piątek, 6 lutego 2015

"Don't dare to leave my side" cz.6 - Itasaku

Sakura opuściła klapę i usiadła na pozostawiającym wiele do życzenia w kwestii czystości, klozecie. Desperacko zacisnęła dłonie na swojej komórce, z nadzieją żeby Uchiha szybko przyjechał. Wiedziała, że spali się ze wstydu jak tylko go zobaczy. Jej desperacki telefon z prośbą o pomoc, dość skutecznie nadszarpnął jej dumę. Jednak czym była jej duma w porównaniu z tym co zamierzali jej zrobić jej prześladowcy. Znienawidziła swojego ojca jeszcze bardziej, choć wcześniej nie sądziła by było to możliwe. Jak mógł doprowadzić do takiej sytuacji? Na dodatek, została w nią wplątana mimo, że nie wiedziała o co w tym w ogóle chodzi.
Drgnęła, słysząc podniesione głosy w knajpce. Byli tutaj. 
Rozejrzała się wokół siebie, ale nie było tu niczego co nadałoby się na prowizoryczną broń. 
I nic dziwnego. Była przecież w cholernej łazience. Czego mogłaby użyć? Szczotki do klozetu? Czy może tony papieru toaletowego?
Drzwi łazienki trzasnęły głośno o ścianę.
- Wiemy, że tu jesteś - warknął jeden z nich. Sakura zadrżała, ale nie pisnęła nawet słowem. Modliła się o ratunek, mimo że przestała wierzyć w Boga już dawno temu. Wiedziała, że Uchiha nie zdąży na czas. Jego przybycie tutaj było jedynie cudem, o który błagała niebiosa. Od centrum Tokio, dzieliły ich prawie trzy godziny drogi. Uchiha mógł być potężnym człowiekiem, ale z pewnością nie miał zdolności teleportacji. 
Drzwi od jej kabiny zatrzęsły się złowieszczo, gdy ktoś uderzył w nie swoim ciałem, próbując je wyważyć. Sądząc po jakże wielkim budżecie, włożonym w zbudowanie tego pomieszczenia, nie trzeba było być geniuszem, żeby zorientować się, iż nie wytrzymają długo.
- Nie mam pojęcia o żadnych pieniądzach - podjęła beznadziejną próbę negocjacji. - Musicie dogadać się z moim ojcem!
- Ale to właśnie chcemy zrobić, skarbie - odpowiedział jej obrzydliwy głos. - Twój kochany tatuś wystarczająco długo z nami pogrywał. Doszliśmy do wniosku, że potrzebuje lepszej motywacji. 
TRZASK.
Drzwi do kabiny otworzyły się, wprawiając ją w osłupienie. Trzej mężczyźni spoglądali na nią z nieprzyjemnymi uśmieszkami. Jeden z nich chwycił ją za bluzę i dosłownie wytargał na zewnątrz. Zaczęła się wyrywać, bijąc wściekle pięściami wszystko w jej zasięgu, ale dwaj pozostali chwycili jej ręce i wykręcili je boleśnie do tyłu, przewiązując je mocno sznurem. Jej usta zostały zakryte kawałkiem materiału, choć akurat to uznała za niepotrzebne. Nie sądziła, by w tej obskurnej knajpie był ktokolwiek, kto zdecydowałby się, przybiec jej na ratunek. Łzy stanęły jej w oczach, gdy w końcu dotarła do niej beznadzieja sytuacji. Nikt jej nie pomoże. A dlaczego ktokolwiek miałby to zrobić? Nikogo tak naprawdę nie obchodziło, czy coś jej się stanie czy nie. Już miała poddać się całkowicie, gdy drzwi łazienkowe rozwarły się ponownie. Tym razem tynk nie ucierpiał na tym tak bardzo jak poprzednio. Dwóch mężczyzn, ubranych w bez wątpienia garnitury droższe niż miesięczna pensja większości znanych jej osób, spojrzało w ich kierunku zza ciemnych okularów przeciwsłonecznych. Weszli do środka spokojnym krokiem, jakby nie widzieli nic dziwnego w obezwładnionej dziewczynie i trzech napastujących ją mężczyznach. Jeden z nich poprawił swój nienagannie zawiązany krawat - chyba tylko dla lepszego efektu - i powiedział:
- Dzień dobry, przyszliśmy tutaj by odebrać panienkę Haruno.
Panienkę? Poważnie? Kto w tych czasach zwracał się tak do kogokolwiek?
- Przykro mi kolego, ale byliśmy pierwsi. - Sakura poczuła rękę mocno zaciskającą się na jej ramieniu. Jakby związane ręce nie były wystarczające.
- Wydaje mi się, że nie do końca się zrozumieliśmy - odezwał się drugi z tajemniczych gentleman'ów. Rozpiął przy tym swoją marynarkę, pokazując wszystkim broń ukrytą w skórzanej kaburze. - Nie przyszliśmy tutaj, aby się targować.
- Chcemy tylko odzyskać naszą kasę - warknął miażdżący jej ramię nie-gentleman, lecz lekkie drżenie jego głosu zdradziło, że mały pokaz broni zrobił na nim wrażenie. 
- Pan Uchiha Itachi, wyraził swoje zobowiązanie do uregulowania długu, dlatego wszystkie zastrzeżenia proszę kierować do niego - odparł James Bond numer jeden i jakby nigdy nic wyszarpnął jej ramie, ze stalowego uścisku i rozwiązał jej dłonie. Sakura zdjęła opaskę ze swoich ust i spojrzała na niego podejrzliwie. Wytrzymał jej spojrzenie, bez najmniejszego problemu i wskazał jej ręką wyjście. Bez żadnego słowa, wyszła za łazienki i ze zdziwieniem zauważyła, że podążył za nią tylko James Bond numer dwa. Gdy wyszli z knajpy, wskazała w jej kierunku kciukiem i spytała:
- A co z twoim kolegą?
Mężczyzna spojrzał na nią niechętnie i odparł:
- Upewnia się, że wszystko będzie załatwione.
- Czyli co? - dopytywała się.
- Twój dług.
- Mojego ojca - warknęła, po czym spojrzała na niego nieprzyjemnie. - Nie o taką pomoc mi chodziło.
Nie doczekała się odpowiedzi. Westchnęła ciężko.
- W każdym razie, dziękuję za pomoc - burknęła i odwróciła się na pięcie.
- Gdzie idziesz?
Uniosła brew.
- A jak myślisz? Do domu. 
- Nie słyszałaś? Pan Uchiha, wyraźnie zażyczył sobie, żebyśmy cię odebrali.
- Odebrali? - spojrzała na niego głupio.
- Oczywiście. Czeka na ciebie w swoim biurze. 
- Nie przypominam sobie, żebym umawiała się z nim na jakiekolwiek spotkanie - warknęła.
- To już nie jest naszym problemem. Dostaliśmy tylko polecenie, by cię tam dostarczyć. - Jego wyraz twarzy wyraźnie mówił, że nie obchodzi go w jaki sposób zostanie dostarczona. 
Westchnęła ciężko, wiedząc, że nie ma sensu się kłócić. Jeśli chciała rozwiązać tą sytuację, musiała najpierw spotkać się z przyczyną problemu. No i musiała mu przecież podziękować. Mimo przesłaniającej jej oczy dumy, musiała przyznać, że Uchiha ponownie uratował jej tyłek.
- Prowadź - burknęła.
Nie zdziwiła się, widząc przed sobą drogi, czarny samochód. Ci ludzie mieli zdecydowanie zbyt wielkie upodobanie do czerni. No i pieniędzy...
Rozsiadła się z tyłu podczas, gdy James Bo...
- Jak właściwie się nazywasz? - Zapytała mężczyznę, który zajął miejsce na siedzeniu pasażera.
Wyczuła jego wahanie, więc szybko dodała. 
- Ty wiesz o mnie wszystko.
- Hida - westchnął. - Hida Shouji.
- Miło mi. A ten drugi? Twój kolega.
- Fuji Haruma - mruknął a ona wyczuwając nutkę irytacji w jego głosie, zaprzestała dalszych pytań i zajęła się podziwianiem krajobrazu za oknem. Nie minęło dużo czasu, kiedy Fuji do nich dołączył i zapalił silnik. Uśmiechęła się do niego blado chcąc przełamać lody, ale ten tylko spojrzał na nią jak na upośledzoną i zajął się wycofywaniem pojazdu.
Czekały ich milutkie trzy godziny drogi.

~*~

- Jestem wdzięczna za twoją pomoc, ale nie prosiłam cię o to byś posunął się tak daleko. 
Sakura stała w gabinecie Uchihy Itachiego z coraz większą irytacją, próbując przekonać go do swoich racji. 
- Nie sprecyzowałaś swojej prośby. Chciałaś, żebym ci pomógł, nie określiłaś o jaką dokładnie pomoc chodzi. 
Haruno zarumieniła się na wspomnienie swojej żenującej rozmowy telefonicznej. Ledwie zdołała wydukać adres pod którym się znajdowała i błaganie o pomoc. Wolała nigdy więcej do tego nie wracać.
- W takim razie spłacę dług. Jak już mówiłam, nie lubię być dłużna komukolwiek. 
- Czy nie powtarzałaś moim ludziom, że to twój ojciec jest dłużnikiem?
Rumieńce na jej twarzy powiększyły się jeszcze bardziej, gdy poczuła świdrujące spojrzenie Uchihy. Miała ochotę zapaść się pod ziemię. Teraz już wiedział wszystko. O długach jej ojca i o tym jak beznadziejnym życiem żyła.
- Jeśli tak postawisz sprawę to nigdy nie zobaczysz tych pieniędzy - burknęła. - Spłacę je - zapewniła. - Co do jena.
- Czy wiesz chociaż o jaką ilość pieniędzy tutaj chodzi?
- To nie ma żadnego znaczenia. - Jej pewność siebie nie trwała długo.
- Dwa miliony*.
- Ile? - wysyczała. Jej ojciec był oficjalnie martwy. Jeśli nie zrobi tego ktoś, komu jest winien pieniądze, to zabije go własnoręcznie.
- Jak widzisz nie jest to suma...
- Spłacę to - przerwała mu. - Na pewno to spłacę!
Uchiha westchnął ciężko i splótł palce na stole.
- Osobiście wolałbym, żebyś tego nie robiła - uniósł rękę, żeby mu nie przerywała - ale zdaję sobie sprawę, że nigdy się na to nie zgodzisz. Tak więc pozwól, że coś ci zaproponuję.
- Kolejna oferta pracy? - spojrzała na niego podejrzliwie.
Uśmiechnął się tak, że prawie straciła grunt pod nogami.
- Oczywiście, ale tym razem masz się dostosować do wszystkiego co zaproponuję.
Nabrała jeszcze więcej podejrzliwości.
- Chcę, żebyś była moją osobistą asystentką. Masz robić to, co każę bez żadnego wahania.
- To brzmi dość...
- Spokojnie. Wszystkie prawa pracownika zostaną uszanowane - zaśmiał się cicho przyprawiając ją o dreszcze.
- Przede wszystkim chcę, żebyś wprowadziła się do hotelu, który wcześniej ci zaproponowałem. Bez żadnego narzekania - dodał szybko, widząc, że chce się z nim sprzeczać. - Masz być na wyciągnięcie ręki, więc musisz mieszkać bliżej. Najważniejsze w tym wszystkim jest to, że słuchasz mnie i tylko mnie. Polecenia od kogokolwiek innego mają być ignorowane, rozumiesz?
Pokiwała głową, choć wciąż próbowała jeszcze zrozumieć co się dzieje. Uchiha narzucał tempo zbyt szybko, nie pozwalając innym oswoić się z sytuacją.
- Ale w jaki sposób odnosi się to do spłacania długu? - wtrąciła szybko, widząc, że szykuje się kolejna porcja monologu.
- Oczywiście będę odliczać ci część pieniędzy z twojej pensji. 
- Więc muszę tu pracować dopóki nie spłacę całości długu? - Nie musiał odpowiadać. Już rozumiała, że wplątała się w niezłe bagno.
Wzruszył ramionami.
- Sama zaproponowałaś, że spłacisz dług.
Westchnęła.
Miał rację, to był jej pomysł i teraz musiała wziąć konsekwencję za swoje głupie ego.
- Witamy w Uchiha Entertainment.

***

* W złotówkach to będzie jakieś 100 000


Tak dawno mnie nie było, że mam nadzieję, iż jeszcze mnie pamiętacie ^-^

14 komentarzy:

  1. Nawet nie wiesz jak ja nie mogłam się tego doczekać! Mam nadzieję, że nie będziesz już tak robiła, a kolejne części będą pojawiały się o wiele szybciej.
    Już nie mogę się doczekać, aż zacznie pracę u Uchihy.
    Weny! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. No właśnie NIE pamiętacie >,< Musiałam wszystkie poprzednie części czytać. KOLEJNY RAZ. Ehh... Mam nadzieję, że Caps Lock wiernie oddaje moją irytację spowodowaną odstępem czasu jaki dzieli pierwszą i obecną część partówki.
    Rozdział jest bardzo ubogi. Moim zdaniem oczywiście. Myślę, że jest zdecydowanie zbyt krótki. Podoba mi się Twój styl pisania: to jakiego używasz języka, jak się nim posługujesz i w jaki sposób składasz zdania, a i błędów ortograficznych nie wyłapałam, więc jest na prawdę w porządku. Po przeczytaniu tej notki, miałam wrażenie pewnego braku. Nie był to niedosyt czy niezaspokojenie mojej ciekawości. To był po prostu brak czegoś, czego nie potrafię zdefiniować. Taka czarna dziura- wiemy, że jest duża, czarna i dziura, ale nie wiemy co jest w środku lub czego nie ma. Mam nadzieję, że rozumiesz, o co mi chodzi, bo od którejś części mam bardzo duże wymagania odnośnie tego opowiadania. Liczę, że się nie zawiodę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam! >pada na kolana<
      Jestem leniwym draniem i dobrze o tym wiem!
      Będę teraz pisać następną część i postaram się, żeby tym razem miała "to coś". Szczerze mówiąc, kiedy przeczytałam tą część ponownie, zrozumiałam o co ci chodzi. Dlatego w następnej postaram się lepiej :)

      Usuń
  3. Granialny rozdział, nie mogę się doczekać następnego (: Życzę dużo, dużo weny (:

    OdpowiedzUsuń
  4. Zajebiste (*^o^*) fajnie by było gdyby był hentai wiem wyjdę na zboczenca ale cóż poradzić takie życie.... Weny przede wszystkim

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawy wpis

    http://xurl.pl/6jjl

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej, zapraszam na swój blog :)

    https://www.facebook.com/pages/Opowiadania-o-Sakurze-i-Itachim/839205532766016?ref=hl

    OdpowiedzUsuń
  7. Czy ten blog jeszcze funkcjonuje ?

    OdpowiedzUsuń
  8. Czy ten blog jeszcze funkcjonuje ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z mojej strony z pewnością :)
      Mam zamiar dokończyć wszystkie opowiadania

      Usuń
  9. Ale kiedy? Za 10 lat?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że w tym czasie się nie wyrobią :3

      Usuń
  10. Czekam i czekam :c chyba, że umknął mi kolejny rozdział.

    OdpowiedzUsuń

Etykiety:

FugaMiko (4) Hinata (1) Itachi (7) ItaSaku (55) ItaSasu (1) KakaAnko (1) KakaSaku (2) MadaSaku (2) MadaSakuIta (2) Minakushi (2) Naruto (1) Sakura (8) Sasosaku (2) SasuIno (1) Sasuke (5) SasuSaku (2) yaoi (1) Zamówienie (25)
layout by Sasame Ka