wtorek, 30 lipca 2013

Sztuka miłości (ItaSaku) cz.5

          IV



            Gdy tylko weszłam pod prysznic, to poczułam się jak w raju. Ciepła woda niosła ze sobą niesamowite ukojenie. Miałam bardzo silne wrażenie, że wraz z brudną wodą odpływają też wszystkie moje problemy. Niestety, gdy tylko zawinęłam się miękki w ręcznik, który leżał na pobliskiej półce, to zupełnie nie wiedziałam, co ze sobą zrobić. Ten kończący się dzień, a być może już kolejny, przyniósł ze sobą wiele kłopotów. Miałam tylko przepytać Naruto, a skończyło się na tym, że wylądowałam w jakimś nieznanym mi motelu z chłopakiem, którego jeszcze dzień temu uważałam za prześladowcę.
            Teraz kompletnie nie wiedziałam, co o nim myśleć. Itachi sam się przyznał, że nie miał dobrych zamiarów. Podpalił mi przecież dom. Przez ostatnie dwa miesiące chciał mnie zabić! A teraz? Ratuje mnie przed nasłanymi na mnie ludźmi, opowiada mi historię mojego ojca, po czym okazuje się, że wcale go nie znam. On chyba wie o mnie wszystko. Tylko, dlaczego mnie nie zabił? Wcześniej tłumaczył się tym, że pokochał przerysowywać mnie na papier. Ale później przyznał się też do tego, że mam coś, na czym zależy wielu osobom. Tylko, co? Dlatego, do cholery, każdy wie o mnie więcej, niż ja?!
            - Sakura? Wszystko w porządku? – Zapytał, wyrywając mnie z zadumy. Jego głos wydawał się być zmartwiony.
            - Tak. Zaraz wyjdę – Odparłam szybko, żeby nie trzymać go w niepewności.
            Chwilę później sięgnęłam po czarną koszulę, którą otrzymałam od Uchihy. Miała jeszcze metkę. Widocznie kupił ją całkiem niedawno. Gdy ją założyłam to odetchnęłam z ulgą. Była tak wielka, że z łatwością zasłaniała mi niemal całe uda. To było dla mnie bardzo ważne, bo przecież miałam przespać noc obok faceta, z którego tak naprawdę poznałam dopiero dzisiaj. Czułam się trochę dziwie w tej koszuli, bo nigdy nie miałam na sobie czegoś tak wielkiego. Miałam wrażenie, że przez to wyglądałam jeszcze drobniej. Po chwili podeszłam do lustra i przyjrzałam się swojemu odbiciu. Nie wyglądałam tak koszmarnie, jak wcześniej. Teraz moja twarz, mimo kilku zadrapań, wyglądała o wiele żywiej.
            Gdy wyszłam z łazienki to Itachi siedział na krześle i trzymając w ręce szkicownik drugą bardzo szybko coś kreślił. Nie chcąc mu przeszkadzać cicho zamknęłam drzwi i położyłam się na łóżku.
            - Co znowu rysujesz? – Ciekawość nie dawała mi spokoju. Długo zwlekałam z jakimkolwiek pytaniem, bo Itachi, który siedział samotnie na drugim końcu pokoju był zupełnie innym niż ten, który żądał pocałunku za koszulkę. Sprawiał wrażenie, jakby znalazł się w zupełnie innym świecie. Jego oczy były tak żywe. Robił to, co kochał. Rysował.
            - O, już jesteś – Szybko zamknął szkicownik, gdy ujrzał mnie na łóżku. Po tym schował go do plecaka, z którego wyczarował dla mnie koszulę i usiadł na łóżku. Wtedy zauważyłam bandaż na jego ręce i przypomniałam sobie o kuli, która go drasnęła.
            - Może ci pomóc? – Odruchowo zapytałam. Bałam się przez moment, że wda mu się zakażenie i po prostu będzie go to bolało, ale spokojnie mi odmówił.
            - Muszę dokończyć ci to, co zacząłem w samochodzie. Musisz być świadoma, w jakiej jesteś sytuacji. Tylko… - zawahał się – To nie będzie miłe.
            - Mów. W końcu po to dzisiaj się u mnie zjawiłeś. – Ponagliłam go.
            - Wczoraj – Poprawił mnie szybko i posłał mi uśmiech, którego tym razem nie odwzajemniłam. Cholernie bałam się tego, co ma mi do powiedzenia. Doskonale zdawałam sobie sprawę z tego, że jego słowa zabolą.
            - Gdy razem z rodzicami wprowadziłaś się do nowego mieszkania zaraz po pożarze, to Danzo chciał się was pozbyć. Jednak mój ojciec uważał, że należy zająć się tylko twoim ojcem, a ciebie i matkę zostawić, bo o niczym przecież nie wiedziałyście. Po co miał was karać za coś, o czym w ogóle nie miałyście pojęcia? Jednak Danzo nie odpuszczał. Jak dobrze pamiętasz, że twój ojciec miewał się dobrze, dopóki mieszkałaś w Kusano. Cała ta sytuacja dopiero rozpoczęła się wtedy, gdy wyjechałaś do Tokio. Wtedy ludzie Danzo odkryli, że pieniądze, które rzekomo wydał twój ojciec ciągle są na zagranicznym koncie bankowym. Od razu go zgarnęli i po kilku ciężkich dla niego dniach powiedział, że to ty jesteś hasłem.
            - Mój ojciec nie żyje, tak? – Roztrzęsiona przerwałam mu. Wcześniej brałam to pod uwagę, jednak cały czas istniała we mnie nadzieja, że może uciekł, albo jest w szpitalu. Wolałam przez całe życie go nienawidzić za to, co zrobił niż teraz rozpaczać po jego śmierci. Ręce strasznie mi się trzęsły. Gdy tylko to zauważyłam, to oblałam się potwornym rumieńcem. Chciałam, żeby Itachi tego nie zauważył i zamierzałam schować je pod kołdrą. Nie chciałam wyjść na histeryczkę. Nie zdążyłam. Uchiha, jakby mi współczując złapał mnie delikatnie za dłonie, i pocieszając zaczął je gładzić. Po chwili zdecydował się jednak złapać mnie mocniej i przeciągnąć do siebie. Nie sprzeciwiłam się. Gdy poczułam ciepły uścisk bruneta, to od razu zrobiło mi się lepiej. Uspokoił mnie tym i po raz kolejny zadziwił. On faktycznie to chodząca zagadka. Naruto miał rację – go nie da się przewidzieć.
            - Tak, nie żyje. Twoja matka też dowiedziała się o tym całkiem niedawno. Jednak dla niej też nie ma już ratunku. – Dodał cicho.
            - Dlaczego?
            - Bo wie, co kryje się za tobą jako hasłem. Nie zdradziła tego, dlatego Danzo uznał, że jej również należy się pozbyć.
            Walcząc z napływającymi łzami próbowałam zrozumieć sens tego wszystkiego. Ojciec okazał się oszustem, a moja mama, chroniąc mnie, nic nie wygadała, ale dzięki temu zginie i celem stanę się ja. To wszystko jest okropne! Po chwili zdałam sobie sprawę z tego, że Itachi zamilkł i uważnie mi się przygląda. Zauważyłam, że był lekko zmieszany i nie wiedział, co ze sobą zrobić. Nie należał raczej do osoby, która wie, jak postępować z rozhisteryzowanymi dziewczynami. A może się myliłam? Może doskonale wiedział, co robić?  
            - Sakura. Nie ma sensu walczyć ze łzami, bo masz do nich prawo. To tak, jakbyś pozbywała się cząstki siebie. – Przytulił mnie mocniej. A jednak wiedział, co robić. On jest naprawdę niesamowity. Chwilę później łapiąc się mocniej za jego koszulkę wybuchałam płaczem.




            Płakałam dość długo. Na tyle, żeby większość koszulki Uchihy była mokra od moich łez. Nie pamiętam jednak, kiedy zasnęłam, ale muszę przyznać, że spało mi się naprawdę dobrze. Rano, gdy się obudziłam, Itachiego nie było w pokoju. Za to na łóżku leżała reklamówka, a przy niej kartka.

Rano byłem w sklepie. W reklamówce jest jedzenie. Zjedz śniadanie i nie wychodź z pokoju.

             Gdy tylko zajrzałam do reklamówki, to poczułam przyjemny zapach drożdżówek. Od razu zaburczało mi w brzuchu. Szybko wyjęłam kilka, po czym zaczęłam zaczęłam się nimi zajadać i rozmyślać, co czeka mnie dalej. Najbardziej intrygowało mnie hasło. Hasło, którym jestem. Moi rodzice nigdy nie wspominali mi o żadnym haśle. Jeśli byli pewni, że dzięki temu będę bezpieczna, to byli w błędzie. Dzięki ich pomysłowi będę ścigana tak długo, aż je wygadam. Z miłą chęcią powiedziałabym, jak ono brzmi, ale przecież go nie znałam.
            Nagle drzwi z łazienki się otworzyły i wyszedł Itachi. Więc był w łazience? Dobrze, że nie wpadłam na pomysł, żeby tam wejść.
            Gdy spojrzałam na Uchihę to zakrztusiłam się drożdżówką, którą właśnie jadłam. Był w samych bokserkach. Niezbyt przejmując się moją obecnością sięgnął po spodnie i leżącą dalej koszulkę.
            - Wyjeżdżamy dzisiaj w nocy. – poinformował mnie po chwili i zaczął się ubierać. A ja, lekko zarumieniona, z ciekawością gapiłam się na jego umięśniony tors. Zawsze miałam słabość do tej części ciała u mężczyzn. Ujawniało się to najczęściej wtedy, gdy razem ze znajomymi wybierałam się na basen. Tam bez skrępowania razem plotkowałyśmy i obserwowałyśmy wysportowanych chłopaków, którzy co chwilę wchodzili i wychodzili z basenu, jakby chcąc, żeby to na nich skupiła się cała uwaga. Ale teraz trochę głupio było mi obserwować tak Itachiego. Raczej nie należał do tego typu mężczyzn. I mógł się później przez to na mnie odegrać, co było bardzo możliwe.
            - A co ty zamierzasz robić tutaj cały dzień? – Zdziwiłam się. Z miłą chęcią wróciłabym do samochodu i wyjechała jak najdalej stąd.
            - Muszę przemyśleć, gdzie dalej pojedziemy. Poza tym, skoro mamy okazję odpocząć jeszcze te kilka godzin, to nie ma sensu z tego nie skorzystać. Czeka nas długa droga. Chyba, że wcześniej nas złapią. – Odpowiedział. Po chwili, jakby przypominając sobie o czymś spojrzał na mnie i zmarszczył brwi – A czy przypadkiem kołdra nie miała być moja? Tak się składa, że nie dość, że mi ją całkowicie zabrałaś, to jeszcze rozwaliłaś się na całym łóżku – Dodał z udawanym wyrzutem. A mi włączył się alarm, że Uchiha zaczyna coś kręcić i nie idzie to w tę stronę, co powinno. W tej jego gierce byłam z góry na straconej pozycji. Dobrze pamiętam, jak powiedziałam, że mogę nawet spać na ziemi.
            - Ech… No jakoś tak wyszło, że jednak spałam na łóżku. Ale w końcu sam mówiłeś, że musimy się porządnie wyspać, dopóki możemy – broniłam się.
            - To ty się wyspałaś, a ja nie – Ciągnął temat dalej. – Hmm… Jeśli chcesz, żebym się od ciebie w końcu odczepił i ci tego nie wytykał, chociaż to naprawdę fajna zabawa, to mogłabyś mi pomóc w pewnej rzeczy. Obiecuję, że się odczepię.
            - Wczoraj obiecywałeś mi, że po rozmowie całkowicie znikniesz z mojego życia – Burknęłam – A w tej chwili jestem z tobą w jakimś motelu.
            - Robię to dla twojego dobra. No chyba, że chcesz, żebym zawiózł cię z powrotem do twojego mieszkania. Tylko nie wiem, czy zdążylibyśmy tam dojechać.
            - Dobra. Czego chcesz tym razem? Nie ma mowy o całowaniu!
            Itachi widząc moją złość uśmiechnął się i wyjął szkicownik z plecaka. Szybko zaczął wertować kartki i gdy znalazł to, czego szukał, odwrócił szkicownik w moją stronę. Zobaczyłam tam siebie na zajęciach. Pozowałam wtedy w bieliźnie. Dziwne, że ten szkic nie był dokończony. On chyba nie zamierza go…
            - Dzisiaj w nocy zacznie się kolejny niebezpieczny pościg. Nie wiem, czy uda mi się przetransportować cię w bezpieczne miejsce, a nawet, jeśli, to obiecałem ci, że zniknę z twojego życia. Dlatego chciałbym dokończyć to, co zacząłem. Mam nadzieję, że się zgodzisz.
            - Nie ma mowy! Nie będę pozowała dla ciebie w bieliźnie! Na uczelni rysuje mnie wiele osób i…
            - Ale ja będę jeden. Nie boisz się pozować przy tak wielu osobach, a boisz się przy jednej? – Zdziwił się mocno.
             Ach, oni czasem naprawdę nie myślą.
            - Ja się ciebie nie boję. Po prostu… będę się krępować. – Odparłam ciszej i poczułam, że się rumienię.
            Uchiha zaśmiał się słysząc moje słowa. Kręcąc głową przybliżył się.
            - A co niby jest we mnie krępującego? Jestem tylko zwykłym studentem, który chciałby dokończyć szkic. Nie jestem zboczeńcem.
            Co jest w tobie krępujące? Wszystko! Twój uśmiech, twoje spojrzenie… Ale przecież mu tego nie powiem...
          - Chyba, że chcesz mnie pocałować za wczoraj i dodatkowo za dzisiaj. – Zaproponował tajemniczo się uśmiechając. – To jak? Co wybierasz? 

6 komentarzy:

  1. łał :) to jest boskie :)
    czekam na nexta ;d

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaparło mi dech w piersiach, chce wiedzieć więcej i wiecej. Co wybierze nasza kochana Sakura? No co co? Itachi stał się jeszcze bardziej odważny do niej. he he
    Czekam na kolejną część,
    Pozdrawiam, Kimi-san

    OdpowiedzUsuń
  3. Nocia wow, bardzo mi się spodobała i już doczekać się nie kolejnej notki.
    Dużo weny życzę by next pojawił się sybko.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Grrrrr. Czekam na następną część. I mam nadzieję, że pojawi się ona szybko.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedy będzie następna część? Bo cały czas ciekawi mnie co będzie dalej i co Sakura wybierze. :) I co się po tym stanie ;> Hyhyhy ^.^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ten weekend dokończę całą historię, muszę tylko się zmotywować do przepisania rozdziałów :)

      Usuń

Etykiety:

FugaMiko (4) Hinata (1) Itachi (7) ItaSaku (55) ItaSasu (1) KakaAnko (1) KakaSaku (2) MadaSaku (2) MadaSakuIta (2) Minakushi (2) Naruto (1) Sakura (8) Sasosaku (2) SasuIno (1) Sasuke (5) SasuSaku (2) yaoi (1) Zamówienie (25)
layout by Sasame Ka