piątek, 14 lutego 2014

Podstawa egzystencji to życie seksualne [ItaSaku]


~W teść jednopartówki wchodzą:  przekleństwa, erotyczne zwroty, ostry hentai!
Jeśli ktoś nie ma przyjemności czytać zbereźnych opowiadań proszę nawet nie zaczynać, bo każdy komentarz typu: żałosne itp. Nie będzie uważany za jakąkolwiek opinie. Dziękuję i zapraszam do czytania.~


Jednopartówka pisana na życzenie Mleka.
Tytuł: Podstawa egzystencji to życie seksualne.”



-Kurwa!- powiedziałem dość głośno do samego siebie paląc papierosa, wypuszczając zbędny dym, który uniósł się w powietrzu. Zacisnąłem popielniczkę w drugiej dłoni czując narastające pragnienie do tak delikatnego ciała kobiety. Myślę o niej bez przerwy, bo chcę ją przelecieć. Ile razy zdarzało się takie potkniecie? W mordę, aby myśleć o jakiejś gówniarze, ale za to dającej przyjemność, której nie czułem z innymi. Mogę być kobieciarzem, ale ta kobieta, muszę jeszcze dzisiaj zrobić z nią małe co nieco.
Spojrzałem na swojego przyjaciela, który lekko sterczał chcąc seksu z pięknością, która parę razy dawała mi ukojenie. Nie wytrzymam dzisiaj dłużej, a  ona zawsze zjawia się parę godzin wcześniej, więc na spokojnie możemy pobawić się w zboczoną gierkę. Napięcie seksualne, które czułem z każdym dniem, gdy Ją widziałem narastało coraz bardziej. Często bałem się, że inne osoby zauważą, że pożądam ją zbyt bardzo. Tak bardzo, że mógłbym wszystko rzucić w pizdę i pogonić za nią by tylko pieprzyć się w małym zakamarku. Miałbym wszystko w dupie by tylko ją dosiąść jak prawdziwy ogier.
-W mordę. – powiedziałem przeczesujące nerwowo grzywkę do tyłu zaciągając się kolejny raz  wypuszczając zbędny tytoń patrząc na biały sufit klnąc pod nosem, że tej dziewczyny nie ma blisko mnie. Powinna zrobić mi dobrze, tu i teraz, ale w końcu nie przyszła by do mnie sama. W końcu musi być odważna by sama zawitać w mieszkaniu i powiedzieć „Itachi, pieprz się ze mną”. Syknąłem pod nosem cicho biorąc z zdenerwowana kolejnego papierosa by uspokoić nerwy związane z Kwiatem Wiśni.
Ześlizgnąłem się z łóżka, wyciągając się, ziewając cicho patrząc w stronę okna, które zasłaniały ciemne zasłony poszarpane u doły dając lekkie światło dzienne. Musiałbym je zmienić, bo wyglądają jakbym był biednym szewcem. Gdybym miał kobietę może by dbała o dobro i o mnie, ale są zbędne, wole bawić się i przechodzić do spraw łóżkowych z wybranymi kobietami.
Rozsunąłem zasłony patrząc na ludzi mijających blok mieszkalny nie patrzących co dzieje się w mym oknie. Wolałabym, aby nawet tego nie robili ponieważ spałem cały nagi bez żadnych skrupułów. Nie lubiłem drzemać w żadnej bieliźnie, a nagość była lepsza niż wpijające się slipy płaszczące moje duże genitalia. Każda kobieta jest zadowolona z wspólnych nocy, a uwielbiałem się zabawić, ponieważ seks to podstawa męskiej egzystencji.
Ogarnąłem do tyłu długie roztrzepane włosy odwracając się  gasząc niedopałek papierosa. Opuściłem sypialnie, wchodząc do przestrzennej łazienki, gdzie odkręciłem kurek od prysznica, aż woda będzie dosyć ciepła bym mógł wziąć porządny prysznic po niezbyt dobrze przespanej nocy.  Opałem się dłońmi o zlew wpatrując w lustro. Oczy były podkrążone i czerwone, musiałem się otrząsnąć, bo po południu startujemy, a musiałem być bardzo uważny, gdy pilotuje się samolot. Zostałem w końcu pilotem, tym kim naprawdę chciałem, więc nie mam co narzekać, choć w czasie lotu moją głowę przejmuje nasza mała Sakura wzbudzająca chęć posiadania jej kruchego ciałka.
-Nie ma co się użalać nad sobą, muszę się spieszyć. – powiedziałem do siebie patrząc na odbicie w lustrze. Wszedłem pod strumień ciepłej wody, która obmywała ciało od kropelek potu. Młoda kobieta zajmowała jakieś wyjątkowe miejsce w głowie. Chciałam ją przelecieć kolejny raz, cały czas jakby jej ciało należało tylko do mnie. To nie miłość lecz pożądanie! Czułem to z każdym dniem widząc tak piękne, delikatne ciało, które zostało parę razy przede mną obnażone. Jędrne piersi działały na mnie jak grom z jasnego nieba…
Przymknąłem powieki przypominając sobie jak była ciasna ostatnim razem.
-Sakura… -  wyszeptałem cichutko, a w mej głowie ukazała się twarz dziewczyny. Jej zapach, długie włosy, lekki uśmiech na ustach…. Wszystko co było jej podniecało mnie tak bardzo, że w tej chwili chciałem by stanęła przede mną i zrobiła to i owo, a nawet wzięła do buzi mojego przyjaciela by zrobić samą przyjemność.
Boże, dziewczyno doprowadzisz mnie do szaleństwa! Jeśli będę myślał o tobie dzień i noc zwariuję… – pomyślałem dotykając się za sterczącego przyjaciela, na którego spojrzałem. – Wiesz, że robisz mi kawał? Nie stój mi kiedy ją zobaczysz... – zaśmiałem się sam z siebie. Mówiłem do swojego penisa, który i tak mnie nie posłucha, bo muszę w nią wejść by wszystko się uspokoiło. Me pożądanie było zbyt wielkie jak na taką kruchą dziewuszkę, ale w końcu jestem mężczyzną i chcę ją teraz dla siebie. Nie ważne, że to jeden raz, mogę Ją rżnąć dzień i noc bez odpoczynku byle to była ona.
Nasze ciała siebie domagają, tylko czysty seks, który ma ustąpić napięciu seksualnemu. Nic więcej, tylko to… O to w tym chodzi byśmy poczuli siebie w taki mocny ostry sposób jakim domagam się od niej od dawna! Chcę czuć jej ciasne wnętrze na swoim gigancie, jak jęczy z każdym mocniejszych pchnięciem.. Chcę to słyszeć dzisiaj i w następnych dniach… Delikatne ciało, które sprawia, że człowiek zaczyna chcieć więcej i więcej.. Nigdy jej nie odpuszczę, w końcu od tamtego razu myślę o niej jak dobrym towarze do współżycia!
-Itachi, dość, nie myśl o Niej, bo nie pozbędziesz się zwodu! – powiedziałem głośno do siebie.  Uderzyłem pięścią o ścianę śmiejąc się głośno do siebie opierając o ziemne kafelki spoglądając na dolny organ, który zaczynał działać przez zwykłe myśli. Oddychałem powoli by się uspokoić i wyrzucić z głowy Sakure. Mam trzydzieści pięć lat a uganiam się za dwudziestolatką. Mam rąbnięcie na bani myśląc przez cały czas o swojej kobiecie, która ma mi sprawić wyłącznie czystą przyjemność, bez zobowiązań.
Spłukałem pianę z swojego ciała wychodząc owijając się ręcznikiem wokół bioder i widziałem wypukłe miejsce wzdychając lekko. Odszedłem do lodówki wyciągając mleko wypijając wszystko duszkiem. Dlaczego nawet zwykłe mleko kojarzy mi się z tą małą myszką? Gdyby nie spojrzeć na to z innej strony była dla mnie uległa w wielu sprawach, teraz raczej nie będzie tak łatwo, ale i tak ją przelecę nie patrząc na jej sprzeciwy!
Zatrzasnąłem drzwi lodówki wycierając swoje ciało zakładając bieliznę i strój pilota w kolorze ciemnego granatu. Dostanę się jak najszybciej do pracy, być może ślicznotka też tam będzie i porobimy co nieco sami w ciasnym miejscu. Wyszedłem z mieszkania zamykając drzwi na klucz patrząc przed siebie wsiadając do swojego luksusowego porsche.
Dziewczyna zbyt często jest w mojej głowie co prowadzi do rozmyśleń nad ślicznotką. Muszę ją przelecieć inaczej będę niespokojny z każdą minutą lotu, a tak nie powinno być. Odda mi się bo wie jak bardzo potrzebuje jej zgrabnego ciała i precyzji, którą prezentuje. Nie mogę pozwolić uciec od siebie, gdy mam taką okazję jak teraz. Będziemy z pewnością sami, gdyż ona przyjeżdża szybciej. 
Zaparkowałem na parkingu pracowniczym i już dostrzegłem samochód kobiety, którą tak pragnąłem, lecz drzwi samochodu były otwarte. Dostrzegłem różowo włosom piękność, gdy związywała swoje długie włosy w kok przy pomocy wsuwki. Wyglądała uroczo, a jędrne piersi lekko zafalowały. Zatrzasnąłem drzwi swojego cacuszka opierając się o dach.
-Opanuj się chłopie. – powiedziałem do siebie. Przymknąłem powieki by przestać myśleć o tak seksownym ciele jakie miała Sakura. Przypodobała mi się za naszym pierwszym razem, gdy odebrałem to co chciała zachować. W końcu sam przekonałem ją do seksu, i nie żałuje tego, bo coraz bardziej pragnę w nią wchodzić, choć mi nie daje dupci tak jak inne lalunie.
-O... Itachi-senpai. – drgnąłem słysząc melodyjny głos owej kobiety. Uniosłem głowę i spojrzałem na właścicielkę głosu, która nachyliła się nade mną, i dostrzegłam rowek piersi przez co mogłem dostać zawału za jej „haniebne” zachowanie. Nawet nie wiedziała jak wzbudza moje pożądanie do swego ciała. Chciałem włożyć kluczyki do zamku, ale upadły. Musiałem podnieść, ale za nim się zorientowałem kobieta kucała przede mną podając kluczyki.
-Dziękuję. – uchwyciłem, i wtedy wstała.
-Źle się czujesz? Nie wyglądasz zbyt dobrze.
A jak myślisz czyja to wina? Myślę o tobie byś mi się oddała. - pomyślałem wpatrując się w nią i uśmiechając. Nie mogłem dać po sobie poznać, że ze mną jest coś nie tak, prawda? Jeśli dowie się, że pragnę ją nawet tutaj publicznie posiąść to szybko ucieknie, a mogę zrobić to w zamkniętym pomieszczeniu na cztery spusty by nikt nas o nic nie posądził.
-Wszystko dobrze. – powiedziałem pewnie, choć głos chciał mi zadrżeć.
-Czy na pewno? – zbliżyła się do mnie na niebezpieczną odległość. Oparłem się o samochód, a ona była tak blisko, że mogłem wyczuć jej oddech na szyi. Jej gładka, schludna noga dostała się pomiędzy uda przez co dostałem nagłego przyśpieszenia tętna, a mój przyjaciel zaczął ponownie płatać figla by dostać się w nią jak najszybciej.  Dotknęła czoła wpatrując się we mnie. – Nie masz gorączki, ale na pewno dobrze się czujesz?
-Tak, na pewno.
-To w takim razie dobrze. Nie będę się narzucała, ale jeśli… - dotknąłem palcem jej warg patrząc w szmaragdy oczu, które świdrowały mnie przez długi czas.
-Dobrze się czuję, spokojnie. Chodźmy. – ruszyłem szybciej przed nią. Jasny gwint, dlaczego teraz zebrało mi się na sentymenty? Mogłem powiedzieć, że źle się czuję, nie mam nikogo kto by się mną zajął i ona by to zrobiła w erotyczny sposób, którego teraz jak najbardziej potrzebowałem. Tylko, że w jej wydaniu, nikogo innego!
Weszliśmy tylnym wyjściem do pomieszczenia, gdzie byli dwóch kolejnych pilotów. Jeden z nich to Pein, a drugi Deidra – mój najlepszy przyjaciel. Sakura rozejrzała się odchodząc do dziewczyn, które przebierały się w swoje stroje.
-Jesteś Itachi, ale co tak wcześnie? Nie mogłeś spać? – zapytał Deidara.
-Powiedzmy. – spojrzałem na Sakure, która zniknęła za drzwiami do przebieralni. Teraz, gdy tam weszła chciałbym ją porwać w samej bieliźnie i posiąść całą. Blondyn do mnie podszedł wpatrując w to samo miejsce. Zaśmiał się do mego ucha.
-Nie martw się, w samolocie będziesz miał trochę czasu. – powiedział blondyn, na którego nawet nie spojrzałem. Cała załoga doskonale wiedziała jak cholernie lubię uprawiać seks z Sakurą. Ona sama raczej nie była tego świadoma, chociaż… Nie, raczej nie możliwe.
-Zamknij się.
-Powiedziałem coś źle, Pein? – zapytał go blondyn.
-Raczej nie, ale on nie chce się przyznać do pożądania. – zaśmieli się oby dwoje.
Każdy facet ma prawo do tego uczucia, i nie tylko mężczyzna, a kobieta także i chciałem by Sakura tak samo odczuwała pożądanie jak ja! Właśnie teraz by to tym wspominała, bo chcę jeszcze dzisiaj, może w samolocie ją przelecę.
Kobieta wyszła w stroju stuardesy. Biała koszula ściskała się zbyt bardzo na piersiach podkreślając jej kształty i lekko było można zobaczyć skrawek skóry dziewczyny. Na biodrach trzymała się spódniczka do kolan, a wokół szyi zawiązana granatowa apaszka. Buty na dosyć wysokim obcasie, czasami zastanawiałem się czy robi to specjalnie, aby być tylko o parę centymetrów niższa ode mnie. Wolałem ją jak sięgała mi do polowy ramienia, gdyż i tak w łóżku wyrównywało się.
-Sakura, idziemy. – powiedziała granatowo włosa dziewczyna, o imieniu Hinata.
-Już idę.
-My też powinniśmy się zbierać. – powiedział Pein i razem ruszyliśmy w stronę wytyczonego samolotu, którym będziemy startować. Mieliśmy jeszcze godzinę do odlotu, ale skoro musimy być szybciej, to nawet lepiej, może przez przypadek wpadnie moje słonko do kabiny pilota.
Wpatrywałem się w Sakure przez co nie mogłem uspokoić myśli nad jej zgrabnym ciałem. Chciałem by w końcu dawała rozkosz jak kiedyś, ale nigdy nie zapukała do mieszkania z zapytaniem, czy może chce z nią się pieprzyć. Ile razy o tym marzyłem by wpadła, ale to tylko zwykłe fantazje starego człowieka.
Weszliśmy już do samolotu, który był bardziej luksusowy od pozostałych. Dziewczyny odeszły w swoją stronę, a nasza trójka ruszyła w stronę kabiny pilotów by przygotować wszystko do startu. Westchnąłem cicho pod nosem, a oni zatrzymali się przy wejściu.
-Zapomniałem czegoś wziąć, chodź ze mną Deidara. – powiedział i mnie minął tak samo blondyn. Uniosłem brew do góry lekko oszołomiony, lecz wysłali mi perskie oczko dając mi pozwolenie na swoją „pracę”, ale nie wiedziałem jak ją zwabić do kabiny pilota. Oni myślą, że wszystko jest takie łatwe?
Wszedłem zatrzaskując cicho drzwi podchodząc do jednego z foteli wzdychając myśląc nad jakimkolwiek planem sprowadzenia dziewczyny. Kokpit był dosyć duży, gdyż samolot był już luksusowy i było na wszystko więcej miejsca niż w standardowych. Usłyszałem jak drzwi się otwierają, a potem zamykają. Na pewno już wrócili ze swojej wyprawy po to co zapomniał Pein, nawet nie zdążyłem się zabawić.
-Nie wyglądasz dobrze. O czym myślisz, Itachi-senpai? – usłyszałem melodyjny głos i dostrzegłem Sakure wpatrującą się we mnie  nachylona z lekko rozchylonymi ustami dzięki czemu chciałem ją uchwycić i wziąć dla siebie. – przyniosłam to co chciał Deidara-senpai, wiec… - uchwyciłem  i rzuciłem książkę w bok.
Ten debil przysłał ją do mnie – pomyślałem patrząc jak patrzy się na książkę i chcę coś powiedzieć, ale przywarłem jej ciało do ściany wpijając się w jej słodkie usta, które dawno nie były tak słodziaśne jak dzisiejszego dnia.
-Itachi-senpai… nie rób… Nie mam na to czasu. – mówiła, gdy rozwiązywałem jej chustkę, aby pozbyć się balastu jaki ograniczał mnie przy robieniu tego i owego.
-I tak cię przelecę. – powiedziałem pewnie do niej jakby była to ostatnia rzecz jaką zrobimy we dwoje w tym dość dużym kokpicie.
Nachyliłem się nad nią całując wargi, gdy próbowała mnie odepchnąć, lecz nie wychodziło jej. Te rączki nie dadzą rady mojej sile. Uchwyciłem je przyciskając do ściany samolotu chcąc jak najszybciej w nią wejść. Pierwszy krok już mam za sobą, tylko teraz nikt nie ma prawa nam przeszkodzić. Jej język był profesjonalny w dawaniu pieszczoty, gdy zgrała się z moim sprawiając, że prawie odleciałem w inny świat. Kolano kobiety masowało krocze. Szybko poddała się mojej woli, a tego właśnie pragnąłem.
Oderwałem się od niej uśmiechając pod nosem widząc czerwone rumieńce na policzkach, gdy zacząłem rozpinać koszulkę dziewczyny natrafiając na piersi, w których zassałem swoje usta na widocznym miejscu. Całowałem każdy milimetr, gdy mogłem teraz być z nią.
-Nie.. nie mo… - zamknąłem jej usta  własnymi wargami by zajęła się chwilą, a nie myślała o przyszłości co się zdarzy. Zawiązałem jej dłonie mocno apaszką odwracając ją tyłem do siebie. Uchwyciłem podbródek kobiety i znów całowałem wargi rozpinając koszulę, którą zdjąłem jednym sprawnym ruchem. Nadgarstki kobiety zawiązałem by nie mogła mi uciec. Teraz była tylko moja i nic tego nie zmieni, nawet jakby ktoś miał nas zauważyć jak uprawiamy seks.
Dłoń mi błądziłem po brzuchu pieszcząc delikatnie, gdy powstrzymywała się od wydania cichego jęku. Widziałem po jej minie jak bardzo się powstrzymywała, nie mogła mi ustąpić chciała postawić na swoim, ale znałam jej słabe punkty. Przede mną żądna kobieta nie ucieknie, a w szczególnie jej wrażliwy kwiatek.
Podwinąłem spódniczkę do góry dotykając kwiatu kobiety błądząc po nim dwoma palcami. Przymknęła oczy by nie czuć przyjemności jaką zacząłem jej dawać z każdą sekundą. Zadrżała, gdy dotknąłem skóry wewnętrznej części uda odchylając koronkowy materiał dotykając łechtaczki dziewczyny, gdy wydała cichy jęk. Masowałem coraz bardziej by słyszeć ciche jęki wydobywające się z dziewczyny.
-Nie.. Nie możesz… - mówiła do mnie pomiędzy jękami. Drugą dłoń wsunąłem pod stanik bawiąc się jędrną piersią. –Itachi-senpai nie w takim miejscu… - jęknęła dosyć głośno, więc przywarłem do niej.
-Wybacz, księżniczko, ale on już się ciebie domaga bardzo długo. – otarłem swoim kroczem o jej pośladki, a na jej policzkach wystąpiły większe rumieńce. Przymknęła powieki, a ja miałem mniej miejsca w kroczu czując jak zaczyna lekko o niego ocierać. Zacisnęła swoje rączki w piąstki, a ja rozebrałem z niej biustonosz widząc piękne piersi. Obróciłem ją do siebie bawiąc się piersiami ssając sutki, które z każdą pieszczota nabrzmiały, wraz z moim „przyjacielem”. Jęczała coraz głośniej, gdy drugą dłonią znów pieściłem dolną część. Nie mogłem teraz odpuścić, kiedy mogę mieć ją cała dla siebie.
-Itachi-senpai, weź mnie. Jestem twoja! – powiedziała głośniej wzdychając. Rozwiązałem jej ręce  i rzuciłem na trzeci fotel pilota. Klęknąłem zdejmując z niej cienki materiał. Rozchyliła przede mną nogi bym robił swoją powinność, oj nie zamierzałem dłużej czekać. W końcu sama teraz tego chciała i mogłem posiąść jej całe ciało.
Językiem przejechałem po wargach sromowych rozchylając je mając dostęp do jej pięknego narządu. Zacząłem pieścić łechtaczkę mrucząc przy okazji. Jej jęki były coraz głośniejsze, chociaż z pewnością dziewczyny nie obawiały się na pokładzie niczego. Wiedziały jak bardzo pragnąłem ciała dziewczyny, i nie zamierzałem jej odpuścić. Uchwyciła moje włosy ściskając i głaszcząc jęcząc przy okazji.
Włożyłem w nią palec czując jak ściska swoje wnętrze zaśmiałem się przy tym. Była ciasna, wiec ruszałem coraz szybciej czując jak wzrasta moje pożądanie z każda minioną minuta. Nie mogłem wytrzymać, gdy jęczała coraz bardziej. Do palca dołączył drugi sprawiając więcej przyjemności kobiecie, gdy jej glos rozniósł się po pomieszczeniu. Oddychała ciężej zaczynając coraz głośniej jęcząc sprawiając, że moje pragnienie do ciała dziewczyny rosło coraz szybciej.
Wstałem wyciągając palce z dziewczyny oblizując wolno by napawać się jej zapachem. 
-Jesteś taka słodka. – powiedziałem, gdy poczułem jak jej ręka błądziła po kroczu odpinając pasek od spodni. Zdjęła spodnie z bielizną chwytając dwiema rękami nabrzmiałą męskość masując od trzona do główki, a jej język delikatnie jeździł po wrażliwej główce. Mruczała cicho, więc uchwyciłem długie włosy patrząc na twarz dziewczyny, która wyglądała na zadowoloną. Właśnie za taką kobietą tęskniłem, która zrobi mi większą przyjemność od pozostałych. Wzięła do buzi ruszając, w czym jej pomogłem dołączając biodra do wspólnej „gry”. Oderwała się oblizując łapczywie swoje wargi uśmiechając się w moim kierunku.
-Itachi-senpai… – powiedziała słodko – podnieciłeś się. – liznęła główkę, a na swoich policzkach poczułem gorąco jeszcze większe niż dawniej.  Wzięła z powrotem w swoje usta poruszając rytmicznie i z większą ambicją. Jęczałam głośno zaczynając ruszać biodrami czując narastającą przyjemność w  podbrzuszu.
-Wybacz mi. – ruszyłem ostatni raz, a w jej ciepłej buźce rozlała się sperma, która po czasie wypłynęła z koncików ust, którą łapczywie zlizała trzymając jeszcze dłonią mojego przyjaciela masując go plamiąc sobie dłoń. Zaśmiała się i wolno językiem przejechała po dłoni zlizując pozostałości patrząc na mnie.
-Aj.. Jesteś smaczny Itachi-senpai. – mówiła oddychając szybciej, tak samo jak ja. – Chcę więcej, daj mi tej przyjemności, proszę… - błagała mnie. Tego bym się nie spodziewał, ale popchnąłem ją i przejechałem główką po kobiecości.
-Sama tego chciałaś.
-Tak! – uradowała się patrząc na mnie. Rozchyliłem nogi bardziej by mieć większy dostęp i wszedłem w nią mocnym, pewnym ruchem. Razem jęknęliśmy, gdy wyczułem ciasną szparkę, a ona maksimum przyjemności. – jak dobrze… - wyszeptała, gdy zacząłem się poruszać.
Ruchy miałem szybsze i mocniejsze. Uchwyciłem piersi ściskając ruszając biodrami coraz szybciej. Nie mogłem powstrzymywać się przed nią skoro była taka najarana naszym seksem. Uchwyciła mnie za szyję, w związku z tym uniosłem Ją i oparłem o ścianę ruszając bioderkami. Przytulała się do mnie jęcząc coraz wyraźniej.
-Mocniej... Jeszcze... och tak… - mówiła między jękami i wgryzła się w moją szyję zasysając się z każdą chwilą bardziej. Przyciągnęła mnie bliżej zaplątując biodra bardziej, bym czuł ją jeszcze bliżej siebie. Sama zaczęła poruszać zgrabnymi bioderkami. Znów zacząłem czuć podniecające uczucie w podbrzuszu. Za chwilę dostanę orgazm i dobrze o tym wiedziałem. –Itachi-senpai!! – krzyknęła. Razem wydaliśmy ostatnie jęki, gdy doszedłem w jej wnętrzu nie przejmując się co będzie dalej. Była moja i tyle mi wystarczyło. Ten seks był bez zobowiązań, ale ona tak samo tęskniła jak ja, wiec nie ma co się martwić. Będą kolejne…
-Sakura…
-Chcę jeszcze. – spojrzała na mnie oburzona, że nic w tej sprawie nie robie. – Wsadź go teraz w drugą dziurkę. Proszę… Chce ciebie poczuć więcej.. – wpiła się w moje wargi, a ja ściskałem pośladki dziewczyny.
-Kim ty teraz jesteś? – postawiłem ją wychodząc, a ona odwróciła się do mnie tyłem, gdy wypięła się do mnie. Nie zrezygnuje z takiej okazji. Zdarza się raz na jakiś czas.
-Twoją sunią.
Boże, Sakura, mów to przez cały czas. – pomyślałem zawzięcie i zacząłem pieścić drugą dziurkę.  Długo to nie potrwało, gdy odczuwałem podniecenie z każdą chwilą. Dostrzegłem, że ona coraz bardziej się niecierpliwy.
-Wkładaj go! – powiedziała obrażona. Zaczął mnie ten seks bawić coraz bardziej. Ona jest chętna by na nim jeździć, co mnie zadziwia i bawi za jednym razem. Warto było to zrobić by poczuć jej narastające pragnienie seksu. Wchodziłem w nią, gdy zaczęła krzyczeć z bólu...A  tak bardzo pragnęła bym wszedł. W końcu ja w jej tyłeczek jeszcze nigdy nie wchodziłem, to nasz pierwszy raz. Pchnąłem mocno penetrując głęboko.
-Wszedł cały – wyszeptałem do siebie, gdy ona zaczęła poruszać biodrami. Zgrałem się z jej ruchami trzymając długie włosy i odchyliłem ją do siebie, gdy uchwyciła moje biodra trzymając się za nie. – Sakura… Uwielbiam się z Tobą pieprzyć, zawsze mnie czymś zaskakiwałaś. Tym też. – przyśpieszyłem krzycząc głośno dochodząc w nią. Aby dojść w kobiecie trzy razy? Ona jest do tego zdolna. Trzymałem ją, gdy oddychała ciężko nie mając widocznie siły na nic innego. Spojrzałem na nią wychodząc z niej widząc jak po udach spłynęły pozostałości nasienia, a jej ciało lśniło w promieniach od nadmiaru potu.
Podszedłem do niej od tyłu i przejechałem językiem po kręgosłupie dziewczyny, gdy wzdrygnęła się lekko.
-Chce to powtórzyć, Wisienko. Jeszcze dzisiaj, ale raczej nie możliwe. Następny raz będzie u mnie w mieszkaniu. – powiedziałem do niej. Założyłem spodnie zapinając szczelnie, a dziewczyna odpoczywała. Podałem jej chusteczki, aby mogła wytrzeć to co zbędne, by nikt nie zauważył pozostałości moich soków zmieszanych z jej. Wpatrywałem się w nią widząc jak wyciera każdy element ciała, aż znów pragnąłem ją posiąść.
Założyła w szybkim tempie każde ubranie poprawiając wszystko dokładnie. Długie włosy zawiązała w koka i spojrzała na mnie z lekkim uśmiechem.
-Itachi-senpai, dziękuję. – powiedziała do mnie nadal się uśmiechając. – Miałam ostatnio… - mój palec znalazł się na dolnej wardze dziewczyny i cmoknąłem wrażliwe usta.
-Wiem, złe dni, konflikt w rodzinie. Pomogło trochę?
-Tak, dlatego dziękuję. – powiedziała. Chciała odejść, lecz odwróciła się z gracją. – jesteśmy umówieni na kolejne „spotkanie” w twoim mieszkaniu. Przyjdę, na pewno. – wyszła. Opadłem na fotel trzeciego pilota opierając głowę o dłoń. Moje ciało nagle zapragnęło ciała dziewczyny bardziej i bardziej. Teraz będę mógł w końcu stłumić napięcie seksualne do dziewczyny. W jakiś sposób na pewno.
Dopiero teraz zacznie się prawdziwe życie, gdzie będę mógł wyszaleć się aż do utraty tchu. Nic i nikt mnie nie powstrzyma, gdy będziemy robili to i owo.. Życie dopiero teraz zaczęło nabierać sensu, gdy będę miał małą zabaweczkę na uboczu, z która będę uprawiał seks bez zobowiązań.






~Koniec.~


Od autorki:
Jednopartówka umieszczona tez na innym blogu mojego autorstwa, to tylko jedna częśc i myslę, ze dobrze wyszła. Pozdrawiam czytelników!

3 komentarze:

  1. https://www.facebook.com/pages/Opowiadania-o-Sakurze-i-Itachim/839205532766016

    Oto moja stronka. Niedlugo zaczna sie pojawiac notki.

    Daremyth

    OdpowiedzUsuń

Etykiety:

FugaMiko (4) Hinata (1) Itachi (7) ItaSaku (55) ItaSasu (1) KakaAnko (1) KakaSaku (2) MadaSaku (2) MadaSakuIta (2) Minakushi (2) Naruto (1) Sakura (8) Sasosaku (2) SasuIno (1) Sasuke (5) SasuSaku (2) yaoi (1) Zamówienie (25)
layout by Sasame Ka