. Spojrzałam na niebo, które się bardzo przyciemniło. Zabłysło. Nie możliwe, już? Jednak wioska upadła pod nim.. Teraz on zaczyna rządzić. Nie zdążyłam się wydostać. Bariera ochronna przez niego została rzucona. Stanęłam w ciemnym zaułku. Zauważyłam shinobi stojących w rządku. Patrzeli jedynie przed siebie z pewnością siebie. W tym zobaczyłam Naruto, mojego przyjaciela. Poczułam szarpniecie. Blondyn ciągnął mnie do rzędu, czego naprawdę nie chciałam, ale przeciwstawiłam się. Stanęłam w końcu blisko przyjaciela, który uchwycił mnie za dłoń i ścisnał.
-Powinnas uciekać.
-O czym ty gadasz? – zapytałam go.
-Dowiedziałem się czegoś ważnego. Madara zaplanował tą wojnę z jednego powodu. – uniosłam jedna brew. – Chodzi mu o ciebie Sakura. Nie wiem jaki jest jeszcze plan, ale coś związany z tobą. Dlatego… – usłyszeliśmy trzask łamiących gałązek.  - w najbliższym czasie spróbuj uciec. To dla twojego dobra. Jesteś ważna dla wioski. Ty medyczny ninja wiele potrafisz.
-O czym ty mówisz? Zawsze byłam słaba.
-Nigdy nie byłaś. Dzięki Itachiemu wykrzesałaś w sobie drzemiącą moc. On cię wzmocnij psychicznie i fizycznie. Jestes teraz silniejsza niż zawsze. Nikt o trym nie wie. Mogę jedynie dziękować bratu Sasuke za to co zrobił. – uśmiechnęłam się do niego.
-Dlatego nie ucieknę. Gdybym chciała mogłabym być maszyna do zabijania. Lecz mam w sobie uczucia, które nadal drzemią we mnie. Jedynie miłość do Itachiego mnie trzyma przy życiu. Dawno bym sobie odebrała gdyby świadomość, że on mnie nie kochał.   - delikatnie na mnie spojrzał i uśmiechnął się delikatnie.
-Wiem o tym. Bardzo mi przykro Sakuro.
-Nie powi… – nie dokończyłam.
-Nie chodzi mi o Itachiego, lecz o twój płód. Przykro mi, ze poroniłaś. – spuściłam głowę. Tak miałam dziecko. Pamiętam jak Itachi się cieszył z tego powodu. Miałby potomka gdyby nie mój stres i walka. Przetrwało by, a teraz mogę jedynie sobie o tym pomarzyć. Teraz jedynie mogę tylko o tym myśleć intensywnie. Przede mną stanął mężczyzna, nawet na niego nie spojrzałam.
Mój płód był dla mnie ważny i dla Itachiego. Dla nikogo innego nigdy nie był. Mogłam dla każdego poronić. Przyjaciele byli odwróceni, ale Naruto on teraz w pewnym sensie przerosił. Zacisnęłam dłoń w pięść. Moje dziecko zostało usunięte przez moją głupotę!
-Czyżby to była Haruno? – zapytał męski baryton. Był władczy i pewny swojego. Znałam go bardzo dobrze. Chciałam stad zniknąć byle być daleko od tego wszystkiego. Bardzo pragnęłam tego, lecz teraz to było nie możliwe. Moje pragnienia, marzenia poszły w głęboką dal. Tak to teraz widziałam. Każdy się poddał gdy dowiedział się o śmierci najwyższej. Nie mogłam tego zrobić. Będę uparta. Nie poddam się tak łatwo. Uchwycił mocno za twarz i uniósł. Jego czarne oczy wpatrywały się w moje. – Nic się nie zmieniły od tamtego czasu. Mas takie same co twój były.
-Jak jej były? – usłyszałam zimny głos dobiegający z ust Sasuke. Nie spojrzałam w jego stronę. Jedynie miałam przed sobą Madare, który cały czas się wpatrywał.
-Chodzi o twojego braciszka. – wytłumaczył długo włosy brunet.
-Itachiego? Ona i Itachi – zaśmiał się głośno. Westchnęłam cicho, gdy mnie puścił. Nikt nie wiedział po za wioską i Akatsuki jak się czuję przy Itachim. Madara wiedział co nieco, gdyż wiedziałam ze Tobi to On. Z początku niczego nie wiedziałam, ale potem wszystkiego dowiedziałam się w szybkim tempie. – On nawet zabił swoją byłą z klanu, a ty mi mówisz że Sakura Haruno była jego dziewczyną? I może byłą jeszcze w ciąży? – zapytał śmiejąc się. Popatrzałam na niego ignorując Madare. Przymknęłam powieki.
-Zamknij się Uchiha! – fuknęłam na niego. Zostałam spoliczkowana przez długowłosego. Zaciął mi policzek swoim pierścieniem. Plunęłam krwią. Nawet nie wiedziałam za co dostałam. Klęczałam na ziemi. Wytarłam sobie usta od krwi. Odchodzili oby dwoje. Naruto chciał mi pomóc, ale pokręciłam głową.  Wstałam i stanęłam patrząc się przed siebie.
-Po pierwsze… – mówił Madara, chodząc wzdłuż rzędu. Nie ruszałam się, choć czułam jak spływa mi ciepła jucha po policzku. – nikt nie ma prawa wychodzić z wioski bez pozwolenia. Jeśli ktokolwiek to zrobi zostanie złapany i przeprowadzone na nim tortury bądź zginie szybciej niż mu było pisane. Po drugie… będziecie wykonywali misje na moje rozkazy, które mogą służyć także zabijaniu. – westchnęłam cicho. To było normalne – Po trzecie nie jestem głupi, potrafię czytać w waszych tępych głowach. – sasuke się zaśmiał. – nie będziecie potrafili mnie zabić. Nie uda wam się. Po czwarte jeśli kobieta się przeciwstawi komuś z Akatsuki będzie miała gorzej niż inni, więc radze nikomu się nie przeciwstawiać mojej władzy. A po piąte… – zatrzymał się znowu naprzeciwko mnie – byłe porachunki będę miał skończone. – odchodził w stronę siedzimy byłej Hokage. Patrzałam na niego wściekle. Nie chciałam by cokolwiek mi przeszkodziło. Znów zaczęłam błądzić wspomnieniami po Itachim. Za dużo tego. Nikt się nie ruszał. Wiedziałam dlaczego… Dopiero gdy zniknie mamy stad odejść. Wszędzie było Akatsuki, których dobrze znałam. Spojrzałam na Deidare, który delikatnie kręcił głową. Wiedział co chciałam zrobić, odejść stad jak najszybciej. Zniknął za wielkimi drzwiami, lecz Sasuke został na zewnątrz.
Odeszłam z tego miejsca wycierając sobie policzek od czerwonej cieczy. Jako jedyna ruszyłam się z rzędu, co mnie nie zdziwiło. On na pewno coś mówił, ale mnie to nie interesowało. Poczułam na przed ramieniu uścisk. Mocny, no pięknie będę miała siniaka, ale to nic. Często tak bywało.
-Dokąd? – zapytał Sasuke. Spojrzałam na niego z wściekłością w oczach. Nie chciałam go znać, ani nic takiego. Wyrwałam swoją dłoń nic mu nie mówiąc. Chciał coś jeszcze powiedzieć, ale umilkł.
-Nie ucieknie. Na razie jest bariera, będziemy wiedzieć. Nie była by taka głupia uciekając stad. Ona chyba chce gdzieś pójść. – mówił Madara. Odgarnęłam do tyłu włosy. Pobiegałam w jedno z miejsc, gdzie mogłam być sama. Wycierałam łzy płynące po policzkach. Skoczyłam do jednego pomieszczenia i usiadłam na łóżku. W moim pokoju czułam się inaczej, bardziej bezpiecznie. Przymknęłam powieki i poczułam jego delikatny dotyk. Otworzyłam powieki.
Stał przede mną w białej poświacie i dotykał mojego policzka. Mogliśmy się dotykać robić wszystko, ale ciepła jego ciała już nigdy nie poczuję. Czy rozmawialiśmy? Tak, bardzo często. To naprawdę mnie dziwiło. Jego obecność, mnie dziwiła. Zbliżył się do mnie i ucałował policzek który krwawił.
-Gdybym był przy tobie było by całkiem inaczej.. – powiedział. Uchwyciłam jego lodowatą dłoń. Uśmiechnęłam się delikatnie.
-Mogę cię przecież…
-Nie. To nie ten czas. Nie masz tyle siły, aby to zrobić. Poczekajmy jeszcze chwilę. Proszę… – ucałował moje usta. Dla innych wyglądało by to dziwnie. Pocałunek z powietrzem, jakbym o tym marzyła. Ale tak nie było. Itachi siedział blisko mnie, czułam jego dotyk wszystko… Był w rodzaju takim duchem, którego czułam i mogłam dotykać. Chociaż w taki sposób mógł być przy mnie.
-Dobrze.. – powiedziałam. Nawet teraz jego uścisk był mocny. – Kocham cię..
-Sakura… – zaczął – Mówiłem ci, żebyś nie mówiła tych słów do ducha.
-Wydaje mi się, że nie jesteś duchem, tylko materią która mogę czuć. Choć jesteś zimny. To cieszę się, że mogę w taki sposób ciebie czuć. – dotknęłam jego policzka. Delikatnie się uśmiechnął. – Lecz niedługo znowu będziesz ze mną.
-Chcesz tego? To jest ryzykowny wybór. – powiedział
-Pragnę ciebie. – dotykałam jego policzka. Przybliżył się do mnie i ucałował krótko.
-Wytrzymajmy jeszcze trochę. Musisz stać się silniejsza na tą technikę. Jeśli Madara o tym się dowie. Zabije ciebie jeszcze szybciej. A ty musisz żyć, inaczej wolę zamienić się w demona który zabije Madare wraz z Sasuke. – uśmiechnęłam się do niego. Ucałowałam jego zimne usta. Tak bardzo tęsknię za nim, a technika w pełni nie jest dopracowana. Dam z siebie wszystko by jak najszybciej go wydostać.
-Obiecuję ci, że szybko cię wydostanę.
-Spokojnie. Będę czekał cierpliwie. – i zniknął. Wiedziałam, że jest gdzieś w wiosce i czeka. Na niego tez czekałam, aby przychodził. W nocy siedział przy mnie dużo razy, ale nie rozkoszowałam się długo. Znikał gdy słońce wzeszło… A teraz mam do czynienia z Madara i Sasuke. Jest tyle spraw do załatwienia, a nie wiem za co się złapać.


1 komentarz:

  1. Ooo, nie czytałam tego jeszcze :o A warto było :) Smutno się zaczęło, a fakt, że Itachi nie żyje tylko bardziej wszystko dobił ;_; Podoba mi się ta wojna, ten chaos. Mam nadzieję, że po tej cudnej końcówce wyniknie coś ciekawego w drugiej części :)

    OdpowiedzUsuń

Etykiety:

FugaMiko (4) Hinata (1) Itachi (7) ItaSaku (55) ItaSasu (1) KakaAnko (1) KakaSaku (2) MadaSaku (2) MadaSakuIta (2) Minakushi (2) Naruto (1) Sakura (8) Sasosaku (2) SasuIno (1) Sasuke (5) SasuSaku (2) yaoi (1) Zamówienie (25)
layout by Sasame Ka